„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – wyznanie

ja umęczony mały

Moi drodzy

Ostatnie dwa miesiące mojego życia przyniosły ze sobą tak silne doświadczenia, tak ogromnie dużo emocji, że nie mogę ich pozostawić tylko dla siebie. Czuję się wreszcie gotowy, by podzielić się sobą z Wami. W końcu moja książka jest o autentyczności, a ja nie tylko ją pisałem, ale też żyłem nią przez ostatnie dwa lata. Żyłem nią tak bardzo, że zaniedbałem inne, ważne, bardzo ważne aspekty życia. Niedługo po tym, jak ją ukończyłem, życie zwróciło się do mnie w drastyczny sposób po odbiór długu, jaki zaciągnąłem w tym czasie.

Cios był na tyle celny i niespodziewany, że ugiąłem się pod nim, przyklęknąłem, aż wreszcie padłem jak długi, by w kurzu i błocie skulić się w sobie, a potem wić się jak robak wbity na haczyk, cierpieć. Nie wyobrażałem sobie nawet, że mam dostęp do tak intensywnie negatywnych reakcji. Teraz już wiem, że mam, zresztą z dzieciństwa wciąż mi się coś tam majaczy.

Spędziłem ostatnio sporo czasu w samotności próbując stać się obserwatorem samego siebie i okoliczności w jakich się znalazłem. Patrzyłem i z coraz bardziej rosnącym zadziwieniem zaczynałem dostrzegać analogie pomiędzy tym, co przeżywam, a książką. Wiele osób emocjonalnie reagowało na jej tytuł. Co mi przyszło do głowy, by był taki właśnie? Coś mnie bardzo wołało, miałem kilka opcji, ale jednak zawziąłem się i wybrałem ten właśnie. „Jak się zabić, by zmartwychwstać…”. Leżąc w tym metaforycznym kurzu i błocie zrozumiałem, że właśnie doświadczam swojej agonii. Stałem się jego emanacją. Umierałem wewnętrznie w mękach, zapadałem się w otchłań tak czarną, że czułem, jakbym tracił zmysły. Zdając sobie powoli sprawę, z tego co się ze mną dzieje, nie starałem się wyciągać sztucznie z tego stanu. Żadnych szybkich, skutecznych, coachingowych technik. Postanowiłem pozwolić sobie na to doświadczenie. Przeżyć je w pełni. Czułem żal, czułem się winny, sfrustrowany, bezsilny, załamany, bezwartościowy, skrzywdzony, słaby. Czułem jednocześnie, że jeśli sobie pozwolę tego doświadczyć, to mam szansę na to, by wyjść z tego mocniejszym, bardziej prawdziwym, autentycznym, niż byłem do tej pory. Koszmarnie trudna decyzja.

Energia, jaka powoli zaczyna mnie wypełniać jest dobra i mocna. Wiem, że jej potrzebowałem, by ruszyć ku realizacji tych wyzwań, jakie przed sobą stawiałem. Czy bez doświadczenia tych dwóch miesięcy byłbym gotów na czekający mnie nowy etap mojej życiowej podróży? Mam teraz coraz większe przekonanie, że nie. Dar? Nie czułem się zbytnio obdarowany, raczej przeklęty, dotknięty klęską, pokonany, rozbity, zdruzgotany. Jedne maski spadły ze mnie, gdy padałem, inne, gdy tarzałem się w błocie.

Umorusany, poraniony, obdarty, wstaję, by umyć się w wartkim nurcie rzeki życia, do której pozwoliłem sobie wejść wreszcie. Zdejmuję powoli strzępki ubrań. Staję nagi przed ludźmi, wciąż pełen słabości, wątpliwości, lęku i wstydu. Patrzę w lustro wody i widzę siebie. Nie myślę oceniać tego co widzę. Patrzę, oddycham głęboko. Niech „się dzieje” – myślę. Czy jestem gotów? Nie wiem, ale zaczynam czuć w sobie dogłębne przyzwolenie. Nie powstrzymam nurtu, nie chcę go powstrzymywać. Tyle energii na próżno. Kładę się na powierzchni wody.

Odpoczywam. Prąd niesie mnie z dużą siłą. Nie myślę o celu tej drogi. Myślę o tym, co wziąć mogę dla siebie z tych dwóch miesięcy piekła, po których stanąłem wreszcie na brzegu gaszącej ten śmiertelny płomień rzeki. Patrzę w swoje odbicie. – Siebie?… Takiego nagiego, zwyczajnego siebie?… I tyle?… A trzeba mi czegoś więcej?…

Truly You soon

Reklamy

Bezpieczna Przystań

psc fb 1

Moi drodzy
Bazując od wielu lat na poleceniach od osób którym pomogłem, nie nagłaśniałem tego, że moim głównym zajęciem jest wspieranie ludzi podczas spotkań indywidualnych. Pozwalałem tej mojej działalności rozwijać się wyłącznie poprzez tzw. pocztę pantoflową. Doszedłem jednak do wniosku, że w ten sposób nie wszyscy wiedzieli o tym, jak mogą ze mnie skorzystać, że jestem osobą, która może im pomóc w sprawach, z jakimi się zmagają. Wielu nie zdawało sobie sprawy, że z osobami prywatnymi pracuję za stawki, na które mogą sobie pozwolić. Klientów indywidualnych przyjmuję w trzech miejscach. Jednym z nich jest Przystań Psychologiczna przy pl. Konstytucji w Warszawie. Poniższy link daje częściową odpowiedź na to z jakimi tematami można się do mnie zgłaszać, co uważam za istotne i w jaki sposób można rozpocząć przygodę zadbania o siebie w moim towarzystwie.

http://www.przystan-psychologiczna.pl/coaching

Praca nad przekonaniami w oparciu o metodę MLC

W tą niedzielę 25 maja, z ramienia firmy coachingowo – consultingowej CC Innovation, prowadziłem warsztat na UJ w ramach konferencji Profectus na temat przekonań i ich wpływu na nasze życie. Fantastyczni uczestnicy warsztatu, wymiana doświadczeń, ćwiczenia, prace w parach i moje prezentacje sposobów pracy nad ograniczającymi przekonaniami – tak upływały nam kolejne godziny warsztatu. Było mądrze, wzruszająco, pojawiały się mocne przeformułowania, odkrycia, wglądy osobiste. Szkoda, że mieliśmy tylko ten jeden dzień, bo oczywiście technik i sposobów pracy nad przekonaniami jest znacznie więcej.

Chętnie dzielę się swoją wiedzą i praktyką coachingową z ludźmi, którzy zajmują się wspieraniem rozwoju innych lub tymi, którzy chcą zadbać o swój rozwój. Przekonania są kluczowym czynnikiem wpływającym na jakość naszego życia. To one decydują o tym co i jak robimy, jakich wyborów w życiu dokonujemy, na co zwracamy uwagę, co jesteśmy w stanie dostrzec, jakie drogi wybieramy, z kim się wiążemy, wśród jakich ludzi przebywamy, do jakich nas ciągnie…

Energia podąża za uwagą.

To czego chcemy, a także to, czego nie chcemy staje się w naszym życiu dominujące. Tak, tak – im bardziej czegoś nie chcemy, im bardziej chcemy tego unikać, tym więcej tego mamy. A co jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego do czego zmierzamy, albo od czego chcemy uciec. Wtedy nie mamy pojęcia dlaczego nas to spotyka. Szukamy przyczyn w innych ludziach, okolicznościach, fatum, pechu, wrednym losie, koniunkturze…

Nasz los jest naszą kreacją.

My nawet nie odkrywamy życia. My je tworzymy. Twórcami naszego życia są nasze przekonania. Im bardziej nieświadome, tym większy na nas mają wpływ. Skąd się biorą? Z dzieciństwa, z doświadczeń, z rodziców, z ludzi nas otaczających, z mediów, z nauczycieli, trudnych sytuacji, jakie były naszym udziałem, traum, wielokrotnie powtarzanych do nas słów, zranień… Czy można z tym coś zrobić? Na szczęście tak. Czym pozwalamy sobie na to, by coś z tym zrobić i zacząć wreszcie żyć pełnią siebie, z pełni swojego potencjału, który zwykle tkwi gdzieś w nas uwięziony tymi właśnie doświadczeniami zamienionymi w przekonania? Rzadko. Dlaczego? Bo nie zdajemy sobie z nich sprawy. Bo nie wiemy, że takie mamy. Bo mamy niezwykle silną zdolność przypisywania sobie zasług i sukcesów, a jednocześnie przenoszenia na innych, na okoliczności zewnętrzne odpowiedzialności za to wszystko tzw. złe, co nas w życiu spotyka. Ppodziękowanie warsztat na ujo co mam nad czymś pracować, skoro to przecież przez nią, przez niego… Gdyby ktoś jednak dostrzegł, że w tym, co się z nim dzieje, jest jego autosabotażowa robota z poziomu uwarunkowanego, nieświadomego, to ma szanse się z tego uwolnić.

Czemu nie mam dobrej pracy, choć przecież jestem wykształcony?

Czemu muszę się co miesiąc martwić o pieniądze, skoro taki jestem dobry?

Czemu nie mogę sobie pozwolić na to, co mi sprawia przyjemność, tylko większość przeznaczam na koszty, na utrzymanie?

O pieniądzach w naszym życiu mówi wielu. Wielu ma masę świetnych rad dla nas na ten temat. Guru, milionerzy, szarlatani, motywatorzy… Czemu, choć na początku mamy super entuzjazm, poczucie, że teraz już rozumiemy, po jakimś czasie wszystko siada i nie ma żadnych efektów z czytania książek o bogactwie, uczestniczenia w seminariach, prelekcjach, spotkaniach, słuchania e-booków, nagrań itp.

Przyczyny są w nas, efekty na zewnątrz.

Przyczyny siedzą głęboko i pospinane są z mnóstwem tzw. pozytywnych intencji. Robimy co w naszej mocy, by zachować status quo., Choć na poziomie świadomym mamy mnóstwo logicznych myśli i wyobrażeń, podświadomie torpedujemy, podważamy, pomijamy, deformujemy, zaprzeczamy, by te dobrze brzmiące treści nie miały na nas wpływu.

Co pomoże?

Praca z osobą, która umie pomóc  w identyfikacji i neutralizacji głęboko w nas tkwiących tam, bram, klatek, rys na naszej wewnętrznej matrycy. Dopiero wtedy zaczyna być dla nas możliwe wszystko to, co jest nam potrzebne do realizacji takiego życia, jakie odpowiada naszej życiowej drodze.

Niedługo ukaże się moja książka poświęcona zagadnieniu przekonań i ich wpływu na nasze życie. Jej lektura problemów nie rozwiąże, ale pomoże zwiększyć świadomość na temat najistotniejszego czynnika wpływającego na jakość życia każdego z nas.

Dziękuję uczestnikom warsztatu na UJ za to, że byliście i że mogliśmy wspólnie z siebie czerpać i sobie dawać.

Nowa strona, nowy start

Kochani

Zmieniam się, ewoluuję, jestem istnieniem dynamicznym, jak każdy z nas. Moja strona www mówi o mnie, więc jeśli ma pozostać w zgodzie ze mną, też musi się zmieniać. Nowe otwarcie, które nastąpi właśnie dzisiaj ma nie tylko cel porządkujący, aktualizacyjny. Myślałem o tym, co zrobić, by nadać sobie dodatkowej motywacji do stałego, systematycznego publikowania na tym blogu. Bardzo zależy mi na kontakcie i bieżącej wymianie z Wami. Pojawił się pomysł. Nowa zakładka na stronie, do której prowadzą dwa adresy: http://www.otol.eu albo jeśli ktoś woli http://www.konradwilk.pl, o nazwie Aktualności przenosić będzie do tego bloga, na którym będę publikował, zamieszczał wpisy na temat tego, co się u mnie aktualnie dzieje. A dzieje się bardzo dużo i tylko tym mogę tłumaczyć się dlaczego do tej pory nie znajdowałem czasu na częste pojawianie się tutaj. Dla tych, którzy chcą spotykać mnie na żywo podczas moich wystąpień, otwartych warsztatów, pojawią się informacje o miejscach i czasie takich wydarzeń. Będę też pisał. O czym? Z pewnością głównie o budowaniu marki osobistej, o świadomym stawaniu się sobą w pełni i realizowaniu siebie w życiu osobistym i zawodowym, o odkrywaniu i wprowadzaniu w życie swojego potencjału. Tym się zajmuję, tym pasjonuję, na ten temat piszę aktualnie książkę, o tym opowiadam, z tego tematu organizuję warsztaty i szkolenia i tym tematem będę wypełniał kolejne wpisy. Jak tylko nowa strona zawiśnie w przestrzeni wirtualnej odezwę się, by o tym poinformować i na nią zaprosić.

Pozdrawiam