Złote plaże, romantyczne wschody i zachody słońca, kolacje przy świecach i piękne miejscowe foczki chętne na foto sesje w każdej pozycji, tzn. pozie

atb3

Na siedząco to można być najwyżej uśpionym

Pisałem ostatnio, że znikam na parę dni i tak też właśnie zrobiłem, tzn. nie zniknąłem, istniałem, ale w zupełnie innym wymiarze. Kocham iść, jak Forest Gump, który od pewnej chwili zawsze kiedy gdzieś szedł, to biegł, tak ja zawsze kiedy chcę pobyć z sobą i dla siebie, to idę. Tak sobie myślałem idąc, że może wcale nie jest tak, że Jezus siedział na pustyni, gdy odkrywał siebie i spotykał się ze swoimi wewnętrznymi słabościami, że swoje oświecenie raczej doświadczał idąc. Odtąd też przecież był w drodze, szedł, nauczał, uwalniał ludzi z blokad, które utrudniały im dostęp do osobistego potencjału, szedł i czynił dobro. Budda moim zdaniem nie siedział wcale pod drzewem Bodhi żeby się przebudzić, ale szedł, był w drodze, poznawał świat i ludzi w świeżości ich chwili obecnej, na nowo, patrzył na nich oczami, które widzą. Właśnie dlatego że ruszył d… z miejsca, wyszedł z tej nadużywanej w kręgach pomocowych, słynnej „strefy komfortu”, opuścił swoją książęcą Nibylandię, mógł spotkać siebie takiego, jakim nie potrafił się poznać za murami pałacu. Mahomet też w moim mniemaniu nie odkrywał siebie w jakiejś jaskini. Mahomet był w drodze, szedł i tak idąc docierał do odkryć, jakie może potem na siedząco spisywał tworząc święte księgi Koranu. Apostołowie, prorocy, mędrcy, nauczyciele – łazili po świecie, byli w drodze, przemieszczali się, poznawali i dawali możliwość poznania. Ruch jest dużo bardziej dla nas naturalny od siedzenia, ruch robi dobrze naszym ciałom, umysłom i duszom. Zmiana jest naturalną cechą życia. Siedzenie, stagnacja, bezruch to kiśnięcie, pleśnienie, skorupa. Często mówię moim klientom taką metaforę o tamie, że ja pomagam otworzyć tamę, że jak woda popłynie, to wróci do swojej natury, jaką jest płynięcie, zacznie na nowo dotleniać się, rzeźbić swoje koryto, wypłukiwać, nawadniać i nawozić. Rzeka jest sobą gdy płynie. Człowiek jest sobą, gdy jest w ruchu. Tak sobie idąc myślałem : – ) Idę, więc jestem : – )

atb13

Brak

Pamiętacie może takie hasło z jednego z moich ostatnich wpisów o oświeceniu? Myślę, że wygoda usypia. Wygoda jest wygodna, daje złudne poczucie zewnętrznego bezpieczeństwa, ale usypia. Jak dużo bardziej czuję siebie, gdy odbieram sobie to, do czego cywilizacyjnie przywykłem. Z plecakiem, w którym niosę swój dom, skromny, podstawowy prowiant, kilka rzeczy niezbędnych, idę. Wstaję rano, krótka joga i ruszam, by przejść brodem rzeki, zanim przypływ odetnie mi drogę. Śpiewam, gwiżdżę z ptakami, jestem. Jak chcę pić, to piję, jak chcę jeść, to czekam, aż mi się zechce bardziej, bo jedzenie ma mi wystarczyć, więc dzielę racje żywnościowe i widzę, jak niewiele potrzeba, że tym więcej energii mam, im się mniej najadam. Rozbijam namiot, ognisko rozpalam, a za świece mam gwiazdy, prawdziwe mrowie gwiazd i co wieczór grono osób z różnych stron świata, rozmowy, śmiech, cały atlas różnorodnych map świata, a zwłaszcza mój towarzysz Gustavo z Argentyny, wspaniały człowiek, bratnia dusza, wyśmienity kompan, towarzysz wyprawy.

atb24

atb15

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

atb10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Foczki się bawią

Siedzę w zachwycie na skale i przyglądam się życiu całej kolonii fok. Czy starsze osobniki, czy dzieci, nieważne, foki się bawią. Krystalicznie czysta woda zatoki pozwala mi patrzeć na nie, jak polują na ryby, ale też jak dla zabawy nurkują, skaczą nad wodę, puszczają sobą po powierzchni kaczki, wdrapują się niezgrabnie na tych swoich płetewkach na skały. Taki spektakl życia stworzeń, które za te bogate ławice ryb wokół nich pływające wcale nie płacą. Jak się już wybawią, to rybę łapią, zjadają i idą dalej się bawić. Są naprawdę piękne, mają tyle wdzięku w sobie, są ciekawskie, otwarte i ufne, bo krzywdy nie doznają ze strony takich jak ja stworzeń, więc się im źle nie kojarzę. Siedzę tak już z godzinę metr od małego dzieciaka. Matka leży tuż obok, ssie mleko z jej piersi drugi mały. Matka rzuca na mnie okiem i zaraz je zamyka, przysypia rozluźniona, czuje się przy mnie bezpieczna.

atb17 atb18

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

atb22

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rajska kraina

W cztery dni przeszedłem 75 km, z góry na dół i z dołu do góry, plażami też szedłem fragmenty. Piękne miejsce, cudowne lasy zdobne w lokalne palmy Nikau i drzewa, które rosnąc w skupiskach plantacje brokułów mi przypominają. Mało ludzi na szlaku, na niebie niezmącony nawet małym obłoczkiem błękit, szlak świetnie przygotowany i bardzo zadbany. Abel Tasman Great Walk – polecam wszystkim chętnym.

atb21

Mam małe zaległości, więc już pewnie jutro napiszę coś znowu : – ) Będzie o obrączce wrzuconej do mordy, znaczy się do Mord… ; – )

True You soon

Reklamy

Kaikoura – raj dla podglądaczy, czyli 20 metrowy olbrzym z wielką głową pełną spermy

kaiko i plecak

Mokre sny

Winien wam pewnie jestem pewne wyjaśnienia. Faktycznie pojechałem tam, nie ukrywam, że bardzo chciałem je zobaczyć. Naprawdę są wielkie i nie wstydzę się tego powiedzieć, bardzo podniecił mnie ich widok. Marzyłem o tym, śniłem o nich i były to mokre sny. A miejsce, w którym można je podglądać – spektakularne, oszałamiające, bajkowe.

Po naszemu nazywają się kaszaloty. To największe wieloryby z zębami. Oj tak, z zębami, które u największych osobników, u dojrzałych samców dorastają do 40 cm. Po angielsku nazywają się Sperm Whale, a to dlatego, że w ich wielkich głowach, które stanowią nawet 1/3 rozmiaru całego ciała znajduje się substancja, płynny wosk, który nazywa się spermaceti. Wielorybnicy prawie je wytrzebili ze względu na tę spermę właśnie, bo ludzie używali jej do wyrobu świec, palili nią w lampach olejowych i przygotowywali z niej różnie lubrykanty, tak tak, może nawet takie lubrykanty : – ). No a że zapotrzebowanie było duże, to kaszalotów było coraz mniej.

kaiko sun rise

Wielka dziura

Co robią te piękne stworzenia w tym miejscu? I dlaczego żyją sobie tak blisko brzegu, bo zaledwie około 1,5 do 3 km od plaży? Otóż tu, na wschodnim wybrzeżu Wyspy Południowej Nowej Zelandii jest uskok płyty tektonicznej, co sprawia, że w tym miejscu jest już ponad 1,3 km głębokości. Ciepła woda miesza się tu z zimną, a dzięki temu jest tu zatrzęsienie kalmarów, kałamarnic, ośmiornic, jakimi żywią się te olbrzymy. Nie pogardzą również płaszczką, czy różnymi rybami żyjącymi w ogromnych ławicach. Zjadają również kałamarnice olbrzymie, które występują w tych wodach. Dowody na walki, jakie z nimi toczą widoczne są na ich ciałach w postaci rozległych ran, jakie często można obserwować. Taki wieloryb potrafi zanurkować na głębokość przekraczającą 2,2 km, a pod wodą wytrzymuje nawet do godziny. Ale potem musi się wynurzyć, taki to już los ssaka. I dzięki temu właśnie mogłem je sobie popodglądać.

ja boat kaikoura

Wielka trójka

Widziałem trzy wieloryby. Dwa kaszaloty i jednego humbaka, czyli po angielsku humpbacka. Nazwa wzięła się od garba na grzbiecie, który można podziwiać, gdy ten sobie leży na powierzchni i strzela w powietrze gejzerami.

kaiko rano

Kaikoura

Malowniczo położona, maleńka, klimatyczna mieścinka wciśnięta pomiędzy Pacyfik, a monumentalne pasmo górskie, którego szczyty sięgają wysokości 2 600 m n.p.m. To jedno z kilku zaledwie miejsc na świecie, gdzie tak wysokie góry znajdują się tak blisko linii brzegowej.

whale watch

Cisza przed burzą

Wieloryby można oglądać z  pokładu nowoczesnych łodzi obsługiwanych przez firmę Whale Watch. Kapitanowie są specjalnie przeszkoleni i wyposażeni w sprzęt do echolokacji morskich olbrzymów. Znakomicie znający te wody i zwyczaje wielorybów pracownicy tej firmy gwarantują spragnionym podglądaczom, że wieloryba zobaczą. Jeśli nie uda się, to 80% ceny biletu jest zwracane po powrocie na ląd. My mieliśmy szczęście i piękną pogodę. Trzy wieloryby, to wynik ponadprzeciętny. Początkowo nie udawało się. Krążyliśmy, nasłuchiwaliśmy i nic. Przewodnik, który na pokładzie opowiada dużo o wielorybach, ich zwyczajach, budowie, zachowaniach (a wie o czym mówi, bo pracuje tu jako naukowiec prowadzący badania nad wielorybami i dorabia sobie w Whale Watch), w pewnym momencie już mało przekonującym głosem zaczął mówić o powodach tej ciszy i zachęcał do fotografowania albatrosów olbrzymich, ptaków o największym zasięgu skrzydeł, które sobie pływały na wodzie i zdawały się drwić ze zgrai zapaleńców wiszących na balustradach z nieustannie włączonymi aparatami. Kilka fałszywych alarmów, kilka niespełnionych nadziei, aż nagle jest, wynurzył się jakieś 500 metrów od nas. Super szybka łódź pomknęła ku błyszczącej się w porannym słońcu fontannie. Jesteśmy, pstrykami, kręcimy filmy, zachwyt, uniesienie, okrzyki entuzjazmu. Ogromne, 20 metrowe, dłuższe od naszej łodzi cielsko leży na powierzchni wody tuż obok nas. Japończyk mówi, że po wyjściu z wielkiej głębokości wieloryb tak jakby sobie trochę zasypia i spokojnie oddycha, dotlenia się. Trawa to kilka minut. W pewnej chwili nasz przewodnik uczula byśmy przygotowali aparaty… i nagle cielsko daje nura, a nad wodę, jak maszt unosi się ogromny ogon, szerszy niż ja wysoki i majestatycznie, jak rufa Titanica, zapada się pod wodę.

whale 1

Potem był drugi i trzeci, a zachwyt za każdym razem równie świeży i przejmujący. Gdy ogon startował pionowo w górę, tu znowu możecie sobie poskojarzać : – ), ludzie w spontanicznym zachwycie bili brawo, oczywiście ci, którzy nie byli zajęci utrwalaniem tego na cyfrowych dyskach, większość była.

dolphins 1

Delfinem na setkę

Na koniec popłynęliśmy bliżej brzegu, gdzie szaleństwo opanowało uczestników zupełne, bo nagle znaleźliśmy się w miejscu, w którym zostaliśmy otoczeni przez niezliczone stada delfinów – gatunek po angielsku zwany Dusky Dolphin, co po naszemu znaczy ciemny, albo nawet śniady. Były ciemne, a brzuszki miały białe. Wiem to stąd, że nie tylko całymi zgrajami płynęły po obu stronach łodzi, nie tylko za nami i przed nami, ale też jak piłki skakały co chwilę nad wodę, kręciły piruety, salta, potrójne tuluby, podwójne aksle i inne figury. Było ich ze sto, albo więcej, zatrzęsienie, chmara.

kaiko fur-seal

Damy w futrach

Na skałach wzdłuż brzegu armia wylegujących się fok, gatunek z angielska zwany fur seal, bo faktycznie te foki miały futra, z których kiedyś ludzie robili sobie futra. Więc domyślacie się, że jeszcze zupełnie niedawno były na wymarciu, bo ludzi dużo, a kto by nie chciał mieć modnego, foczego futerka. Ostatnie lata to czas odbudowywania kolonii i wzrost liczebności. I to naprawdę spektakularny wzrost. Gdzie nie spojrzysz to foki, wszędzie foki, leżą i burczą. A jak podejdziesz za blisko, to biada ci, bo są naprawdę bardzo agresywne i mogą dotkliwie pokąsać. Więc z daleka proszę.

whale 4

Dobrym nasieniem się dzielę

Miejsce idealne, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Kaikoura – będę tu wracał i zabierał tu tych wszystkich, którzy mają w sobie żyłkę podglądacza, którzy nie wstydzą się z pasją przyglądać zniewalającej naturze, którzy na własnym ciele chcą poczuć bryzę  wytrysku z głowy Sperm Whale’a : – )

A jakby taka bryza trafiła w jakieś niepowołane miejsce? Ciekawe jakie z tego by mogły być dzieci? Pewnie podobne do tych co się opychają w fast foodach.

True You soon