Mój mistrz i autorytet – Wojciech Eichelberger

eichus i ja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No skoro przysiadłem już do Bloga, to pozwólcie, że dorzucę jeszcze i takie zdjęcie. Z panem Wojciechem Eichelbergerem rozmawiamy o mojej książce „Jak się zabić, by zmartwychwstać…”. Może będzie z tego spotkania jakaś recenzja do książki :- ).

Truly You soon

Reklamy

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – wyznanie

ja umęczony mały

Moi drodzy

Ostatnie dwa miesiące mojego życia przyniosły ze sobą tak silne doświadczenia, tak ogromnie dużo emocji, że nie mogę ich pozostawić tylko dla siebie. Czuję się wreszcie gotowy, by podzielić się sobą z Wami. W końcu moja książka jest o autentyczności, a ja nie tylko ją pisałem, ale też żyłem nią przez ostatnie dwa lata. Żyłem nią tak bardzo, że zaniedbałem inne, ważne, bardzo ważne aspekty życia. Niedługo po tym, jak ją ukończyłem, życie zwróciło się do mnie w drastyczny sposób po odbiór długu, jaki zaciągnąłem w tym czasie.

Cios był na tyle celny i niespodziewany, że ugiąłem się pod nim, przyklęknąłem, aż wreszcie padłem jak długi, by w kurzu i błocie skulić się w sobie, a potem wić się jak robak wbity na haczyk, cierpieć. Nie wyobrażałem sobie nawet, że mam dostęp do tak intensywnie negatywnych reakcji. Teraz już wiem, że mam, zresztą z dzieciństwa wciąż mi się coś tam majaczy.

Spędziłem ostatnio sporo czasu w samotności próbując stać się obserwatorem samego siebie i okoliczności w jakich się znalazłem. Patrzyłem i z coraz bardziej rosnącym zadziwieniem zaczynałem dostrzegać analogie pomiędzy tym, co przeżywam, a książką. Wiele osób emocjonalnie reagowało na jej tytuł. Co mi przyszło do głowy, by był taki właśnie? Coś mnie bardzo wołało, miałem kilka opcji, ale jednak zawziąłem się i wybrałem ten właśnie. „Jak się zabić, by zmartwychwstać…”. Leżąc w tym metaforycznym kurzu i błocie zrozumiałem, że właśnie doświadczam swojej agonii. Stałem się jego emanacją. Umierałem wewnętrznie w mękach, zapadałem się w otchłań tak czarną, że czułem, jakbym tracił zmysły. Zdając sobie powoli sprawę, z tego co się ze mną dzieje, nie starałem się wyciągać sztucznie z tego stanu. Żadnych szybkich, skutecznych, coachingowych technik. Postanowiłem pozwolić sobie na to doświadczenie. Przeżyć je w pełni. Czułem żal, czułem się winny, sfrustrowany, bezsilny, załamany, bezwartościowy, skrzywdzony, słaby. Czułem jednocześnie, że jeśli sobie pozwolę tego doświadczyć, to mam szansę na to, by wyjść z tego mocniejszym, bardziej prawdziwym, autentycznym, niż byłem do tej pory. Koszmarnie trudna decyzja.

Energia, jaka powoli zaczyna mnie wypełniać jest dobra i mocna. Wiem, że jej potrzebowałem, by ruszyć ku realizacji tych wyzwań, jakie przed sobą stawiałem. Czy bez doświadczenia tych dwóch miesięcy byłbym gotów na czekający mnie nowy etap mojej życiowej podróży? Mam teraz coraz większe przekonanie, że nie. Dar? Nie czułem się zbytnio obdarowany, raczej przeklęty, dotknięty klęską, pokonany, rozbity, zdruzgotany. Jedne maski spadły ze mnie, gdy padałem, inne, gdy tarzałem się w błocie.

Umorusany, poraniony, obdarty, wstaję, by umyć się w wartkim nurcie rzeki życia, do której pozwoliłem sobie wejść wreszcie. Zdejmuję powoli strzępki ubrań. Staję nagi przed ludźmi, wciąż pełen słabości, wątpliwości, lęku i wstydu. Patrzę w lustro wody i widzę siebie. Nie myślę oceniać tego co widzę. Patrzę, oddycham głęboko. Niech „się dzieje” – myślę. Czy jestem gotów? Nie wiem, ale zaczynam czuć w sobie dogłębne przyzwolenie. Nie powstrzymam nurtu, nie chcę go powstrzymywać. Tyle energii na próżno. Kładę się na powierzchni wody.

Odpoczywam. Prąd niesie mnie z dużą siłą. Nie myślę o celu tej drogi. Myślę o tym, co wziąć mogę dla siebie z tych dwóch miesięcy piekła, po których stanąłem wreszcie na brzegu gaszącej ten śmiertelny płomień rzeki. Patrzę w swoje odbicie. – Siebie?… Takiego nagiego, zwyczajnego siebie?… I tyle?… A trzeba mi czegoś więcej?…

Truly You soon

Jak się zabić, by zmartwychwstać… – skąd wziął się tytuł tej książki

TY OKŁADKA

Wiem, że tytuł książki wzbudził w wielu osobach spore emocje. Słowa jakie do mnie dotarły w reakcji na opublikowaną przeze mnie okładkę: bulwersująca, kontrowersyjna, niepokojąca, tajemnicza, intrygująca itd. Poniżej zamieszczam kolejny fragment książki, w którym wyjaśniam genezę powstania tytułu.

„(…) Ludzie mylą się myśląc, że coś nie istnieje. Wszystko istnieje. Potrzebujemy tylko to odkryć i nadać temu jakąś nazwę.

Tytuł książki składa się z kilku części. Pierwsza z nich znajduje się w lewym górnym rogu okładki i jest słowotworem językowym mojego autorstwa. Słowo Trualize nie istnieje w języku angielskim, a przynajmniej nie istniało do tej pory. Jego tłumaczenie w mojej intencji jest następujące: „uautentycznij”. Zatem Trualize Yourself znaczy: „Uautentycznij Siebie” albo w formie rozbudowanej: „Zdaj sobie sprawę z tego, co jest twoją prawdą, zintegruj ją i pozwól sobie na to, by ją sobą wyrażać”. Pierwsze litery wyrazów tworzących tę nazwę, to TY. Stąd bierze się skrót – TY. W języku polskim ten skrót znaczy bardzo dużo, dla mnie właściwie wszystko co ważne, bo to TY jesteś bohaterem, współautorem i główną intencją powstania tej książki. Znak „©” (ang. copy rights) to określenie zastrzegające prawa autorskie. TY autentyczny jesteś istotą kompletną, zharmonizowaną, wewnętrznie spójną. Jesteś niepowtarzalny, jedyny na świecie, wyjątkowy. TY autentyczny jesteś swoim największym kapitałem, największą Wartością i zasobem. Twoja autentyczność jest tym, co cię wyróżnia, w niej zapisany jest potencjał drogi twojego cennego, spełnionego i szczęśliwego życia. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, to zdecydowana większość z nas utraciła dostęp do swojej autentyczności. Ta książka pomoże ci przejść przez złożony proces jej odkrywania. TY© to nazwa procesu odkrywania własnej autentyczności, który stanowi pierwszy Etap kompleksowego programu odkrywania własnej autentyczności i budowania świadomej marki osobistej Truly You  (TY®).

Następnym członem tytułu są nie mniej tajemnicze słowa: „ Jak się zabić, by zmartwychwstać”. To, być może, prowokacyjne dla niektórych sformułowanie wyraża przewodnią myśli tej książki. Jeśli chcesz odkryć własną autentyczność i żyć w zgodzie z tym, co z ciebie wynika, potrzebujesz umrzeć metaforycznie dla siebie dotychczasowego. Do tej pory żyłeś być może w zaprzeczeniu siebie. Metafora zmartwychwstania jest tutaj doświadczeniem przepoczwarzenia i nowych narodzin w dostępie do własnej autentyczności.

Ta książka może dla wielu osób stać się źródłem Dobrej Nowiny. Stąd kolejny element tytułu: „Ewangelia świadomego samobójcy”. Świadomość jest słowem-kluczem dla procesu, a zarazem metaforycznym światłem, do którego będziesz zmierzać. Samobójstwo należy do społecznych „tabu”. W kościele określone jest mianem grzechu śmiertelnego. Księża nie chcą przeprowadzać rytuału pochówku względem osób, które odebrały sobie życie. Ja uważam, że samobójstwo w rozumieniu myśli przewodniej tej książki jest kwintesencją człowieczeństwa, aktem odwagi, za który czeka nas nagroda tu na ziemi. Nagrodą jest spójne, cenne, świadome życie przepełnione poczuciem sensu i znaczenia. A jeśli komuś życie z pełni osobistego potencjału nie wystarcza, i ważne jest dla niego to, co z nim będzie po śmierci, to mam i dla niego słowa pociechy. Kiedyś ktoś mi tę myśl przekazał, więc z niej korzystam dla ciebie w tym miejscu: „Kto umrze zanim umrze, ten nie umrze gdy umrze”.

W prawym dolnym rogu okładki znajduje się polskie wyjaśnienie anglojęzycznej części tytułu, a zarazem określenie opisanego w niej, pierwszego Etapu programu TY®: „Odkryj własną autentyczność”. Oto właśnie w tej książce, jak i w całym naszym życiu przede wszystkim chodzi.(…)”

Książka ukaże się już we wrześniu 2017. Wkrótce opublikuję kolejny jej fragment.

Truly You soon

Jak się zabić, by zmartwychwstać… dla kogo ta książka

 

TY OKŁADKA

„(…) Tę książkę napisałem dla ludzi:

1. Którym zabrakło nadziei, którzy mają dość, którzy nie wiedzą co robić, choć czują, że muszą w swoim życiu coś zmienić.

2. Którzy wierzą, że jest szansa na nowe otwarcie. Dla tych, którzy się boją spróbować i dla tych, którzy znaleźli w sobie odwagę na to, by podjąć wyzwanie.

3. Którzy czują, że jest coś, co może pozwolić im się otrząsnąć z tego, co było do tej pory i wznieść się ku szansom i możliwościom, z jakich nie zdawali sobie dotąd sprawy. Chcą wierzyć, że jest coś więcej, że może być lepiej, bliżej ich potrzebom, bardziej prawdziwie, z sensem, ze znaczeniem, w zgodzie z ich prawdziwymi Wartościami.

4. Którzy chcą oderwać się od przeszłości, wydostać się ze szponów problemów i wyjść na drogę na której poczują się kompletni, spójni, szczęśliwi, w zgodzie ze sobą.

5. Którzy wzrastają, rozwijają się, radzą sobie w życiu osobistym, w biznesie, ale czują, że potrzebują coś jeszcze zrobić, by dać sobie możliwość przekraczania siebie, wejść na wyższy poziom, otworzyć drzwi nowych możliwości. Chcą popracować nad samopoznaniem, by móc czerpać ze źródła odkrywanej własnej autentyczności.

6. Którzy chcą być bardziej świadomi siebie, innych ludzi, świata i mechanizmów nim rządzących. Dla tych, którzy chcą poznawać i spełniać swój potencjał, rozwijać swoje pasje budując na nich osobistą i zawodową przyszłość. (…)”

7. Którzy zawodowo i z serca chcą doskonalić swój warsztat terapeuty, coacha, osoby wspierającej rozwój innych w oparciu o stworzony przeze mnie program Truly You. Kompendium usystematyzowanej wiedzy, kopalnia przykładów z życia, skrzynka z ćwiczeniami i narzędziami, idea i praktyka w jednym.

Książka ta zaprasza Was wszystkich do głębokiego, osobistego doświadczenia siebie. Zawiera sporo stworzonych przeze mnie ćwiczeń, które można wykonać osobiście w trakcie swoistej, wewnętrznej podróży ku samopoznaniu. Żeby się narodzić dla życia w dostępie do własnej autentyczności, potrzebujesz wpierw umrzeć. Jak się zabić, by zmartwychwstać? Na to pytanie nie wystarczy odpowiedzieć, to trzeba przeżyć. Ta książka jest takim wehikułem wewnętrznej transformacji. Kto czuje się gotowy, niech wsiada. Kto się nie czuje, ten niech ją po prostu czyta, aż stanie się gotowy, a wtedy nie będzie nawet czekał na zaproszenie… sam wsiądzie. Ta książka z pewnością nikogo do niczego nie namawia, ale za to ma moc wyzwalania Twojej wewnętrznej siły i motywacji. Do czego? …

Truly You soon

Mam papiery na spełnianie pasji :- )

żagle 2

Podekscytowany i zmęczony dzielę się moi drodzy z wami swoim szczęściem. Dzisiaj zakończyłem miesięczny kurs i zdałem egzaminy na żeglarza jachtowego i sternika motorowodnego:-) Nie było lekko. Pasja sformalizowana. Marzenia do realizacji gotowe. Czas urzeczywistniać i ruszać na wodę !!!

Napisałem książkę!!!

20161117_072620

Moi drodzy
Ostatnio dosyć mało aktywny byłem w mediach społecznościowych. Większość z was wiedziała o tym pewnie, że intensywnie dopieszczałem i kończyłem pisać książkę. Z nieskrywaną radością donoszę, że z końcem kwietnia dokonało się :-)))) Teraz redakcja, oprawa graficzna, skład i idziemy do druku.
W tym czasie będę po trochę uchylał różne rąbki : – ), zamieszczał fragmenty, pisał na temat z książką związany. Jestem z niej i z siebie dumny. Wykonałem ogromną pracę. Ta książka to moja wiedza, doświadczenie, obserwacje, odkrycia, wnioski z tych wszystkich lat oddania się pracy nad rozwojem osobistym człowieka.Zawiera się w niej mój autorski program odkrywania autentyczności osobistej, który realizuję w pracy indywidualnej z moimi klientami. Skoro o autentyczności, to pojawi się w niej też sporo o mnie, dzielę się sobą, obnażam, piszę o własnych słabościach, trudnej drodze, jaką potrzebowałem przejść, by znaleźć się w miejscu, w którym jestem. Będą przykłady z życia i pracy rozwojowej moich klientów, opowieści, historie, liczne metafory, przypowieści, ćwiczenia.
Tytuł? :- ) Pozwólcie, że jeszcze potrzymam go chwilę w ukryciu, za zasłoną milczenia… myślę, że może zostać uznany za dosyć tajemniczy, intrygujący, a może dla niektórych nawet bulwersujący. Zobaczymy : – )

W tej książce dostrzegłem metaforę procesu odkrywania własnej autentyczności

piszę książkę 2

Piszę książkę, w której przedstawiam autorski program procesu odkrywania własnej autentyczności. Już z pewnością w tym roku ukaże się w sprzedaży. Pasjonująca wspólna podróż zbliża się do finału.