„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – parę ważnych słów o książce

herb

Poniżej trochę treści ważnych i na poważnie, o książce, o korzyściach płynących z jej przeczytania, a raczej przerobienia, o trudnościach, z jakimi ludzie się spotykają w życiu, i o tym, że w takich trudnościach istnieje ogromny potencjał rozwojowy, z którego warto zaczerpnąć.

No, ale po kolei : – )

Adresaci

Książka „Jak się zabić, by zmartwychwstać” prezentuje program stworzony przez autora, którego realizacja prowadzi czytelnika przez złożony proces odkrywania własnej autentyczności. Bogato ilustrowana, zawierająca w sobie wiele ćwiczeń, sprawia, że jest nie tylko ciekawą lekturą z dziedziny rozwoju osobistego, ale też ważną pozycją dającą możliwość samodzielnego odkrywania nowatorskich koncepcji neurobiologii, neuropsychologii, psychologii humanistycznej, transpersonalnej i transformacyjnej. Książka jest polecana, jako ważne źródło informacji dla osób pracujących z ludźmi w gabinetach psychologicznych, psychoterapeutycznych, w coachingu, mentoringu, doradztwie. Niezaprzeczalny jest zatem jej charakter edukacyjny dla osób chcących przejść program osobistego rozwoju, jak i tych, które w tym rozwoju wspierają innych.

dedykacje blackRany

Prezentowany w książce program Trualize Yourself TY© został stworzony przez autora, jako skuteczne narzędzie pozwalające ludziom dotrzeć do przyczyn problemów z jakimi się zmagają. Dostęp do namacalnych ograniczeń i niemożności, które rzutują niekorzystnie na jakość ich życia osobistego i zawodowego, pozwala na ich skuteczną neutralizację. Wyeliminowane przyczyny wewnętrzne dają przestrzeń do tego, by w życiu tych osób mogły zacząć pojawiać się doświadczenia, okoliczności pozwalające im realizować siebie, swój osobisty potencjał w zawodach, które najbardziej im odpowiadają. Szczęśliwi, spełniający się ludzie, którzy żyją z poczuciem, że są na swoim miejscu, że robią to co jest ważne dla nich i dla innych, że to co robią ma wartość, znaczenie i sens, to jeden z głównych celów, jakie przyświecały autorowi w trakcie tworzenia programu i w czasie pisania tej książki.

Efekty

Dzięki przejściu kroków, z jakich składa się program, rozwija się i ugruntowuje w czytelniku zasób zdrowej, spójnej z nim zaradności życiowej. Lektura książki, wzbogacona aktywnym wykonywaniem zawartych w niej ćwiczeń, jest jak osobisty, zindywidualizowany uniwersytet spójnej, autentycznej, świadomej przedsiębiorczości. Dzięki niej człowiek staje się gotowy do tego, by z wykorzystaniem podanych w niej narzędzi i skutecznych sposobów działania, faktycznie zaczął realizować siebie, to, co mu naturalnie i z łatwością przychodzi, w czym jest najlepszy. Dzięki książce będzie robił to z pasją, zaangażowaniem, determinacją, motywacją, poczuciem znaczenia dla siebie i ludzi, którzy zaczną z jego usług korzystać.

Anielskie przesłanie

Ta książka porywa, dodaje skrzydeł, a raczej pomaga rozwiązać skrzydła tych, którzy tak długo żyli ze związanymi, że zapomnieli już o tym, że je mają i że potrafią na nich latać.

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – okresy przejściowe cz. II

TY OKŁADKA

Moi drodzy

Jak wczoraj wspomniałem, tak dzisiaj robię : – ) Kolejny fragment książki przed nami. Jeśli miałbym powiedzieć z czym większość moich klientów indywidualnych do mnie przychodzi, to właśnie z sobą w jednym z wymiarów tego okresu przejściowego. A tych wymiarów jest mnóstwo, zresztą sami zobaczcie:

„(…)

6. Przełomy zindywidualizowanej historii życiowej

Jest jeszcze wiele innych doświadczeń przełomowych, które w naszych życiach przytrafiają się na każdym Etapie. Eskalacja konfliktu w relacji z partnerem, rozstanie, rozwód, śmierć partnera lub innej osoby bliskiej, utrata pracy, wypalenie, problemy wychowawcze z dziećmi, zmiana pracy, awans, degradacja, założenie własnej firmy, ciężka choroba, renta, przyspieszona emerytura i inne zdarzenia, które mają potencjał stać się nieuniknionym wyzwalaczem trudnych doświadczeń. Bywa i tak, że mimo kolejnych Etapów w jakie wkraczasz, doświadczasz wewnętrznych stanów utraty szczególnie ważnych dla ciebie Wartości, znika gdzieś motywacja do życia, pracy, relacji z ludźmi, rozczarowanie dokonanymi wyborami, przesilenie przedłużającą się trudną sytuacją materialną, toksycznym związkiem, przedłużającą się samotnością, nadmiarem obowiązków, nieznośnym, zdającym się stałym i niezbywalnym, niechcianym scenariuszem życia, znudzeniem, brakiem perspektyw. Co wtedy? Czy tak już musi być? Czy da się z tym coś zrobić? Gdzie szukać pomocy? Czy warto? Ja, patrząc z szerszej perspektywy, mówię o takich doświadczeniach, że są dobre, że można być za nie wdzięcznym, bo dają szansę, bo stają się potencjałem energii refleksji, weryfikacji, rozwoju, nowego otwarcia. Mogą pomóc w wejściu na drogę odkrywania własnej autentyczności, wesprzeć w procesie domykania dotychczas niedomkniętych Etapów i przejścia na kolejny Etap. Wielu klientów przychodzi do mnie, kiedy trafiają w życiu na któreś z tych doświadczeń. Przychodzą, bo cierpią, bo nie wiedzą co robić, bo czują, że życie im się właśnie rozpadło, bądź chyli się ku upadkowi. Gdy zadbamy o ich stan wewnętrzny, zostają i wspólnie kontynuujemy najważniejszą i najpiękniejszą podróż ich życia. (…)”

Tych okresów przejściowych wyszczególniłem jeszcze kilka, ale o pozostałych już niedługo będziecie mogli poczytać w książce. Okresy przejściowe, choć nie muszą nam się wcale z tym kojarzyć, gdy przez nie przechodzimy, są ogromnym potencjałem naszego rozwoju, potencjałem realizacji siebie, spójności, autentyczności, ale też efektywności, realizacji, spełniania, generowania wymiernych efektów, również finansowych. To szansa na zruszenie barier wewnętrznych, ograniczeń, neutralizacji przekonań nieświadomych stojących nam na drodze. Wdzięczność za bolesny okres przejściowy nie jest łatwa i nikogo do niej nie warto przymuszać . Wdzięczność przychodzi w procesie, jeśli pozwolimy sobie wejść na jego drogę. Im bardziej świadomie przechodzić będziemy przez proces, tym większa szansa wykorzystania jego potencjału. Jedni skorzystają, inni nie… Ja staram się ze swojego skorzystać, a i moim klientom w tym korzystaniu pomagam. Kto korzysta, ten czerpie z tego korzyści : – )

Truly You soon

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – okresy przejściowe

TY OKŁADKA

Moi drodzy

W książce sporo będzie o etapach, jakie każdy z nas przechodzi w swoim życiu, jedni bardziej świadomie, inni mniej, a zdecydowana większość nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Etapy są ważne, tak ważne, że w oparciu o moje doświadczenia w pracy z ludźmi, o wiedzę, jaką od lat w tym zakresie zdobywam, o moje rozważania przy okazji tworzenia autorskiego programu TY®, stworzyłem model, który nazwałem Etapami Spójności Osobistej. Nie myślę o nich dzisiaj pisać, chcę jednak zwrócić waszą uwagę na to, że pomiędzy etapami występują okresy przejściowe. Wyszczególniłem w programie 6 okresów przejściowych. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami opisem jednego z nich, którego sam właśnie doświadczam, o którym metaforycznie pisałem w ostatnim moim wpisie.

Przeczytajcie poniżej fragment książki. Jutro wrócę do tematu i wspomnę o jeszcze jednym okresie przejściowym, a raczej zbiorze okoliczności, jakie stanowią potencjał okresu przejściowego, na którym można przeżywać jeden z okresów występujących między etapami. Brzmi zawile? Jutro się wyjaśni : – )

A teraz zapowiadany fragment:

„(…)Etapy Spójności Osobistej są jak metaforyczne pokoje, a łączące je okresy przełomowe są jak korytarz, który potrzebujesz przejść w drodze z pokoju do pokoju. Te dwa zestawienia wzajemnie się uzupełniają i wspólnie tworzą obraz twojego wewnętrznego domu, istnienia, które na wyższym poziomie świadomości przenika się w pełni ze światem, który cię otacza.

Od lat pracuję z ludźmi, którzy znaleźli się w przełomowych okresach życia. Energia czasu przełomowego jest potencjalną siłą, z której możemy skorzystać w procesie. To dobry czas, nawet jeśli przejawia się trudnościami, kłopotami, załamaniem, bolesnym doświadczeniem utraty. To dobry czas, bo gdy coś się kończy to znak, że jesteś blisko drzwi, za którymi może się zacząć coś nowego, z moją pomocą bardziej świadomego, bliższego ci i z tobą spójnego.

(…)

3. 42 rok życia (+/- 3 lata)

(…)dorośli, którzy mogą mieć wrażenie, że coś osiągnęli, że dotarli, zdobyli. Faktycznie część z nich dociera na poziom szczytowy swoich karier, by dostrzec, że to do czego zmierzali nie przyniosło tej satysfakcji, jakiej się po tym spodziewali. Pojawia się silna wewnętrzna weryfikacja drogi życia, jaką zwykle podświadomie wybrali. (…) Ten czas ma silny potencjał przemiany, dlatego nazywam go „fazą śmierci”. Zresztą zupełnie niedawno w historii dziejów człowieka na ziemi był to czas, kiedy faktycznie ludzie zbliżali się ku końcowi życia. (…) Co teraz? Teraz właśnie pojawia się przestrzeń na nowe zupełnie rozdanie. Im bardziej świadomie do tego podejdziesz, tym lepiej. Bez rozwoju własnej świadomości często skończy się „ogłupieniem”, jakie zazwyczaj określa się kolokwialnie mianem „kryzysu wieku średniego”. Skąd bierze się cały ten zamęt? W życiu prywatnym, jego genezą są zwykle rodzinne uwarunkowania. Czujesz podskórnie, że mogłoby być inaczej. Słyszysz tykanie zegara, który z każdym dniem tyka coraz głośniej. W pracy też do ciebie dociera, że to nie to, że mogło być inaczej, że być może z pobudek konformistycznych, lęku, wygody, wewnętrznych ograniczeń, zdecydowałeś się realizować nie swój scenariusz życia. Jeśli nie swój, to czyj? Podrzucony przez innych, wtłoczony, pozornie bezpieczny, skądś znany. Bywa i tak, że ktoś nieświadomie próbował spełnić marzenia rodziców, bądź rodzica, który swoją auto-zdradę postanowił powetować sobie popychając dziecko do realizacji własnej niespełnionej legendy. W ten sposób taki rodzic załatwia swojemu dziecku powtórkę z jego własnej nietrafionej historii. A może po prostu pracujesz w jakimś miejscu, bo tam dostałeś pracę. Może powodem była specjalizacja na studiach, lokalizacja, albo fajny socjal, a może kumpel pomógł się wkręcić i tak już jakoś zostało. Wiadomo przecież, że nie jest lekko na rynku. Trzeba się cieszyć tym, co się ma i nie wybrzydzać. A że już patrzeć się nie mogę na to wszystko? A że już sił brakuje, by to znosić? Czy tak musi pozostać? Czy do końca życia mam żyć nieswoim życiem? Wygoda, przyzwyczajenie, lęk przed zmianą, to wszystko czynniki, które mogą wygrać. Kto w takiej grze przegrywa? Po co się nad tym zastanawiać? Może lepiej jest wyprzeć takie myśli, nie myśleć, myśleć o czym innym, odurzać się niezliczonymi narkotykami pozornego zadowolenia podrzuconymi przez zagubione społeczeństwo? Co z tobą? Jaka jest twoja historia? Jak to sobie tłumaczysz? Czy da się z tym coś zrobić? Czy tego chcesz? Ile żyć ci jeszcze zostało, byś mógł to życie lekką ręką poświęcić? Jak się teraz przed sobą tłumaczysz? Jakich racjonalizacji używasz, by przedstawić się sobie w korzystnym świetle? Jak długo jesteś się w stanie oszukiwać, by nie zdawać sobie sprawy? Jak mamić, by nie czuć się źle? Czym jest rozwijanie własnej świadomości? Co staje się dzięki temu możliwe? To idealny czas na to, by targnąć się na swoje dotychczasowe życie i popełnić świadome samobójstwo. Znaczna część moich klientów rekrutuje się właśnie z tego przełomowego okresu życia. (…)”

Sam również wkroczyłem do tego korytarza, a choć z tyloma osobami pracowałem na sesjach indywidualnych, choć znam dobrze te mechanizmy, tworzę teorię, techniki pracy, ćwiczenia, choć umiem wspierać ludzi w jak najbardziej spójnym z nimi i ekologicznym przejściu takiego czasu i ponownym narodzeniu, lub jak kto woli, zmartwychwstaniu, to sam sobie nie pomogłem, nie potrafiłem sobie pomóc. Zwróciłem się po wsparcie do osoby jakiej ufam i jaką cenię. To z tą osobą ruszyłem w podróż po moich korytarzach, ku drzwiom za jakimi czeka już na mnie nowy Etap Spójności Osobistej (jakby się ktoś zastanawiał czym są te kręgi na powierzchni okładki książki, to już ma chyba jasność w sprawie : – )). Przekraczam próg, uchylam drzwi, jeszcze tylko ten jeden krok… iiiii…

Truly You soon

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – recenzja dr Lidia D. Czarkowska

TY OKŁADKA

Moi drodzy

Kolejna recenzja. Tym razem autorstwa dr Lidii D. Czarkowskiej. Tym, którzy się interesują coachingiem, nie muszę Jej przedstawiać. Cudowny, piękny człowiek, coach, trener, wykładowca, mówca, profesjonalistka w każdym calu, prawdziwa, piękna kobieta, osoba, w której chyba każdy kto miał z nią kontakt, zakochuje się bez reszty. Kwintesencja tego, co jest celem każdego z nas na drodze, o jakiej piszę w książce „Jak się zabić, by zmartwychwstać…”.

Poniżej recenzja książki. Obszerna i mądra. Bogata w wiedzę, świadomość siebie i procesów życia, jakim podlegamy niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z nich sprawę, czy nie. Dzięki takim ludziom jak Lidia, możemy zacząć zdawać sobie sprawę coraz bardziej. Zapraszam do lektury.

Recenzja książki „Jak się zabić, by zmartwychwstać…” : dr Lidia D. Czarkowska

W jaki sposób słowa mają moc tworzenia? Aby tego doświadczyć zapraszam do lektury książki napisanej przez Konrada Wilka, w której autor właśnie poprzez słowa i obrazy użyte w świadomy, wielowarstwowy sposób – poprzez symbole, metafory, archetypy i opowieści – otwiera przed czytelnikiem drzwi transformacji i uruchamia proces uautentyczniania i aktualizacji siebie.

 

Każdy z nas jest niepowtarzalnym i bezcennym podmiotem, który jako jedyny może stawać się samym sobą i wnosząc swój unikalny wkład, współtworzyć w ten sposób i dopełniać wszechświat. Dwuetapowy program Truly You (TY ®), stworzony i opisany przez autora, jest spójny z samą istotą coachingu, czyli wspieraniem ludzi w odkrywaniu i realizacji ich osobistego potencjału. Sześć kroków składających się na całość programu prowadzi czytelnika przez poszukiwanie, spotykanie i odkrywanie samego siebie oraz swoich wewnętrznych skarbów, czyli wyzwalanie spójności osobistej, nazwane przez autora procesem Trualize Yourself (Ty ©) – po precyzowanie, ogłaszanie i spełnianie swojej misji, czyli realizację struktury osobistego sukcesu, nazwane tutaj Trademark Yourself (Ty ™).

Konard Wilk kładzie przed czytelnikiem całą paletę modeli, ćwiczeń i mocnych coachingowych pytań – takich, które przyczyniają się do poszerzania samoświadomości i podnoszą dostęp do osobistej mocy sprawczej.

Rdzeniem pojęcia samoświadomość jest conscienca, czyli świadomość – słowo, które etymologicznie wywodzi się z łaciny [łac. con – razem; z i łac. scientia – wiedza] i oznacza wiedzę współdzieloną, a więc wiedzę pochodzącą ze wspólnego pola informacji, do którego zyskujemy dostęp poprzez refleksję nad doświadczanym życiem. Z tego względu niezwykle istotny jest sam podmiot poznający – czyli ten, który doświadcza. Nasza świadomość jest subiektywna, właśnie dlatego, że w znacznym stopniu zależy od samego obserwatora oraz sumy jego doświadczeń. Z tego względu szczególną wartością i swoistym pięknem tej książki jest dzielenie się przez autora samym sobą, osobistą historią, ważnymi dla niego autorytetami i własną biografią, będącą drogą do autentyczności – wplatanymi nieustannie w treść dzieła.

Autor opisując swoją ścieżkę pokazuje też źródła własnych inspiracji i chociaż postanawia nie cytować żadnych klasyków po to, aby mówić własnym głosem – to odnosi się do idei m.in. Roberta Diltsa, Clare W. Gravesa czy Kena Wilbera, które zapładniały jego świadomość w tworzeniu autorskiego modelu Etapów Spójności Osobistej oraz narzędzi do wspierania procesu jej rozwoju. Przekornie zacytuję tu jednego z ludzi, których biografia jest potwierdzeniem przejścia wielkiej osobistej transformacji: „Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu(…)” Św. Augustyn. Książka zawiera także krótką charakterystykę modeli osobowości Hipokratesa-Galena, Junga i testu MBTI® Myers-Briggs a także metaprogramów oraz testu Mindsonar Hollandera. Jednakże autor zaprasza do pogłębionej autorefleksji ponad ograniczającymi etykietkami, jakie moglibyśmy sobie przykleić. Pokazuje nie tylko fazy, ale też pułapki na drodze rozwoju Człowieka Świadomego. Daje też narzędzia coachingowe do pracy nad przekonaniami stanowiące praktyczne zastosowanie modelu RTZ Maultsby’ego oraz opisuje stan przepływu oraz pracę z cieniem, tak istotne w odkrywaniu Misji Spójności Osobistej i Wizji Osobistego Sukcesu.

Budzenie w nas przez Konrada Wilka samoświadomości i gotowości do życia w zgodzie z odkrywaną o sobie prawdą, wpisuje się w nurt psychologii humanistycznej. Nauka wyróżnia poziomy świadomości – niże, to po prostu odwzorowywanie środowiska w umyśle, czyli świadomość otoczenia oraz zdawanie sobie sprawy z istnienia samego siebie (np. identyfikacja samego siebie w lustrze, która łączy się z identyfikacją z własnym ciałem i jego doznaniami; odczuwaniem bólu i przyjemności). Wyże poziomy świadomości to: samoświadomość introspekcyjna i metaświadomość[1]. W centrum zainteresowania psychologii humanistycznej stoi właśnie samoświadomość introspekcyjna, czyli idea samego siebie, która tworzona jest w oparciu o dwa sub-aspekty:

1) zdawanie sobie sprawy z doświadczanych obecnie przez podmiot: doznań (odczuć), emocji (uczuć), potrzeb, motywów, myśli (poglądów, przekonań i sądów wartościujących) oraz własnych możliwości i ograniczeń – i tutaj nie do przecenienia w procesie samopoznawczym jest rola coachingowych pytań oraz

2) pamięć epizodyczna (katalog osobistych wspomnień), pomagająca jednostce w zachowaniu poczucia ciągłości biograficznej i tożsamości, niezależnie od bieżących zmian w środowisku – może to być obszar pracy coachingowej jeśli eksploracja przeszłości ma na celu poszukiwanie dostępu do osobistych zasobów lub obszar pracy terapeutycznej jeśli potrzebne jest uwalnianie od wynikających z przeszłości blokad i uzdrawianie dawnych zranień.

Natomiast metaświadomość, jest rozumiana jako świadomość świadoma samej siebie, a jej eksploracją zajmuje się psychologia transpersonalna. Te dwa wyższe rodzaje świadomości psychologia humanistyczna uznaje za istotę bycia człowiekiem.

Carl Rogers uznawał rozwój samoświadomości za klucz do poczucia podmiotowości (samostanowienia) i autonomii jednostki[2]. Samoświadomość w ten sposób otwiera drogę do wolności od ograniczeń zewnętrznych (materialnych) i wewnętrznych (osobistych). Z kolei Erich Fromm twierdził, że wysoka samoświadomość charakteryzuje tych, którzy potrafią twórczo realizować swoje pragnienia, kierując się przy tym własnymi wartościami, odkrywanymi w procesie refleksji nad osobistymi doświadczeniami, co prowadzi do afirmacji własnego „ja” w kontekście całego życia jednostki[3].

Zarówno myśl Fromma i jak i Rogersa obecne są w tym, co jako proces rozwoju Spójności Osobistej opisuje Konrad Wilk – dlatego czytając tę książkę wielokrotnie odczuwałam zachwyt nad tym jak uniwersalna mądrość należąca do ludzkości jest dostępna każdemu z nas, kto tylko odważy się na postawienie sobie istotnych pytań i otworzenie serca i umysłu na pojawiające się odpowiedzi. Autorowi bez wątpienia nie brakuje odwagi w zadawaniu pytań i aktywnemu wspieraniu czytelnika w odkrywaniu jego własnych odpowiedzi. Dzięki temu działa jako „Przebudzacz”, nazywany przez Roberta Diltsa Awakenerem, czyli jako Coach tranfsormacyjny, pracujący na najwyższych poziomach piramidy neurologicznej.

Ważna w tej książce idea metaforycznej śmierci na poziomie tożsamości – umrzeć by móc narodzić się ponownie – także jest obecna w psychologii egzystencjalnej i humanistycznej od wielu lat. Szczególnie bliskie tej koncepcji wydają się proces indywiduacji Carla Gustawa Junga, teoria kryzysów egzystencjalnych Erika Eriksona i stosunkowo mało znana w Polsce, za to intensywnie rozwijana w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i USA Teoria Dezintegracji Pozytywnej profesora Kazimierza Dąbrowskiego. Według modelu Konrada Wilka kluczowa transformacja nazywana przez niego „fazą śmierci” następuje w okresie zwanym „kryzysem wieku średniego” (42+/- 3 lata) co koresponduje z ideą procesu indywiduacji opisywaną przez Junga, jako moment, w którym koło czterdziestych urodzin nasze poczucie własnej wartości przestaje zależeć od tego jak jesteśmy postrzegani przez otoczenie i czy żyjemy w zgodzie z obowiązującymi standardami społecznego sukcesu, a zaczyna być związane z tym na ile żyjemy w zgodzie z własnymi, osobistymi wartościami po to by indywidualnie doświadczać poczucia spełnienia. W modelach Ericsona i Dąbrowskiego – „umieramy” w ciągu życia wielokrotnie – co każde 7-11 lat, kiedy dawna tożsamość przestaje spełniać swoją funkcję a nowa potrzebuje okresu inkubacji aby się narodzić, i to zwykle w bólach.

Dlatego właśnie polecam tę książkę wszystkim, którzy stoją u progu własnej pierwszej lub kolejnej transformacji w swoim życiu – i już nie wystarczają im odpowiedzi jakich udzielali sobie dotychczas, a to, co nieuchronnie nadchodzi, chociaż jest jeszcze dla nich niewyraźne, niepewne lub wręcz przerażające.

Konrad Wilk jako coach pokazuje w swojej książce pełną pokory a jednocześnie mocy postawę towarzyszenia klientowi w procesie transformacji. Dzięki istnieniu coacha-lustra klient może łatwiej zobaczyć swoją sytuację, swoje reakcje, dylematy i wybory oraz doświadczyć „przemiany”, której naturalny przebieg zmierza ku uspójnieniu wewnętrznych przeciwieństw. Poprzez odkrywanie prawdy o sobie, następuje integracja na głębszym poziomie tego, co początkowo jawi się jako dysharmonia a nawet sprzeczność. Wszak istotą coachingu transformacyjnego jest rozwijanie stanu wewnętrznej spójności – dzięki czemu osiąganie przez klienta zamierzonych rezultatów staje się naturalnym zewnętrznym skutkiem wewnętrznej integracji[4].

Z tego względu polecam tę książkę również profesjonalnym coachom, jako źródło inspiracji, wiedzy i narzędzi do wspierania i siebie i klientów na ścieżkach rozwoju autentyczności i spójności, do wyrażania siebie, poprzez życie swoją misją i realizację wizji. A wszystko to po to, aby cieszyć się ze Świadomej Tożsamości i dzielić ze Światem owocami „zmartwychwstania” takimi jak: elastyczność, unikalność, pokora, radość życia, rozwój i prostota.

           

dr Lidia D. Czarkowska

Quality of Life Institute

 

 


[1] Więcej na ten temat w: Lidia D. Czarkowska (2016) Coaching a samoświadomość, Wstęp [w:] Coaching Review nr 1/2016 (8).

 

[2] Rogers, Carl R. (2002) Sposób bycia, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis.

[3] Fromm, Erich (1993) Ucieczka od wolności, Czytelnik

[4] Czarkowska Lidia D. (red.) (2014) Coaching transformacyjny jako droga ku synergii, Poltext, Warszawa

 

Recenzja znajdzie się w całości w książce, a jej fragment na jej tylnej okładce

Truly You soon,

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – recenzja Benedykt Peczko

TY OKŁADKA

Moi drodzy

Zapraszam do lektury kolejnej recenzji mojej książki, którą zaszczycił mnie mój nauczyciel i mistrz, dzięki któremu w dużej mierze znalazłem się w tym miejscu życia, w którym obecnie „się dzieję”. Cudowny, ciepły, mądry człowiek, jeden z największych w Polsce, niekwestionowanych autorytetów w dziedzinie wspierania rozwoju osobistego, znakomity terapeuta i coach, lekarz ludzkich dusz, mój inspirator i wzór do naśladowania, autor książek i niezliczonych artykułów publikowanych min. na łamach magazynu „Zwierciadło”.

 

Recenzja

„Jak się zabić, by zmartwychwstać – Ewangelia świadomego samobójcy” to tytuł, który nie tylko prowokuje,  ale wręcz szokuje. Jednak wbrew pierwszemu wrażeniu, jakie wywołuje tytuł, książka  jest przewodnikiem dla tych, którzy chcą żyć pełniej, niż do tej pory i cieszyć się radością życia. Zaś tytuł zdaje się nawiązywać do faktu, że przemiana wewnętrzna, jaka towarzyszy przechodzeniu przez kolejne fazy osobistego rozwoju, porzucaniu starych lub po prostu przyjmowaniu nowych ról, subiektywnie jest często odczuwana jako swego rodzaju umieranie, po którym następuje odrodzenie. Okres pośredni pomiędzy jednym a drugim jest zwykle sporym wyzwaniem i wiąże się z nieprzyjemnymi przeżyciami.  Wynika to z okresowej utraty „strefy komfortu”, jakiej dostarczają stare nawyki, przyzwyczajenia, utarte koleiny. Dlatego wiele osób rezygnuje z pozytywnych zmian, kierując się dewizą, którą niejednokrotnie słyszałem od moich pacjentów i klientów, a która dosłownie brzmiała: „Lepsze znane piekło, niż nieznany raj”.

Książka Konrada Wilka jest właśnie odpowiedzią i środkiem zaradczym na tego typu wewnętrzne rozdarcie.  Autor napisał ją w sposób bardzo osobisty i tak też zwraca się do czytelników. Dzieli się swoimi wielorakimi doświadczeniami – biznesmena, podróżnika, ucznia, duchowego poszukiwacza,  syna, męża i ojca, coacha i trenera, a przede wszystkim człowieka, który wielokrotnie przechodził własne przemiany, własne wewnętrzne umieranie i odrodzenia. Ale nie obawiajmy się, nie występuje w roli „nawiedzonego mistrza”, lecz raczej „przyjaciela na ścieżce”, który czerpie ze swoich życiowych lekcji, pasji oraz fascynacji życiem i rozwojem. Korzysta przy tym z wielu źródeł i pomocnych koncepcji, wykazując wysoki poziom erudycji i równocześnie umiejętności autorskiego łączenia idei i modeli swoich mentorów. Przedstawia je w sposób bardzo prosty i przejrzysty, wolny od nadmiernego teoretyzowania. Tyle, ile trzeba. Ten umiar i lekkość przekazu są cechą całej książki, co równocześnie, po mistrzowsku łączy się z głębią zawartych w niej myśli. Przykłady „z życia wzięte”, zarówno Autora, jak też jego klientów; liczne krótkie sentencje, które zebrane osobno mogłyby stanowić zbiorek  błyskotliwych i poruszających zarazem aforyzmów Konrada Wilka; instrukcje do ćwiczeń dla czytelników – wszystko to ożywia i urozmaica przekaz oraz pogłębia jego inspirujące oddziaływanie.

Omawiana książka odpowiada na istotne zapotrzebowanie społeczne naszych czasów, w których edukacja skupia się głównie na przekazywaniu olbrzymiej ilości informacji o wszystkim, ale nie o nas samych i o tym, co dla nas najważniejsze.  Programy szkolne, studiów, czy doskonalenia zawodowego przygotowują nas do tego, byśmy umieli robić coraz więcej i coraz wydajniej, by wspinać się coraz wyżej po szczeblach kariery, posiadania czy statusu społecznego.  Nie zajmują się natomiast  odpowiedziami na podstawowe pytania: Po co to wszystko? Co jest dla nas naprawdę ważne? Jaki jest sens nadrzędny? Kim jesteśmy – poza licznymi rolami, jakie w życiu pełnimy? Jaka jest nasza prawdziwa tożsamość i miejsce w całości, do której przynależymy? Nie są to wcale „wydumane” analizy, bezowocne filozofowanie. Coraz więcej osób, w coraz młodszym wieku zgłasza się z tego typu dylematami na coaching czy psychoterapię, skarżąc się przy tym na wypalenie zawodowe, brak motywacji do działania i poczucia „smaku” życia. I to mimo licznych sukcesów na różnych polach. Nic dziwnego, że odpowiedzi na wspomniane pytania nie znajdziemy w szkole, w prasie, telewizji itp. Nikt nie może ich nam udzielić, tylko my sami. Do tego potrzebujemy jednak odpowiedniej zachęty, inspiracji i wsparcia, które znajdujemy właśnie w prezentowanym tekście, otwierającym przed nami zapomniane, choć zawsze obecne wymiary nas samych, czyniąc to w sposób zgodny z aktualną wiedzą oraz językiem dostosowanym do współczesnego odbiorcy. Tym bardziej warto zaczerpnąć z tego skarbca, który otwiera dla Czytelnika Konrad Wilk.

 

Benedykt Peczko

Certyfikowany psychoterapeuta, coach i trener

Dyrektor Polskiego Instytutu NLP

Wiceprezes CC Innovation Sp. z o.o. i współtwórca systemu Multi-Level Coaching

 

Recenzja ta znajdzie się w książce, a jej fragment ozdobi jej tylną okładkę.

Książka już niedługo trafi do druku, a potem… a potem może też trafić w Wasze ręce, Wasze myśli, Wasze serca, by przekładać się na coraz bardziej świadome, spójne, autentyczne życia, dając Wam, ludziom wokół Was i światu to, co w Was najpiękniejsze.

Truly You soon,

Jak się zabić, by zmartwychwstać… dla kogo ta książka

 

TY OKŁADKA

„(…) Tę książkę napisałem dla ludzi:

1. Którym zabrakło nadziei, którzy mają dość, którzy nie wiedzą co robić, choć czują, że muszą w swoim życiu coś zmienić.

2. Którzy wierzą, że jest szansa na nowe otwarcie. Dla tych, którzy się boją spróbować i dla tych, którzy znaleźli w sobie odwagę na to, by podjąć wyzwanie.

3. Którzy czują, że jest coś, co może pozwolić im się otrząsnąć z tego, co było do tej pory i wznieść się ku szansom i możliwościom, z jakich nie zdawali sobie dotąd sprawy. Chcą wierzyć, że jest coś więcej, że może być lepiej, bliżej ich potrzebom, bardziej prawdziwie, z sensem, ze znaczeniem, w zgodzie z ich prawdziwymi Wartościami.

4. Którzy chcą oderwać się od przeszłości, wydostać się ze szponów problemów i wyjść na drogę na której poczują się kompletni, spójni, szczęśliwi, w zgodzie ze sobą.

5. Którzy wzrastają, rozwijają się, radzą sobie w życiu osobistym, w biznesie, ale czują, że potrzebują coś jeszcze zrobić, by dać sobie możliwość przekraczania siebie, wejść na wyższy poziom, otworzyć drzwi nowych możliwości. Chcą popracować nad samopoznaniem, by móc czerpać ze źródła odkrywanej własnej autentyczności.

6. Którzy chcą być bardziej świadomi siebie, innych ludzi, świata i mechanizmów nim rządzących. Dla tych, którzy chcą poznawać i spełniać swój potencjał, rozwijać swoje pasje budując na nich osobistą i zawodową przyszłość. (…)”

7. Którzy zawodowo i z serca chcą doskonalić swój warsztat terapeuty, coacha, osoby wspierającej rozwój innych w oparciu o stworzony przeze mnie program Truly You. Kompendium usystematyzowanej wiedzy, kopalnia przykładów z życia, skrzynka z ćwiczeniami i narzędziami, idea i praktyka w jednym.

Książka ta zaprasza Was wszystkich do głębokiego, osobistego doświadczenia siebie. Zawiera sporo stworzonych przeze mnie ćwiczeń, które można wykonać osobiście w trakcie swoistej, wewnętrznej podróży ku samopoznaniu. Żeby się narodzić dla życia w dostępie do własnej autentyczności, potrzebujesz wpierw umrzeć. Jak się zabić, by zmartwychwstać? Na to pytanie nie wystarczy odpowiedzieć, to trzeba przeżyć. Ta książka jest takim wehikułem wewnętrznej transformacji. Kto czuje się gotowy, niech wsiada. Kto się nie czuje, ten niech ją po prostu czyta, aż stanie się gotowy, a wtedy nie będzie nawet czekał na zaproszenie… sam wsiądzie. Ta książka z pewnością nikogo do niczego nie namawia, ale za to ma moc wyzwalania Twojej wewnętrznej siły i motywacji. Do czego? …

Truly You soon

Jak się zabić, by zmartwychwstać

TY OKŁADKA

 

Moi drodzy
Nadeszła wreszcie długo wyczekiwana chwila, kiedy mogę z nieskrywaną radością zaprezentować Wam projekt okładki mojej nowej książki, która już we wrześniu ukaże się w sprzedaży.

Spełniłem wszelkie wymagane procedury rejestracyjne i patentowe, więc jestem również gotowy do tego, by dzielić się z Wami fragmentami książki i przybliżać program kompleksowej pracy nad odkrywaniem własnej autentyczności.

Sprawdzajcie moje kolejne wpisy tu na blogu, albo na moim FB.
Pasjonującą przygodę czas zacząć : – )
Niech „się dzieje”