Przyjaźń jest wzruszająca i piękna

Nie robiłem ostatnio wpisów ponieważ właśnie wróciłem z kolejnego wyjazdu, na którym prowadziłem grupy menadżerskie przez proces rozwijania kompetencji świadomego przywództwa i zarządzania coachingowego. Za nami dużo fantastycznych odkryć, wglądów, ćwiczeń i prezentacji. Pomiędzy spotkaniami z grupami, w wolne weekendy ruszałem w okoliczne góry. Ci, którzy mnie znają osobiście, bądź czytali moje dossier na stronie http://www.konradwilk.pl wiedzą, że kocham góry. Przyroda zadbała o to, bym mógł skorzystać z wolnych chwil w Beskidzie Żywieckim. Korzystałem i to nie sam. Za każdym razem, gdy tam jestem dołącza do mnie mój przyjaciel. Przyjaźnimy się od początku liceum. Ile to już lat? : – )

Ruszyliśmy z Milówki na Baranią Górę, by dotrzeć do źródeł Wisły. Z Baraniej Góry zeszliśmy na drugą stronę, do Wisły Czarny, by wieczorem znaleźć się w miejscowości Wisła. W Wiśle jest taka mała skocznia narciarska, którą teraz remontują. Po obiedzie usiedliśmy szczęśliwi (wyprawa górska była cudna), najedzeni, rozgrzani, upojnie zmęczeni. Patrzymy na skocznię i rozmawiamy.

– Pamiętasz, jak siedzieliśmy tutaj, niemalże w tym samym miejscu, podczas jednej z naszych włóczęg po południowej Polsce? Kiedy to było? – zaczęliśmy liczyć w pamięci.

– 94 rok!!! – krzyknąłem.

– 20 lat temu!!! – obliczył mój przyjaciel, obecnie dyrektor finansowy dużej firmy.

Wzruszenie. Uwielbiam z nim czas spędzać. Świetnie się rozumiemy. Bardzo dużo się od niego nauczyłem i wciąż uczę. Akceptuje mnie takim, jaki jestem, a bywało, że nie było to z pewnością łatwe. Zmieniamy się, żyjemy w dość odmiennych rzeczywistościach, a jednak to coś między nami żyje i kwitnie za każdym razem, gdy się spotykamy i ruszamy przed siebie. Obaj potrafimy się zachwycać pięknem przyrody, cieszyć byciem w chwili obecnej, emocjonować się pięknem wysiłku (obaj również biegamy na długich dystansach, razem startujemy w maratonach i półmaratonach, choć on jest zawsze szybciej na mecie : – )), czerpiemy radość z poznawania ludzi, oddawania się temu, co los przyniesie. Mamy swobodę i przyzwolenie na zgubienie się, korzystanie z pomocy innych, okazywanie wdzięczności i sycenie się prezentami niespodziewanego, zaskakującego, nieprzewidzianego. Kocham samotne podróże. Uwielbiam ruszać na wyprawy z nim. Z nim to tak, jakbym ruszał w drogę sam, a nawet lepiej, bo z nim. Głęboko wierzę w to, że prawdziwe podróże są miniaturą prawdziwego życia, o czym piszę w książce Naga Asu. Nasze wspólne wyprawy są doświadczeniem same w sobie, ale też symbolicznym przejawem naszej przyjaźni, przyjaźni życia.

Chodziłem po górach też bez przyjaciela. Kocham swoją samotniczość, która nic nie ma wspólnego z samotnością. A było to tak:

milowka 14.12 sam

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

milowka soła o poranku1

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak było podczas ostatnich naszych wspólnych wypraw w Beskidzie Żywieckim. W zeszły weekend temperatury nas rozpieszczały, w południe było po kilkanaście stopni.

barania 2a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

milowka 14.12.14  hala boracza 11milowka rajcza 141

 

 

 

 

 

 

Poniżej zdjęcia sprzed dwudziestu lat. Ależ mnie wzięło na sentymenty : – ) Choć na aktualnych zdjęciach na twarzach widać upływ czasu, to w sercach wciąż potrafimy cieszyć się swoim towarzystwem, przygodą i górami jak dzieci : – )

wacus 2wacus 31wacus 11

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s