„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – okresy przejściowe

TY OKŁADKA

Moi drodzy

W książce sporo będzie o etapach, jakie każdy z nas przechodzi w swoim życiu, jedni bardziej świadomie, inni mniej, a zdecydowana większość nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Etapy są ważne, tak ważne, że w oparciu o moje doświadczenia w pracy z ludźmi, o wiedzę, jaką od lat w tym zakresie zdobywam, o moje rozważania przy okazji tworzenia autorskiego programu TY®, stworzyłem model, który nazwałem Etapami Spójności Osobistej. Nie myślę o nich dzisiaj pisać, chcę jednak zwrócić waszą uwagę na to, że pomiędzy etapami występują okresy przejściowe. Wyszczególniłem w programie 6 okresów przejściowych. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami opisem jednego z nich, którego sam właśnie doświadczam, o którym metaforycznie pisałem w ostatnim moim wpisie.

Przeczytajcie poniżej fragment książki. Jutro wrócę do tematu i wspomnę o jeszcze jednym okresie przejściowym, a raczej zbiorze okoliczności, jakie stanowią potencjał okresu przejściowego, na którym można przeżywać jeden z okresów występujących między etapami. Brzmi zawile? Jutro się wyjaśni : – )

A teraz zapowiadany fragment:

„(…)Etapy Spójności Osobistej są jak metaforyczne pokoje, a łączące je okresy przełomowe są jak korytarz, który potrzebujesz przejść w drodze z pokoju do pokoju. Te dwa zestawienia wzajemnie się uzupełniają i wspólnie tworzą obraz twojego wewnętrznego domu, istnienia, które na wyższym poziomie świadomości przenika się w pełni ze światem, który cię otacza.

Od lat pracuję z ludźmi, którzy znaleźli się w przełomowych okresach życia. Energia czasu przełomowego jest potencjalną siłą, z której możemy skorzystać w procesie. To dobry czas, nawet jeśli przejawia się trudnościami, kłopotami, załamaniem, bolesnym doświadczeniem utraty. To dobry czas, bo gdy coś się kończy to znak, że jesteś blisko drzwi, za którymi może się zacząć coś nowego, z moją pomocą bardziej świadomego, bliższego ci i z tobą spójnego.

(…)

3. 42 rok życia (+/- 3 lata)

(…)dorośli, którzy mogą mieć wrażenie, że coś osiągnęli, że dotarli, zdobyli. Faktycznie część z nich dociera na poziom szczytowy swoich karier, by dostrzec, że to do czego zmierzali nie przyniosło tej satysfakcji, jakiej się po tym spodziewali. Pojawia się silna wewnętrzna weryfikacja drogi życia, jaką zwykle podświadomie wybrali. (…) Ten czas ma silny potencjał przemiany, dlatego nazywam go „fazą śmierci”. Zresztą zupełnie niedawno w historii dziejów człowieka na ziemi był to czas, kiedy faktycznie ludzie zbliżali się ku końcowi życia. (…) Co teraz? Teraz właśnie pojawia się przestrzeń na nowe zupełnie rozdanie. Im bardziej świadomie do tego podejdziesz, tym lepiej. Bez rozwoju własnej świadomości często skończy się „ogłupieniem”, jakie zazwyczaj określa się kolokwialnie mianem „kryzysu wieku średniego”. Skąd bierze się cały ten zamęt? W życiu prywatnym, jego genezą są zwykle rodzinne uwarunkowania. Czujesz podskórnie, że mogłoby być inaczej. Słyszysz tykanie zegara, który z każdym dniem tyka coraz głośniej. W pracy też do ciebie dociera, że to nie to, że mogło być inaczej, że być może z pobudek konformistycznych, lęku, wygody, wewnętrznych ograniczeń, zdecydowałeś się realizować nie swój scenariusz życia. Jeśli nie swój, to czyj? Podrzucony przez innych, wtłoczony, pozornie bezpieczny, skądś znany. Bywa i tak, że ktoś nieświadomie próbował spełnić marzenia rodziców, bądź rodzica, który swoją auto-zdradę postanowił powetować sobie popychając dziecko do realizacji własnej niespełnionej legendy. W ten sposób taki rodzic załatwia swojemu dziecku powtórkę z jego własnej nietrafionej historii. A może po prostu pracujesz w jakimś miejscu, bo tam dostałeś pracę. Może powodem była specjalizacja na studiach, lokalizacja, albo fajny socjal, a może kumpel pomógł się wkręcić i tak już jakoś zostało. Wiadomo przecież, że nie jest lekko na rynku. Trzeba się cieszyć tym, co się ma i nie wybrzydzać. A że już patrzeć się nie mogę na to wszystko? A że już sił brakuje, by to znosić? Czy tak musi pozostać? Czy do końca życia mam żyć nieswoim życiem? Wygoda, przyzwyczajenie, lęk przed zmianą, to wszystko czynniki, które mogą wygrać. Kto w takiej grze przegrywa? Po co się nad tym zastanawiać? Może lepiej jest wyprzeć takie myśli, nie myśleć, myśleć o czym innym, odurzać się niezliczonymi narkotykami pozornego zadowolenia podrzuconymi przez zagubione społeczeństwo? Co z tobą? Jaka jest twoja historia? Jak to sobie tłumaczysz? Czy da się z tym coś zrobić? Czy tego chcesz? Ile żyć ci jeszcze zostało, byś mógł to życie lekką ręką poświęcić? Jak się teraz przed sobą tłumaczysz? Jakich racjonalizacji używasz, by przedstawić się sobie w korzystnym świetle? Jak długo jesteś się w stanie oszukiwać, by nie zdawać sobie sprawy? Jak mamić, by nie czuć się źle? Czym jest rozwijanie własnej świadomości? Co staje się dzięki temu możliwe? To idealny czas na to, by targnąć się na swoje dotychczasowe życie i popełnić świadome samobójstwo. Znaczna część moich klientów rekrutuje się właśnie z tego przełomowego okresu życia. (…)”

Sam również wkroczyłem do tego korytarza, a choć z tyloma osobami pracowałem na sesjach indywidualnych, choć znam dobrze te mechanizmy, tworzę teorię, techniki pracy, ćwiczenia, choć umiem wspierać ludzi w jak najbardziej spójnym z nimi i ekologicznym przejściu takiego czasu i ponownym narodzeniu, lub jak kto woli, zmartwychwstaniu, to sam sobie nie pomogłem, nie potrafiłem sobie pomóc. Zwróciłem się po wsparcie do osoby jakiej ufam i jaką cenię. To z tą osobą ruszyłem w podróż po moich korytarzach, ku drzwiom za jakimi czeka już na mnie nowy Etap Spójności Osobistej (jakby się ktoś zastanawiał czym są te kręgi na powierzchni okładki książki, to już ma chyba jasność w sprawie : – )). Przekraczam próg, uchylam drzwi, jeszcze tylko ten jeden krok… iiiii…

Truly You soon

Reklamy

Jak się zabić, by zmartwychwstać… – skąd wziął się tytuł tej książki

TY OKŁADKA

Wiem, że tytuł książki wzbudził w wielu osobach spore emocje. Słowa jakie do mnie dotarły w reakcji na opublikowaną przeze mnie okładkę: bulwersująca, kontrowersyjna, niepokojąca, tajemnicza, intrygująca itd. Poniżej zamieszczam kolejny fragment książki, w którym wyjaśniam genezę powstania tytułu.

„(…) Ludzie mylą się myśląc, że coś nie istnieje. Wszystko istnieje. Potrzebujemy tylko to odkryć i nadać temu jakąś nazwę.

Tytuł książki składa się z kilku części. Pierwsza z nich znajduje się w lewym górnym rogu okładki i jest słowotworem językowym mojego autorstwa. Słowo Trualize nie istnieje w języku angielskim, a przynajmniej nie istniało do tej pory. Jego tłumaczenie w mojej intencji jest następujące: „uautentycznij”. Zatem Trualize Yourself znaczy: „Uautentycznij Siebie” albo w formie rozbudowanej: „Zdaj sobie sprawę z tego, co jest twoją prawdą, zintegruj ją i pozwól sobie na to, by ją sobą wyrażać”. Pierwsze litery wyrazów tworzących tę nazwę, to TY. Stąd bierze się skrót – TY. W języku polskim ten skrót znaczy bardzo dużo, dla mnie właściwie wszystko co ważne, bo to TY jesteś bohaterem, współautorem i główną intencją powstania tej książki. Znak „©” (ang. copy rights) to określenie zastrzegające prawa autorskie. TY autentyczny jesteś istotą kompletną, zharmonizowaną, wewnętrznie spójną. Jesteś niepowtarzalny, jedyny na świecie, wyjątkowy. TY autentyczny jesteś swoim największym kapitałem, największą Wartością i zasobem. Twoja autentyczność jest tym, co cię wyróżnia, w niej zapisany jest potencjał drogi twojego cennego, spełnionego i szczęśliwego życia. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, to zdecydowana większość z nas utraciła dostęp do swojej autentyczności. Ta książka pomoże ci przejść przez złożony proces jej odkrywania. TY© to nazwa procesu odkrywania własnej autentyczności, który stanowi pierwszy Etap kompleksowego programu odkrywania własnej autentyczności i budowania świadomej marki osobistej Truly You  (TY®).

Następnym członem tytułu są nie mniej tajemnicze słowa: „ Jak się zabić, by zmartwychwstać”. To, być może, prowokacyjne dla niektórych sformułowanie wyraża przewodnią myśli tej książki. Jeśli chcesz odkryć własną autentyczność i żyć w zgodzie z tym, co z ciebie wynika, potrzebujesz umrzeć metaforycznie dla siebie dotychczasowego. Do tej pory żyłeś być może w zaprzeczeniu siebie. Metafora zmartwychwstania jest tutaj doświadczeniem przepoczwarzenia i nowych narodzin w dostępie do własnej autentyczności.

Ta książka może dla wielu osób stać się źródłem Dobrej Nowiny. Stąd kolejny element tytułu: „Ewangelia świadomego samobójcy”. Świadomość jest słowem-kluczem dla procesu, a zarazem metaforycznym światłem, do którego będziesz zmierzać. Samobójstwo należy do społecznych „tabu”. W kościele określone jest mianem grzechu śmiertelnego. Księża nie chcą przeprowadzać rytuału pochówku względem osób, które odebrały sobie życie. Ja uważam, że samobójstwo w rozumieniu myśli przewodniej tej książki jest kwintesencją człowieczeństwa, aktem odwagi, za który czeka nas nagroda tu na ziemi. Nagrodą jest spójne, cenne, świadome życie przepełnione poczuciem sensu i znaczenia. A jeśli komuś życie z pełni osobistego potencjału nie wystarcza, i ważne jest dla niego to, co z nim będzie po śmierci, to mam i dla niego słowa pociechy. Kiedyś ktoś mi tę myśl przekazał, więc z niej korzystam dla ciebie w tym miejscu: „Kto umrze zanim umrze, ten nie umrze gdy umrze”.

W prawym dolnym rogu okładki znajduje się polskie wyjaśnienie anglojęzycznej części tytułu, a zarazem określenie opisanego w niej, pierwszego Etapu programu TY®: „Odkryj własną autentyczność”. Oto właśnie w tej książce, jak i w całym naszym życiu przede wszystkim chodzi.(…)”

Książka ukaże się już we wrześniu 2017. Wkrótce opublikuję kolejny jej fragment.

Truly You soon