Pierwsze wrażenie – co o nas mówi, czym jest, skąd się bieże i jakie ma znaczenie

Na warsztatach poświęconych budowaniu marki osobistej przyglądam się z uczestnikami kwestii pierwszego wrażenia i jego wpływu na relacje z ludźmi, skuteczność prowadzonego biznesu, klientów. Ileż radości przynosi zaskoczenie faktem, że tej samej osobie zaprezentowanej w różnych odsłonach wizerunkowych na kilku zdjęciach, jesteśmy gotowi przypisywać tak odmienne cechy.

Z niesamowitą konsekwencją potrafimy sądzić ludzi po pozorach. To, co zwykle myślimy, to wcale nie są myśli, lecz zwykłe automatyzmy, skróty myślowe. Ułamek sekundy i już jest kompletny gotowiec. Takie ma auto, taki na przedmieściu domek, jest zabiegany i ubranie ma czyste, markowe. Skoro tak, to musi być mądry, zaradny, wykształcony pewnie i często wesoły. Pewnie ma dobrą pracę, żonę ładną i dzieci uśmiechnięte, miłe i dobrze się uczące. Z pewnością i psa ma o gładkiej sierści, dobre relacje z rodziną i na wakacje jeździ do egzotycznych krajów. Wzrost wyższy niż przeciętna i dobrze skrojony garnitur? A to założę się, że stanowisko menadżerskie. Szczupły? Zdrową żywność jada, jest mądry i świadomy siebie. Wystarczy jednak, że nasze przekonania o bogactwie są naznaczone różnymi ograniczeniami. Ocena dobrze ubranej osoby zmienia się diametralnie. To z pewnością jakiś kłamca, kombinator, złodziej i cwaniaczek. Garniturek, teczka, dobrze ostrzyżony? Z takim nie pogada. Wnerwia mnie na dzień dobry. Na pewno zaniedbuje rodzinę, na dziwki chodzi i nie ma na nic czasu. Co to za życie? Wolałbym nawet tego nie próbować. Pewnie stresu ma mnóstwo, z urzędem skarbowym problemy, sprawy w sądzie i podwładnych poniża. Bo niby czego się po nim spodziewać? Niczego dobrego. Dzięki Bogu nie jestem taki. I jeszcze ten wielki, drogi samochód.  Z pewnością leczy swoje kompleksy, bo niby po co by mu było takie auto.

Gotowiec wyskoczył. Często nawet nie uświadomiony. Pojawiła się adekwatna emocja, a za nią też przyszła postawa. Wyobraźmy sobie spotkanie takiego z takim. Odchylone ciało, spuszczona głowa, sztywność w postawie, wzrok unikający spotkania, głos zachowawczy, niższy, ściśnięte usta. Wszystkie te głosy z ciała czyta ciało rozmówcy i również przyjmuje postawę obronną. Ułamki sekundy sprawiły, że choć brak rozmowy, wspólnych doświadczeń, przeżyć, szans sprawdzenia w boju, mamy wroga, a przynajmniej na przyjaźń szansa zmalała niemalże do zera. Co winien jest temu ów człowiek? Nic. Schemat po prostu zadziałał. Gdzie w tym myślenie, gdzie rozsądek, rozum? Przychodzi później w tak zwanych postracjonalizacjach. Wszystko sobie wyjaśnię, na pytania odpowiem. Jedno jest pewne, że to ja mam rację, a moja racja zacznie się teraz potwierdzać. Z każdego zachowania i doświadczenia, jakie mnie od tej pory spotka, będę wyławiał co mogę, by dorzucić do worka uzasadnień. A nie mówiłem? Wszystko się zgadza. A jeśli coś się zdarzy, co nam nie pasuje? I na to się znajdzie taka interpretacja, która potwierdzi, co nasze. Sprytne, wygodne, ślepe, ale za to moje, własne i wara ode mnie tym wszystkim, co chcą to poddać w wątpliwość.

Ależ bardzo proszę. Nie mam zamiaru się wtrącać. Wolnoć Tomku w swoim małym, ale za to zbudowanym z grubych murów domku. No i jeszcze szczęścia życzę w opierającym się głównie na relacjach życiu osobistym i zawodowym. Jeśli ktoś nie pozwala sobie na świadome dbanie o swój własny rozwój, temu szczęście z pewnością się przyda.

 

Konrad Wilkautor1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s