Tańczący z Ludźmi – Przesłanie i Misja

Oto i pierwsza strona książeczki, o której wczoraj wspominałem…

2a mały

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – recenzja Benedykt Peczko

TY OKŁADKA

Moi drodzy

Zapraszam do lektury kolejnej recenzji mojej książki, którą zaszczycił mnie mój nauczyciel i mistrz, dzięki któremu w dużej mierze znalazłem się w tym miejscu życia, w którym obecnie „się dzieję”. Cudowny, ciepły, mądry człowiek, jeden z największych w Polsce, niekwestionowanych autorytetów w dziedzinie wspierania rozwoju osobistego, znakomity terapeuta i coach, lekarz ludzkich dusz, mój inspirator i wzór do naśladowania, autor książek i niezliczonych artykułów publikowanych min. na łamach magazynu „Zwierciadło”.

 

Recenzja

„Jak się zabić, by zmartwychwstać – Ewangelia świadomego samobójcy” to tytuł, który nie tylko prowokuje,  ale wręcz szokuje. Jednak wbrew pierwszemu wrażeniu, jakie wywołuje tytuł, książka  jest przewodnikiem dla tych, którzy chcą żyć pełniej, niż do tej pory i cieszyć się radością życia. Zaś tytuł zdaje się nawiązywać do faktu, że przemiana wewnętrzna, jaka towarzyszy przechodzeniu przez kolejne fazy osobistego rozwoju, porzucaniu starych lub po prostu przyjmowaniu nowych ról, subiektywnie jest często odczuwana jako swego rodzaju umieranie, po którym następuje odrodzenie. Okres pośredni pomiędzy jednym a drugim jest zwykle sporym wyzwaniem i wiąże się z nieprzyjemnymi przeżyciami.  Wynika to z okresowej utraty „strefy komfortu”, jakiej dostarczają stare nawyki, przyzwyczajenia, utarte koleiny. Dlatego wiele osób rezygnuje z pozytywnych zmian, kierując się dewizą, którą niejednokrotnie słyszałem od moich pacjentów i klientów, a która dosłownie brzmiała: „Lepsze znane piekło, niż nieznany raj”.

Książka Konrada Wilka jest właśnie odpowiedzią i środkiem zaradczym na tego typu wewnętrzne rozdarcie.  Autor napisał ją w sposób bardzo osobisty i tak też zwraca się do czytelników. Dzieli się swoimi wielorakimi doświadczeniami – biznesmena, podróżnika, ucznia, duchowego poszukiwacza,  syna, męża i ojca, coacha i trenera, a przede wszystkim człowieka, który wielokrotnie przechodził własne przemiany, własne wewnętrzne umieranie i odrodzenia. Ale nie obawiajmy się, nie występuje w roli „nawiedzonego mistrza”, lecz raczej „przyjaciela na ścieżce”, który czerpie ze swoich życiowych lekcji, pasji oraz fascynacji życiem i rozwojem. Korzysta przy tym z wielu źródeł i pomocnych koncepcji, wykazując wysoki poziom erudycji i równocześnie umiejętności autorskiego łączenia idei i modeli swoich mentorów. Przedstawia je w sposób bardzo prosty i przejrzysty, wolny od nadmiernego teoretyzowania. Tyle, ile trzeba. Ten umiar i lekkość przekazu są cechą całej książki, co równocześnie, po mistrzowsku łączy się z głębią zawartych w niej myśli. Przykłady „z życia wzięte”, zarówno Autora, jak też jego klientów; liczne krótkie sentencje, które zebrane osobno mogłyby stanowić zbiorek  błyskotliwych i poruszających zarazem aforyzmów Konrada Wilka; instrukcje do ćwiczeń dla czytelników – wszystko to ożywia i urozmaica przekaz oraz pogłębia jego inspirujące oddziaływanie.

Omawiana książka odpowiada na istotne zapotrzebowanie społeczne naszych czasów, w których edukacja skupia się głównie na przekazywaniu olbrzymiej ilości informacji o wszystkim, ale nie o nas samych i o tym, co dla nas najważniejsze.  Programy szkolne, studiów, czy doskonalenia zawodowego przygotowują nas do tego, byśmy umieli robić coraz więcej i coraz wydajniej, by wspinać się coraz wyżej po szczeblach kariery, posiadania czy statusu społecznego.  Nie zajmują się natomiast  odpowiedziami na podstawowe pytania: Po co to wszystko? Co jest dla nas naprawdę ważne? Jaki jest sens nadrzędny? Kim jesteśmy – poza licznymi rolami, jakie w życiu pełnimy? Jaka jest nasza prawdziwa tożsamość i miejsce w całości, do której przynależymy? Nie są to wcale „wydumane” analizy, bezowocne filozofowanie. Coraz więcej osób, w coraz młodszym wieku zgłasza się z tego typu dylematami na coaching czy psychoterapię, skarżąc się przy tym na wypalenie zawodowe, brak motywacji do działania i poczucia „smaku” życia. I to mimo licznych sukcesów na różnych polach. Nic dziwnego, że odpowiedzi na wspomniane pytania nie znajdziemy w szkole, w prasie, telewizji itp. Nikt nie może ich nam udzielić, tylko my sami. Do tego potrzebujemy jednak odpowiedniej zachęty, inspiracji i wsparcia, które znajdujemy właśnie w prezentowanym tekście, otwierającym przed nami zapomniane, choć zawsze obecne wymiary nas samych, czyniąc to w sposób zgodny z aktualną wiedzą oraz językiem dostosowanym do współczesnego odbiorcy. Tym bardziej warto zaczerpnąć z tego skarbca, który otwiera dla Czytelnika Konrad Wilk.

 

Benedykt Peczko

Certyfikowany psychoterapeuta, coach i trener

Dyrektor Polskiego Instytutu NLP

Wiceprezes CC Innovation Sp. z o.o. i współtwórca systemu Multi-Level Coaching

 

Recenzja ta znajdzie się w książce, a jej fragment ozdobi jej tylną okładkę.

Książka już niedługo trafi do druku, a potem… a potem może też trafić w Wasze ręce, Wasze myśli, Wasze serca, by przekładać się na coraz bardziej świadome, spójne, autentyczne życia, dając Wam, ludziom wokół Was i światu to, co w Was najpiękniejsze.

Truly You soon,

Czy dla każdego są takie atrakcje i przeżycia jak ta moja podróż po Wyspach Południowego Pacyfiku i Nowej Zelandii?

american runway

Napiszę dzisiaj jednak parę słów z poziomu świadomości siebie i życia jakie sobie wiedziemy. Oczywiście w kontekście tej mojej podróży.

Obiecywałem sobie, że dam sobie i ludziom odpocząć od tego całego coachingowego, rozwojowego wymądrzania. Mocno intensywnie działałem przez ostatnie lata: klienci indywidualni, warsztaty, szkolenia, wystąpienia, wykłady i książka, którą niedługo po powrocie z podróży będę wydawał. No sporo tego i chciałem sobie tak po prostu pobyć – dlatego to „Jestem : – )” na początku każdego posta na FB.  Myślę jednak, że ja tego nie jestem w stanie z siebie wyrugować , bo ja cały tym Jestem ; – ). Nawet tutaj, pewnie uwierzą ci którzy mnie znają, nawet tutaj, gdy tylko z kimś bardziej, głębiej, bliżej pobędę, to zaczyna się : – ) I tak sobie idę przez ten świat, tu coś pomogę zamieść, tam coś zasadzić, tu przeformułuje ktoś coś sobie, tam oczy otworzy albo wzrok zwróci w inną stronę, albo chociaż pod innym kątem popatrzy na sprawę, albo chociaż przytulę i w ciszy pobędę. Nic rozbudowanego, bez kontraktu, ot tak w ramach bliskiego spotkania, bo spytał, bo poprosiła o radę, bo z rozmowy wyszło, jakaś metafora, pytanie, jakiego do tej pory na ten temat sobie nie zadała. No tak czy siak, żyję więc Jestem : – ).

No ale do rzeczy. Bo kilka osób już o tym wspomniało i dzisiaj jeszcze jedna, więc już pomyślałem, że się wypowiem. Czy dla każdego takie wojaże i wolność, życie bez granic, spełnianie marzeń? Co sądzicie? Dla każdego? Co z tym Konradem, że on tak sobie beztrosko? On to się spełnia, ale to nie dla mnie. On to może, a ja to co innego. Innego?

for my wife

Jest takie zdanie, które często mówię moim klientom: ” Jeśli myślisz, że nie możesz, masz rację, jeśli uważasz, że możesz, masz rację”. Co myślisz i co uważasz ma decydujący wpływ na twoje życie. Tyle, że w tym wymądrzeniu jest jeszcze taki haczyk, że nie mówię tu o takim po prostu uważaniu. To moje częste powtarzanie, że jestem dla tych, którzy faktycznie CHCĄ żyć z pełni osobistego potencjału, spełniać się i realizować swój osobisty i zawodowy sukces, to nie jest taki tylko sobie bełkocik rozwojowy powtarzany co krok w świecie skomercjalizowanego biznesu pomocowego. Mam w tym duuuuużo głębszy zamysł na którym osadzam kompleksowy program pracy nad rozwojem moich klientów True You. Bo to chcenie to nie takie CHCENIE z poziomu rozumowego, intencyjnego. Chodzi o to chcenie podświadome, z którego nie zdajesz sobie sprawy. Chodzi o chcenie uwarunkowane. To ONO ma wpływ na to co robisz w życiu, na co sobie pozwalasz, a na co nie, w jakim jesteś miejscu, z jakim myśleniem o sobie, o ludziach, o świecie, o możliwościach jakie masz, i o niemożliwościach, jakie uważasz, że cię ograniczają. To z tego nieuświadomionego poziomu kreujesz swoje życie.

I pewnie masz „rację” twierdząc, że Konrad to może, a ja to nie. Swoją „rację”. Ja się jednak domyślam, bo z tobą nie pracowałem, więc nie wiem na pewno, ale domyślam się bazując na swoim sporym doświadczeniu w pracy z ludźmi, że gdybyśmy popracowali, to by mogło wyjść jak to jest z twoimi podświadomymi CHCENIAMI i że to z nich faktycznie wynika to, że jesteś w tym miejscu życia w którym jesteś, że masz to co masz, że wydajesz na to, a nie na coś innego, że masz do wydania tyle, a nie inaczej, że z tym, a nie innym partnerem żyjesz, takie macie zwyczaje, takie wyobrażenie o ograniczeniach, barierach, murach, tamach. Takie są wasze strefy komfortu, takie przekonania na temat tego z czym sobie byście poradzili, a z czym nie… i tak mógłbym pisać i pisać. Ja jestem najlepszym dowodem na to, że można otwierać kolejne drzwi do komnat wewnętrznego pałacu – tak pałacu!!!, a nie jakiejś jednoizbowej lepianki. No jest ich sporo, pozwalam sobie je widzieć i choć czasem się boję to i na otwieranie się decyduję. I wiesz co? Zarąbiste i często niespodziewane odkrycia tam dokonuję. I wiesz co? To jest fascynująca sprawa tak się odkrywać wciąż i wciąż z pasją, znajdować i korzystać z tych znalezisk. Tylko to faktycznie wymaga gotowości do codziennego podważania siebie z wczoraj, zrezygnowania z  wygody myślenia o sobie, że się siebie zna, wie się kim się jest, z automatyzmów, z wgranych gotowców, schematów poznawczych itp. .

banyan 2 avatar aitutaki

 

Najbardziej będziesz sobą, gdy zapomnisz o tych nalepkach, którymi się określiłeś/łaś. Rozumiesz? Jestem : – ) Podążam za pasją, którą pozwoliłem sobie w sobie odkryć. Jestem ; – ) Pozwoliłem sobie wyzwolić się z podświadomych kajdan, które trzymały i więziły. Jestem ; – ) Pozwoliłem sobie dzięki temu na odkrycie i doprecyzowanie własnej misji i wizji. W towarzystwie tej pierwszej zasuwam ku tej drugiej. Jestem : – ) Akceptuję się i kocham. Jestem : – ) Daję z siebie to, co we mnie najlepsze INNYM. Dzielę się sobą i tym dobrym, co przeze mnie do ludzi dociera i korzystnie wpływa na ich życie. Jestem : – ) i gdy tak sobie Jestem : – ) to dzieją się w moim życiu te rzeczy, które spójnie wynikają z tego co CHCĘ wewnętrznie i zewnętrznie, bo te CHCENIA są spójne, grają do jednej bramki, tworzą synergię i nie ma na nie siły, bo każda z sił im sprzyja i je wspiera i się z nimi wiąże.

A do tego jeszcze mnóstwo roboty mnie to kosztowało, dobrej, wartościowej i cenionej roboty. Całą energię swoją emanuję w tym kierunku, nie rozdrabniam się, nie marnuję na nieważne rzeczy. wiem czego CHCĘ i to robię. I mam z tego radochę, bo kocham to robić. Wielka sprawa. Oczywiście wielka, ale do zrobienia. Zależy tylko czy CHCESZ.

leśna droga

 

Czy podróże egzotyczne dla każdego? Myślę, że tylko dla tego, kto CHCE – tak w tym opisanym przeze mnie rozumieniu CHCE. Jeśli nie wiesz jak CHCIEĆ, nie umiesz CHCIEĆ, ale byś CHCIAŁ umieć tak CHCIEĆ, to zapewniam cię, że to da się zrobić. Zamiast zazdrościć, podziwiać, wkurzać się, będziesz robić to swoje i już, i będziesz sobie mógł/mogła mówić: Jestem : – ) Fajnie jest mówić Jestem : – ), a jeszcze fajniej jest co całym sobą czuć. Cud istnienia : – ), a zarazem jego natura.

 

 

 

 

Napiszę tu jutro moją misję i wizję. Może weź sobie za wzór te moje i spróbuj określić własne. Oczywiście trzeba się do tego trochę przygotować, uchylić wrota tamy jaka więzi wody twojej energii życiowej i broni kontaktu ze sobą, ale tak na próbę, dla smaku spróbuj określić swoją życiową misję i wizję i zobacz jak ci z tym. Uffff….

Na dzisiaj koniec ; – ) Wracam do jedzenia pyszności : – ) Siedzę sobie w knajpce na otwartym powietrzu, jakiś muzyk lokalny śpiewa po maorysku, a ja mam na stole świeżo złowioną game fish a za plecami bufet pełen lokalnych owoców i warzyw : – ) Teraz to już cały Jestem : – ) apetytem. Yummy : – )

PS: zdjęcia z dzisiaj – jeździłem sobie na rowerze po Aitutaki : – ). O tym skąd się wzięła tam tabliczka „Welcome to Hollywood” napiszę jutro.

One Foot Island, Aitutaki Lagoon, Cook Islands, South Pacific

on boat lagoon

Skąd ta nazwa One Foot się wzięła?

Dawno, dawno temu do laguny wpłynęły vaka (łodzie) wrogo nastawionych wojowników. Bez zbędnych powitań zaczęli zabijać lokalnych mieszkańców. Przeważali liczebnie i nie mieli ochoty brać żadnych jeńców. Ojciec z synem zdołali umknąć z wioski i ruszyli łodzią ku najodleglejszemu krańcowi laguny. Kilku wojowników dostrzegło oddalającą się łódź i ruszyło za nią. Przewaga jaką mieli uciekinierzy pozwoliła im dotrzeć do ostatniej w lagunie wyspy. Ojciec spodziewał się, że nie zdołają uciec pościgowi. Wpadł więc na pomysł. Zdecydował, że weźmie na ręce syna tuż przy samej łódce. Zaniósł go do wielkiego, rozłożystego drzewa, kazał wspiąć się najwyżej jak potrafi, ukryć w gęstej koronie i czekać tam bez ruchu aż będzie bezpieczny. Syn schował się, a ojciec ruszył w poprzek wyspy. Wojownicy również przybili do brzegu i już pędzili przez wyspę tropem zostawionych w piasku śladów. Na przeciwległym krańcu wyspy dopadli ojca i zabili go, a ciało zostawili na plaży. Z poczuciem spełnionego obowiązku wrócili do swojej łodzi i odpłynęli. Nie wiedzieli, że chłopiec siedzi na drzewie, bo jedyne ślady jakie dostrzegli należały do jego taty.

 

Właśnie stamtąd wróciłem. Kilka zdjęć zamieszczam poniżej. Nie chcę więcej pisać. Niech zdjęcia popiszą za mnie.

True You soon

akuiami motu 2 akuiami motu krabik 2 na palmie 3 one foot 4c

I znów te przekonania

psc sp 6

Już kilka razy o nich pisałem i to nie tylko tu, na blogu, ale też w różnych magazynach, mówiłem o nich w wywiadach, podczas warsztatów, które prowadzę, w trakcie wystąpień. Dlaczego? Nie mam o czym mówić?

Wracam do nich, bo moje doświadczenie w indywidualnej pracy z człowiekiem, wnioski z warsztatów, pracy z grupami i zespołami pokazują, że jest to kluczowy czynnik naszego powodzenia w życiu, jego jakości, charakteru relacji jakie budujemy z innymi, naszej skuteczności, poziomu satysfakcji, poczucia spełnienia, sytuacji finansowej, rodzinnej itp. itd.

Mówię i piszę o przekonaniach również dlatego, że zauważam, iż ludzie wciąż potrzebują elementarnej wiedzy na ich temat. Tak wiele osób nie zdaje sobie z nich sprawy, nie jest w stanie ich identyfikować, nie poświęca im uwagi żyjąc życiem nieświadomym, reaktywnym, do bólu zautomatyzowanym w oparciu o te właśnie przekonania. Wyobrażenia o sobie, świecie i innych ludziach nazywają rzeczywistością, albo prawdą. Skoro tak, to w nią wierzą, nią się posługują. I jest im to na rękę, bo te ich prawdy wiążą się ściśle z tzw. strefami komfortu, w jakich żyją i chcą żyć niezależnie od tego czy ten komfort im służy, czy nie. Dużo wygodniej jest przecież odpowiedzialność za trudności jakie się im przytrafiają znajdować w czynnikach zewnętrznych, czynić innych odpowiedzialnymi za swoje emocje…

Przekonania składają się u nas na cały, rozległy system naszego pojmowania świata. Kształtują naszą percepcję od początku naszego życia. Uwielbiają się potwierdzać, więc zmuszają nas do tego, byśmy niezwykle wybiórczo kierowali naszą percepcję ku temu, co jest z nimi zgodne. Zamykamy swoje uszy i oczy na to, co do nich nie pasuje, co mogłoby im zaprzeczać. Dostrzegamy w tym co nas otacza zwykle to, co chcemy bądź raczej jesteśmy w stanie dostrzec. Korzystamy w ten sposób tylko z mocno ograniczonej palety stających przed nami możliwości. Nie potrafimy wyłowić szans nawet wtedy, gdy leżą centralnie na naszej drodze. Pomijamy, wypieramy, obchodzimy to wszystko, co nie pasuje do naszej, zwykle nieświadomej układanki, z jakiej opacznie wydaje nam się, że jesteśmy zbudowani. Jeśli przekonania mają charakter ograniczający, stają się metaforycznymi kulami  u naszych nóg.

Dopóki nie zdajemy sobie z nich sprawy, to właśnie one rządzą naszym życiem. Pamiętaj, że przyczyny są wewnątrz ciebie, na zewnątrz, w twoim życiu doświadczasz tylko ich efektów. Jakie przyczyny, takie życie. Dobra wiadomość jest taka, że nad przekonaniami można pracować, można je identyfikować, neutralizować, gdy są ograniczające i wyzwalać te, które mogą sprawić, że zaczniesz iść przez życie w oparciu o dostęp do pełni swojego potencjału.

I o tym chcę pisać. Zachęcam do odwiedzin na moim blogu, bo w najbliższych dniach trochę pojawi się treści na ten temat. Oczywiście wiedza nie zastąpi własnego doświadczenia pracy w towarzystwie osoby wspierającej ale myślę, że lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, choć wielu może mieć zupełnie odmienne przekonania na ten temat : – ) Dlaczego? O tym też wkrótce napiszę.

Wyzwól w sobie świadomego przywódcę cz. XVII – Poznaj 6 wiodących sił jakie wpływają na budowanie świadomej marki osobistej.

Siły wpływające na wartość, jakość, trwałość i skuteczność budowanej, świadomej marki osobistej są moim zdaniem kluczowe i znacząco odróżniają moje podejście od innych podejść do tematu marki osobistej. Poniższe dwie siły chcę wyróżnić szczególnie. Zapraszam do lektury.

5. Siła otwartości na zmianę

Jeśli realizowałeś takie strategie działania, które do tej pory nie przynosiły oczekiwanego rezultatu to znaczy, że trzeba je zmienić. Człowiek przyzwyczaja się do tego, co i jak robi. Co więcej, znajdzie zawsze uzasadnienie dlaczego to co robi nie daje skutku. Uzasadnienie zwykle skoncentruje się na wskazywaniu odpowiedzialności pośród czynników zewnętrznych, innych ludzi, niesprzyjających okoliczności, losu itp. Jeśli chcesz doświadczyć nowej jakości swojego życia, otwórz się na zmianę i zacznij się nią cieszyć. Życie jest nieustanną zmianą. Tylko poprzez jej akceptację możliwe staje się osiągnięcie wewnętrzno – zewnętrznej spójności, klucza do osobistego sukcesu. Posługujesz się w swoim życiu bezwiednie wieloma strategiami. Masz wgrane w siebie sposoby postępowania, reakcji na konkretne bodźce, emocji jakie uruchamiają się w tobie automatycznie w oparciu o myśli, które do ciebie automatycznie przychodzą. Jesteś systemem kół zębatych, które kolejno wprawiają się w ruch. Jakie systemy, jakie połączenia, takie nie tylko twoje postawy, nie tylko emocje, ale też sytuacje, jakich doświadczasz, ludzie jakich spotykasz. Przyczyny są w tobie, ty kreujesz świat, w jakim żyjesz, ty decydujesz podświadomie o tym co dostrzeżesz, co wybierzesz, jak ten wybór uzasadnisz, kogo obwinisz, do kogo i czego będziesz ciągnął, a od kogo i czego stronił. Myślisz, że wiesz, myślisz, że rozumiesz. Zwykle tak ci się tylko wydaje. Twoje prawdy nie są prawdą obiektywną. Żyjesz w świecie subiektywnego wyobrażenia. I to nie jest wcale złe. Trudność może rodzić zestaw przekonań nieświadomych na których zbudowałeś swoje wyobrażenie na temat siebie, innych ludzi i świata. To one determinują twoje życie, jego jakość i efekty jakie są dla ciebie możliwe. Nad tym można pracować. Do ograniczających, nieświadomych przekonań można dotrzeć, można je zneutralizować, można wyzwolić ukryte pod nimi zasoby. Na bazie tych zasobów będziesz mógł kreować swoje życie w zgodzie z sobą, w dostępie do pełni własnego osobistego potencjału. Ten potencjał, który masz w sobie jest tym wszystkim czego potrzebujesz, by żyć spełnione i szczęśliwe życie robiąc to, co dla ciebie najlepsze, co pozwoli ci realizować swoje marzenia i w oparciu o nie dawać z siebie innym ludziom, którzy potrzebują ciebie i tego co masz im do dania. Rozwijaj się nie tylko dla siebie, ale też dla tych wszystkich, którzy cię potrzebują, nie tylko w tym, ale i następnych pokoleniach. To duża odpowiedzialność, wyzwanie, ale przede wszystkim sens i znaczenie życia, twojego życia, tego daru, który otrzymałeś, którym dysponujesz i którym możesz zacząć świadomie zarządzać. Czerp z niego, cieszyć się nim, odsłaniaj jego piękno i dziel się nim ze światem.

6. Siła otwartości na proces

Nie ma w tym procesie miejsca na żadne skróty. Świadoma marka osobista ma charakter organiczny, co znaczy, że do rozwoju potrzebuje czasu. Świadoma marka osobista jest jak drzewo, drzewo życia. Ty jesteś ogrodnikiem. Ogrodnik może zadbać o najbardziej odpowiednie miejsce, w którym je posadzi, o odpowiednią glebę, nawadnianie, nawóz, może przycinać gałęzie i zabezpieczać przed szkodnikami. Ale drzewo rośnie w swoim tempie. Zbytnie podlewanie, nadmiar odżywek, ciągnięcie w górę za gałęzie nie przyspieszy jego wzrostu, za to może mu poważnie zaszkodzić. Drzewo przyniesie owoce dopiero wtedy, gdy dojrzeje do tego, by owocować. Skoncentruj się na tym, by z pasją i miłością wykonywać pracę ogrodnika. Próba przyspieszenia takich procesów może mieć negatywne skutki dla ciebie, ludzi do których się zwracasz, twojej marki i celów, jakie chcesz osiągnąć. Pamiętaj też, że jabłoń jest jabłonią. Nie próbuj z jabłoni robić gruszy. Śliwa jest śliwą, a nie np. pigwą. Nie chodzi o to, byś się kreował na kogoś kim nie jesteś. Chodzi o to, byś wyzwalał z siebie pełnię tego, kim faktycznie jesteś i na niej budował swoją świadomą markę. Pracując ze mną uczysz się świadomie troszczyć o drzewo swojego życia. Zaczynasz od korzeni. Ważne jest gdzie zasadzisz drzewo, żeby korzenie mogły wrosnąć w glebę, zbudować złożony system, który zapewni prawidłowy wzrost całej roślinie. Odpowiednie ukorzenienie będzie przynosiło pozytywne efekty na każdym kolejnym etapie rozwoju drzewa. W mojej metaforze drzewa, korzenie są przekonaniami. Pamiętaj, że na zewnątrz, w życiu doświadczasz efektów. Przyczyny są wewnątrz, w tobie. Przyczyny to twoje przekonania. Jakie przyczyny, takie życie.

Jeśli zaczniesz od początku, to wyzwolisz w sobie zasoby, które naturalnie wspierać będą twoje działania w drodze ku samorealizacji, którą można nazywać osobistym sukcesem. Jakie to zasoby? Nieustanna gotowość do podważania swoich dotychczasowych przekonań, chęć ciągłego rozwoju, konsekwencja, determinacja, zdolność podnoszenia się po kolejnych porażkach, cierpliwość, pokora, koncentracja, zaangażowanie. Nie ma czegoś takiego jak lenistwo, jest tylko brak dostępu lub ograniczony dostęp do pokładów własnych zasobów, osobistej misji i wizji swojego życia. Gdy je odkryjesz, zasoby wypłyną na powierzchnię, byś mógł z nich korzystać.

Zaopiekuj się drzewem swojego życia, a osiągniesz sukces spójny z tobą, mający sens, wartość i znaczenie. Po to się urodziłeś, po to żyjesz. Nieświadome życie nie jest warte tego, by je przeżyć. Rób to, co ma wartość. Zacznij od siebie.

W przyszłym tygodniu poznasz 6 kroków składających się na program True You.

Udanego weekendu : – )

Jeśli pojawiły Ci się jakieś pytania, wątpliwości, chcesz się ze mną podzielić swoim doświadczeniem, napisz do mnie:

konrad@konradwilk.pl www.konradwilk.pl

#konradwilk #orangetreeoflife #trueyou #personalbrand #personalbranding #markaosobista #coach #coaching #businesscoaching #executivecoaching #sukces #success #świadomość #przywództwo #świadomeprzywództwo #autentyczność #rozwójosobisty #konkurencyjność #przedsiębiorczość #lifeworkbalance #harmonia #życie #pasje #misja #wizjażycia #sens #znaczenie #wartość #wolność #samorealizacja #dobreżycie #strategiesukcesu #poznajsiebie #kimjestem #selfsearch #kluczdosukcesu #keytosuccess #mojeżycie #mojadroga #pasja #siła #zarządzanie coachingowe

Wyzwól w sobie świadomego przywódcę cz. XVI – Poznaj 6 wiodących sił jakie wpływają na budowanie świadomej marki osobistej.

Wczoraj przybliżyłem 3 siły, jakie w oparciu o mój autorski program True You mają wpływ na budowanie zdrowej, spójnej i przynoszącej zamierzone efekty świadomej marki osobistej. Czas na kolejną:

4. Siła konsekwencji

Dobra, świadoma marka osobista rozwija się poprzez systematyczność i konsekwencję. Większość niecierpliwych, nieświadomych osób zaczyna budowanie marki od końca, od razu przechodząc do działań. Tak jesteśmy programowani. Mówi się nam, że w życiu chodzi o działanie, że szkoda czasu na bicie piany, że po działaniach ich poznacie. A poza tym im wcześniej zaczniesz działać, tym szybciej zaczniesz na tym zarabiać. I jest w tym sporo racji. Jednak działanie nie poprzedzone wewnętrznym przygotowaniem do działania może skończyć się kiepsko. Zamiast realizować spójne z tobą cele, będziesz się miotał, szarpał, kręcił w kręgu własnych nieuświadomionych uwarunkowań szkodząc swojej marce. Możesz być dobrym, elastycznym, wspierającym, inspirującym, charyzmatycznym przywódcą, który wie co robi, dokąd zmierza, co jest w tym ważne i jak jest tego sens, albo przelewać na swoich podwładnych swoje frustracje, rozczarowania, bezwiednie powtarzać modele relacyjne jakie wyssałeś w dzieciństwie wraz z wychowaniem otrzymanym od rodziców, opiekunów, nauczycieli. Możesz wiedzieć dokąd zmierzasz i jak tam dotrzeć, albo gubić się, powielać schematy, rywalizować, chronić pozycję, popadać w pseudo bezpieczny marazm. Takie nieuświadomione postawy sprawiają, że ludzie wokół odbierać cię mogą jako osobę zagubioną, nie wiedzącą czego chce. Mogą utracić poczucie pewności tego, czego się można po tobie spodziewać. Brak bezpieczeństwa rodzi nieufność. Marka, której nie ufają inni, to słaba marka, z której jest bardzo trudno się wydostać.

Jutro zaprezentuję kolejną  siłę wpływającą na budowanie świadomej marki osobistej.

Jeśli pojawiły Ci się jakieś pytania, wątpliwości, chcesz się ze mną podzielić swoim doświadczeniem, napisz do mnie:

konrad@konradwilk.pl www.konradwilk.pl

#konradwilk #orangetreeoflife #trueyou #personalbrand #personalbranding #markaosobista #coach #coaching #businesscoaching #executivecoaching #sukces #success #świadomość #przywództwo #świadomeprzywództwo #autentyczność #rozwójosobisty #konkurencyjność #przedsiębiorczość #lifeworkbalance #harmonia #życie #pasje #misja #wizjażycia #sens #znaczenie #wartość #wolność #samorealizacja #dobreżycie #strategiesukcesu #poznajsiebie #kimjestem #selfsearch #kluczdosukcesu #keytosuccess #mojeżycie #mojadroga #pasja #siła #zarządzanie coachingowe