Jak się zabić, by zmartwychwstać… Dlaczego o tym piszę.

TY OKŁADKA

Moi drodzy

Przed Wami fragment książki, w którym wyjaśniam skąd wzięła się we mnie energia do pracy nad programem wspierania ludzi w procesie odkrywania ich własnej autentyczności.

„(…) Przez większość swojego życia borykałem się z własnym zagubieniem, zmagałem się sam ze sobą. Uwarunkowany trudnymi doświadczeniami dzieciństwa nieświadomie męczyłem siebie i ludzi mi bliskich. Nie umiałem budować głębokich, otwartych relacji, powielałem ograniczające wzorce, psychicznie krzywdziłem, dając tym którzy mnie kochali chłód, niepewność, bolesną krytykę, wieczne niezadowolenie, wybuchy agresji. Przez lata wilcze kły ociekały jadem trującym bardziej niż jad Mamby czarnej. Świadomość tego, że potrzebuję pomocy, nie przychodziła mimo tak wielu bolesnych sytuacji. Zawsze był jakiś powód.

Kiedyś jednak odszedłem z pracy w korporacji. Korzystając z inspiracji zaryzykowałem i założyłem firmę. Ustawiłem ją tak, że przynosiła mi dobry dochód bez większego zaangażowania z mojej strony. Wtedy wyjechałem sam, daleko od dotychczasowego życia. Z krótkimi przerwami podróżowałem po Afryce, Ameryce Południowej, a przede wszystkim po Południowej Azji przez sześć lat. Był to czas ogromnych przemian wewnętrznych, które opisałem w mojej książce Naga Asu[1].  Z pomocą wspaniałych osób, jakie na swej drodze spotkałem, zacząłem coraz bardziej świadomie uwalniać swój wewnętrzny potencjał, odkrywać swoje powołanie i siłę, by za nim pójść, choć nie było to wcale takie łatwe. Bałem się co z tego wyniknie, czy podołam, co powiedzą inni, jak to wpłynie na moją sytuację finansową, czy ludzie będą chcieli korzystać z mojej pomocy. Sześć lat trwała moja edukacja, w czasie której czerpałem z wielu szkół pracy pomocowej, by móc korzystać z tego, co w nich najlepsze.

W pracy z ludźmi nad ich rozwojem osobistym pasjonowało mnie szczególnie takie podejście, gdzie pracuję z człowiekiem kompleksowo. Razem misternie dopasowujemy poszczególne elementy, synchronizujemy je, docieramy, by sprawnie ze sobą działały tworząc skuteczny mechanizm. Moje doświadczenia wsparte wiedzą, jaką od lat w tym temacie pogłębiam zaowocowały ideą, która z czasem przekształciła się w ustrukturalizowany program. Przez długi czas dopracowywałem go, dopieszczałem, sprawdzałem w działaniu. Program jest kwintesencją mojego życiowego dorobku, klamrą spinającą osobiste doświadczenie, wiedzę, własne potrzeby, a przede wszystkim potrzeby ludzi dla których działam. Człowiek jest moją pasją, miłością, dziedziną wiedzy i doświadczenia, której oddałem swoje życie. Robię to co robię, bo chcę pomagać innym w życiu z pełni ich własnego, zidentyfikowanego, autentycznego potencjału, z którego nie zdają sobie sprawy, do którego sami nie potrafią dotrzeć. Dzięki naszej pracy mogą sprawniej, w zgodzie z sobą, bardziej świadomie realizować swój życiowy sukces.

Całe życie przygotowywało mnie do dzieła, do którego czuję się powołany (…).”


[1] Konrad Wilk, Naga Asu, Zysk I S-ka, Poznań, 2011

Reklamy

Coaching dla klientów indywidualnych w Przystani Psychologicznej

Moi drodzy
Poniżej przedstawiam opis mojej sylwetki ze strony Przystani Psychologicznej, gdzie przyjmuję moich klientów indywidualnych.
atb13
KONRAD WILK
coach

Pasjonat życia, certyfikowany przez Multi-Level Coaching, Trop Group, Mindsonar, Speaking Circles,  akredytowany przez ICF, coach, mentor, trener, mówca.

Absolwent Akademii Leona Koźmińskiego. Ukończył czteroletnią szkołę Multi Level Coachingu (MLC Coaching Study). Certyfikowany do pracy z osobami indywidualnymi i parami. Posiada dyplom Trop Group potwierdzający przygotowanie do pracy w coachingu grupowym i zespołowym. Preferowane nurty coachingu z jakich korzysta w pracy, to: transformatywny, transpersonalny, systemowy, pozytywny i procesowy. Nieustannie dba o swój dalszy rozwój. Akredytowany przez największą światową organizację coachingu ICF jako coach i mentor coach, zajmuje się szkoleniem nowych adeptów coachingu. Dotychczas przeprowadził ponad 1 350 godzin coachingu indywidualnego, 320 godzin coachingu grupowego i ponad 2000 godzin szkoleń i warsztatów.

Od 2008 roku pracuje z klientami zgłaszającymi się prywatnie, jak i w ramach business coachingu. Zwykle trafiają do niego osoby, które poczuły potrzebę zmiany, znalazły się w przełomowym okresie życia, spotkały się z trudnością lub stoją przed wyzwaniem i potrzebują wsparcia. Często korzystają z jego pomocy ludzie, którzy są w trakcie lub zakończyli swoją terapię i chcą popracować nad skutecznymi sposobami uruchomienia własnych zasobów, określenia celów, motywacji, wartości, misji i wizji swojego życia. Coaching w trakcie terapii stosuje kontekstowo, a po jej zakończeniu jako drugi, niezwykle ważny etap procesu ich osobistego rozwoju. Pracuje głęboko, relacyjnie, z wykorzystaniem skutecznych technik pozwalających na trwałe efekty – referencje na http://www.konradwilk.pl. Jego misją jest wspieranie wszystkich tych, którzy faktycznie chcą zneutralizować dotychczasowe ograniczenia, poradzić sobie z trudnościami, by móc spełniać się w życiu i w zgodzie z sobą, z pasją i poczuciem sensu realizować swój osobisty i zawodowy potencjał.

Zapraszany jest do firm, na konferencje, seminaria, jako mówca, trener, panelista. Przemawia i prowadzi zajęcia na najlepszych polskich uczelniach, jak: Akademia Koźmińskiego, SGH, UW, UJ, UE, UŁ, CC, WSB… Działając we współpracy z firmą Pasja GDT szkoli, uczy i wspiera przedstawicieli biznesu na terenie całego kraju.

Twórca programu TY® poświęconego kompleksowej pracy z człowiekiem nad odkrywaniem jego własnej autentyczności i budowaniem świadomej marki osobistej. Program wprowadza w życie pracując z osobami indywidualnie, organizując warsztaty i szkolenia, przemawiając w firmach, na uczelniach, na spotkaniach otwartych, prowadząc zajęcia, udzielając wywiadów, pisząc artykuły. Napisał też na ten temat dwie książki. Pierwsza z nich ukaże się w sprzedaży w 2017 roku.

Autor podróżniczo rozwojowej książki „Naga Asu” opartej o jego 6 letnią podróż po Afryce, Ameryce Południowej, a przede wszystkim Południowej Azji. W ramach agencji eventowej Rule no. 8 organizuje i prowadzi autorskie wyprawy incentive do najwspanialszych zakątków świata.  Pasjonat reggae jazzu, muzyki klasycznej, wspinaczek wysokogórskich i nurkowania, maratończyk.

Obecny w mediach, dziela wywiadów, pełni rolę eksperta. Opublikował ponad 100 artykułów min. w magazynach „Sukces”, „L’Eclat”, „Trendy Art of Living”, „BusinessWoman & Life”, „Fine Life”, „Top Class”, „Business Traveller”, „Ludzie Sukcesu”, „Business Voice”, „Network Magazine” i innych. Przez 1,5 roku ekspert magazynu „Sukces” ds. psychologii biznesu.

 

Pracuje w języku polskim i angielskim.

Bezpieczna Przystań

psc fb 1

Moi drodzy
Bazując od wielu lat na poleceniach od osób którym pomogłem, nie nagłaśniałem tego, że moim głównym zajęciem jest wspieranie ludzi podczas spotkań indywidualnych. Pozwalałem tej mojej działalności rozwijać się wyłącznie poprzez tzw. pocztę pantoflową. Doszedłem jednak do wniosku, że w ten sposób nie wszyscy wiedzieli o tym, jak mogą ze mnie skorzystać, że jestem osobą, która może im pomóc w sprawach, z jakimi się zmagają. Wielu nie zdawało sobie sprawy, że z osobami prywatnymi pracuję za stawki, na które mogą sobie pozwolić. Klientów indywidualnych przyjmuję w trzech miejscach. Jednym z nich jest Przystań Psychologiczna przy pl. Konstytucji w Warszawie. Poniższy link daje częściową odpowiedź na to z jakimi tematami można się do mnie zgłaszać, co uważam za istotne i w jaki sposób można rozpocząć przygodę zadbania o siebie w moim towarzystwie.

http://www.przystan-psychologiczna.pl/coaching

Twoje największe podświadome motywacje cz. I – potrzeba bezpieczeństwa, a misja

ty 1

Na filmie, który zamieszczam poniżej odnoszę się do tytułu tego posta. We wpisie chcę tylko zwrócić twoją uwagę na to, że mówię i piszę o rzeczach, których większość z nas nie rejestruje z wykorzystaniem zmysłów, jakimi się na co dzień w życiu posługuje: wzrok, słuch, smak, węch, dotyk. To, że czegoś nie dostrzegasz, nie oznacza, że tego nie ma. To, że uważasz, że znasz motywacje, jakimi się w życiu posługujesz nie oznacza, że nie są one jedynie twoimi iluzjami, tzw. postracjonalizacjami, jakie produkuje twój umysł, by ten umysł miał poczucie, że wie co robi i dlaczego. Przyczyny tego, co doświadczasz znajdują się w tobie, w przestrzeniach do których nie masz dostępu. Efekty tego, co dzieje się w twojej podświadomości, są tym do czego masz jakiś dostęp, dostrzegasz je, słyszysz, potrafisz nazwać. Poszukiwanie rozwiązań swoich problemów, sposobów na realizowanie swoich celów, spełnianie pomysłów na siebie, na relacje jakie tworzysz, związki jakie budujesz, rodziny jakie zakładasz, biznesy jakie prowadzisz, kariery jakie chcesz rozwijać, na poziomie dostępnym twoim zmysłom, jest zwykle mało skuteczne. Odwoływanie się do objawów ma działanie mało efektywne. Przyczyny są tam, gdzie się ich nie spodziewasz, gdzie nie umiesz dotrzeć, gdzie potrzebujesz wsparcia, jeśli chcesz faktycznie, skutecznie i trwale otworzyć się na to, co stanowi o jakości twojego życia, jest twoje, spójne z tobą i pełnią twojego osobistego potencjału. Doświadczenie otwierania się na siebie to najpiękniejsza przygoda, jaką możesz w życiu przeżyć. To podróż, która prowadzi cię kursem wzdłuż archipelagu wysp, na których czekają twoje skarby.

Jak „robienie laski” wpływa na odkrywanie własnej świadomości?

psc sp 3

W tym tekście nie chodzi  mi wcale o dołożenie politykom, ani przełożonym, nie kieruję zarzutów do rodziców swoich dzieci, nauczycieli swoich uczniów, a nawet do coachów swoich klientów. Piszę o tym do siebie, bo jako istota niezwykle ludzka w swoim człowieczeństwie podlegam działaniu mechanizmów, strategii i procesów, jakich dekodowaniu poświęciłem ostatnie lata swojego życia. Skąd pomysł na to, by je odkrywać, poznawać, wyciągać z nich wnioski, tworzyć skuteczne sposoby pracy nad ich neutralizacją? Z własnego, osobistego doświadczenia. Po co to robię? Bo taką, w oparciu o trudne życiowe doświadczenia, odkryłem dla siebie misję.

W jednym z ostatnich wywiadów, jakiego udzieliłem dla portalu Kasa na Obcasach, dziennikarka zapytała mnie o cechy jakimi powinien moim zdaniem charakteryzować się „dobry” coach. Dla mnie „dobry” coach to po prostu człowiek świadomy, który dodatkowo dysponuje znajomością narzędzi i technik sprzyjających efektywnej pracy nad rozwojem osobistym drugiego człowieka. Znajomość rzeczonych technik i narzędzi, posiadanie certyfikatów, akredytacji, nie są wystarczającym zestawem gwarantującym to, że coach jest „dobry”. Niezbędny jest warunek świadomości tego człowieka. Jak rozumiem świadomość? Czynników jest wiele i będę jeszcze o nich pisał. Dzisiaj chcę skoncentrować się na jednym z nich, na AKCEPTACJI.

Czym jest akceptacja? Posługujący się swoim ułomnym umysłem człowiek, w dobrej wierze, w oparciu o bazujący na zmysłach wzroku, słuchu, dotyku system poznawczy, tworzy największą halucynację jaką jest polaryzacja, podział na to co dobre, a co złe, co słuszne, co niesłuszne, co cenne, co bezwartościowe, co przyjemne, co nieprzyjemne, co bezpieczne, a co groźne… Opiera swoje myśli, emocje i działania na tym, co nauczył się uważać za takie, a nie inne. Stworzył schematyczny system ocen, osądów i interpretacji, którymi nadaje znaczenie temu, czego doświadcza, ludziom, zdarzeniom, zachowaniom, a nawet swoim wyobrażeniom na temat intencji ludzi, losu, świata, na różne sposoby rozumianej siły wyższej. „Moje zdanie jest PRAWDĄ” – uważa człowiek i w oparciu o to nieprawdziwe wyobrażenie, przepełniony zawsze „pozytywnymi” intencjami brnie na oślep przez gąszcz iluzji walcząc beznadziejnie o to, by innych ludzi i świat dopasowywać do swojej „niewidzącej wizji”. Umysł lęka się odmienności. Umysł szuka podobieństw, bo tylko wśród podobieństw potrafi zaznać ułudy bezpieczeństwa. O nic mu tak nie chodzi, jak o to właśnie, by to nietrwałe bezpieczeństwo sobie wywalczyć, zdobyć, a potem znów walczyć o to, by go nie utracić. Jeśli jesteś do mnie podobny – mówi nieświadomy umysł – to dostaniesz moją akceptację. Jeśli się ode mnie różnisz, to będę walczył o to, by cię na właściwą drogę nawrócić. Albo jesteś do mnie podobny i wtedy czuję się z tobą bezpiecznie, albo jesteś dla mnie groźny i muszę cię przerobić, albo odrzucić. Chcesz mojej akceptacji, to się zmień. Czy są od tego jakieś wyjątki? Dla umysłu nieświadomego nie ma, bo tak jest zaprogramowany. Jedno to potrzeba bezpieczeństwa, a drugie to potrzeba przynależności. Chcesz przynależeć? Dostosuj się. Chcesz akceptacji? Dostosuj się. Zmień się, bądź taki jak ja, albo jesteś zły. Zgadzaj się ze mną i tymi, co mówią, myślą i robią jak ja. Ubieraj się tak jak my, rób to co my, tak jak my. Rezygnuj z siebie, ze swoich marzeń, swojej wyjątkowości, a dostaniesz nagrodę akceptacji.

Czy to jest akceptacja? Akceptacja to głębokie doświadczenie tego, że życie, drugi człowiek, zdarzenia, zjawiska, wszystko co cię otacza jest takie, jakie jest i już. To świadomość siebie, świadomość człowieka, mechanizmów, strategii i procesów jakie powodują nim w życiu. Jestem świadomy, więc przyjmuję, otwieram się, uelastyczniam swoje poglądy, przeświadczenia, pewniki i dogmaty, jakie we mnie wtłoczono w procesach wychowawczych, socjalizacyjnych, społecznych. Czy akceptacja jest postawą bierną? Nie , jest działaniem świadomym, w którym z zaangażowaniem, pasją, radością, spokojem przeżywam swoje spójne wewnętrzno – zewnętrznie życie. Jestem świadkiem siebie, realizuję swoją misję, z poczuciem sensu żyję dla dobra swojego i innych ludzi. Nie chcę zmieniać drugiego człowieka, nie chcę poprawiać świata, nie chcę by ludzie byli lepsi niż są, nie chcę kreować ich na kogoś kim nie są, nie mam najmniejszego zamiaru stwarzać nikogo na swój obraz i podobieństwo. W stwarzaniu innych na swój obraz i podobieństwo nie ma nic boskiego. Jest w tym dużo nieświadomości, lęku, opresji, czyli cech nieświadomego umysłu. Każda, nawet najbardziej niewinna moim zdaniem próba zmiany drugiego człowieka, jest nieświadomym aktem gwałtu. Odpowiedzią na gwałt jest uruchamianie mechanizmów obronnych, do których należą: ucieczka, atak lub okopanie się, ukrycie w skorupie. Kto z was nie doświadczył próby gwałtu na sobie ze strony członków rodziny, przedstawicieli społeczeństwa? Jeśli jest ktoś taki, to proszę o kontakt. Popracujemy nad tym co usunąłeś/łaś z pamięci, co wyparłeś/łaś, co przeformułowałeś/łaś i dołączysz do pozostałych.

Przez większość swojego życia krzywdziłem w ten sposób innych ludzi, również swoich bliskich, tak bliskich, że bliżej się nie da. I co? Zrozumienie stało się impulsem do uruchomienia procesu otwierania się na świadomą akceptację. To pozwoliło mi na pracę z drugim człowiekiem, pracę, która opiera się na świadomej akceptacji, która jest motorem naturalnego, głębokiego rozwoju. Czy to znaczy, że jestem w pełni świadomy? Skądże. Dąż do świadomości siebie, ale jednocześnie zachęcam cię byś unikał/a ludzi, którzy mówią o sobie, że są. Ja po prostu jestem na drodze. Upadam, by się podnieść i kroczyć nią dla siebie i innych.

Próba zmiany siebie, drugiego człowieka, jakiegokolwiek przejawu życia skończy się zawsze tym samym. Poczuciem bycia nieakceptowanym. Tak jak jest, jest dobrze, zawsze. To, że się z tym nie zgadzasz jest tylko i wyłącznie wynikiem twojej nieświadomości, uwikłania, niezrozumienia istoty życia. Świadoma akceptacja jest najmocniejszym czynnikiem rozwoju własnego i rozwoju drugiego człowieka. Dojrzewanie do wyzwolenia w sobie doświadczenia świadomej akceptacji jest pięknym aktem stanowiącym kwintesencję człowieczeństwa. Po to jesteśmy na świecie. Temu służy nasze życie. Z tego możemy czerpać i dawać z siebie innym.  Zresztą inni są inni tylko na poziomie percepcji naszego, ograniczonego zmysłami umysłu, który myśli że wie, bo nie jest świadomy. Ale to jest już temat na kolejną opowieść.

A jak „robienie laski” wpływa na odkrywanie własnej świadomości? Zobaczcie : – )

Wyzwól w sobie świadomego przywódcę cz. II

Coachingowa ciciubabka

Bardzo ostrożnie podchodzę do deklaracji moich klientów. Deklaracje świadome nawet najlepiej wykształconych osób (a często właśnie ich) okazują się jedynie wskazówkami, które podsyła ich nieświadomość. Bywa i tak, że podświadomie klient nie chce wcale przerobić tematu, z którym do mnie przychodzi. Mechanizmy obronne jakie uruchamia pozwalają mu sabotować pracę, jakiej z poziomu świadomego się niby podejmuje. Niezależnie od tego, co klient deklaruje, co nazywa ważnym, z czym mówi że przychodzi, co twierdzi że go nurtuje, czego uważa że potrzebuje, uważność prowadzącego jest niezbędna i kluczowa dla procesu.

Nie wiedz – pytaj i sprawdzaj

Klient w coachingu jest partnerem, a nie pacjentem, i to jest  podstawowa różnica pomiędzy coachingiem i terapią. Jednak ludzie tylko w pewnym stopniu są siebie świadomi, choć bardzo są przekonani o tym, że są. Intencja mówienia prawdy nie oznacza wcale, że klient ma do niej dostęp. Ja pomagam moim klientom dotrzeć do tego i czerpać z tego, co jest póki co poza ich zasięgiem poznawczym, a co zwykle ma kluczowy wpływ na ich życie, jego jakość, możliwości, relacje, status majątkowy, nastawienie, zdolność dostrzegania, korzystania z szans, unikania zagrożeń, bądź radzenia sobie z trudnościami w taki sposób, by na nich budować, dzięki nim wzrastać.

Zamknę oczy, więc zniknę

Praca doraźna nad konkretnym problemem jest bardzo ważna. W mojej praktyce dostrzegam, że jednak często niewystarczająca. Problemy powracają. Mówi się czasem o nieskuteczności coachingu, że chwilę to działa, a potem przestaje, jest nietrwałe. Obserwuję, że ludzie z podświadomego lęku przed zmianą nie chcą zagłębić się w metaforycznym morzu, a coachowie albo nie chcą im w tym przeszkadzać, albo nie potrafią poprowadzić, zbudować relacji zaufania, która w procesie coachingowym jest najważniejszą determinantą jego skuteczności.

Magiczna różdżka

Działania doraźne też nie są obliczone na rozbudowany bardziej proces, który gwarantuje zmianę. Organizacje płacą za poprawę jakiejś sprawy, jakiegoś czynnika i na tym się często kończy przygoda z coachingiem. Domknięty, rozbudowany proces pracy z człowiekiem w oparciu o zgłoszony temat pozwala zadbać o skuteczność i trwałość w zrobieniu nie tylko tego co zgłoszone, ale tego, co zwykle wychodzi w trakcie pracy, a jest  z danym tematem bezpośrednio powiązane i ma wpływ na jego skuteczne załatwienie.

Zasłonię i będzie naprawione

Firmy zbyt często chcą traktować coaching jak antybiotyk. Jest problem, to trzeba szybko podać mocny lek, żeby ktoś od razu stanął na nogi i wrócił do wydajnej pracy. Super. Coaching może być bardzo skutecznym i sprawnym narzędziem dobrej zmiany. Jednak człowiek potrzebuje takiej pracy, która opiera się o kontakt z aspektem nieświadomym, który ma decydujący wpływ na to co się z nim dzieje. Rozwój samoświadomości i świadomości innych ludzi jest tutaj kluczowy. Każdy jest inny, ma inne priorytety, uwarunkowania, doświadczenia. Człowiek potrzebuje takiego właśnie poukładania siebie jako złożonego systemu. Każdy temat wyjściowy jest dobry. Każdy cel z jakim się zgłaszasz jest znakomitym pretekstem, dzięki któremu możesz zrobić dla siebie coś naprawdę dobrego, wartościowego, co skutkować będzie poprawą nie tylko jakości twojego życia, nie tylko sprawnym załatwieniem problemu, wyzwania z jakim przyszedłeś, ale też wpływać będzie na wiele innych tematów jakie w sobie nosisz, z jakich być może nie zdajesz sobie nawet sprawy.

Nie jesteś – dziejesz się

Każdy z nas jest systemem połączonych ze sobą elementów, jakie nawzajem na siebie oddziałują. Dokonanie spójnej z tobą zmiany w jednym z elementów wpływa zgodnie z prawem systemów na zmiany w pozostałych jego elementach. Jeśli nie zatroszczysz się o system i wspomnianą spójność, to zmiana w jednym elemencie będzie działała na niego destabilizująco. Szersze spojrzenie i zadbanie o system pozwoli ci uniknąć wewnętrznego rozbicia, negatywnych skutków zmiany. Czy można zmiany uniknąć? Większość decyzji naszego życia opiera się o chęć uniknięcia zmiany. Podświadomie robimy co w naszej mocy, by zachować złudzenie niezmienności. Jednak życie jest zmianą, każdy z nas jest zmianą i podświadome próby zaprzeczenia temu kończą się zwykle tymi wszystkimi trudnościami, jakich doświadczamy uważając że to właśnie zmiana jest winna. Zmiana nie jest winna. Zmiana po prostu się dzieje. Intencja naszych działań jest jak zwykle pozytywna, efekty zbyt często okazują się niechciane. Świadoma praca nad własnym rozwojem w towarzystwie osoby znającej się na rzeczy, pozwala wydostać się z tego kręgu, wyzwolić się, by żyć i realizować siebie w dostępie do pełni osobistego potencjału.

Jak to się ma do przywództwa? Co z tego wynika dla Ciebie i jakości twojego życia?

Jak może ci to pomóc w procesach zarządzania ludźmi i swoją karierą?

Zapraszam do czytania moich kolejnych artykułów.

Jeśli pojawiły Ci się jakieś pytania, wątpliwości, chcesz się ze mną podzielić swoim doświadczeniem, napisz do mnie:

konrad@konradwilk.pl http://www.konradwilk.pl

#konradwilk #orangetreeoflife #trueyou #markaosobista #personalbrand #personalbranding #leadership #przywództwo #świadomeprzywództwo #przekonania #świadomość #coach #coaching #lifecoaching #businesscoaching #executivecoaching

19 września opowiadam o świadomej marce osobistej na WSB we Wrocławiu

Moi drodzy

 

Jeśli ktoś ma ochotę spotkać mnie i posłuchać na żywo, to jest kolejna okazja. 19 września na WSB we Wrocławiu odbędzie się ze mną spotkanie. Opowiem o odkrywaniu własnej autentyczności i budowaniu świadomej marki osobistej w oparciu o mój autorski program True You. Spotkanie dedykowane jest ludziom biznesu, menadżerom, przedstawicielom działów HR. Zapraszam. Do zobaczenia. Dla zainteresowanych zamieszczam link ze szczegółami

http://www.wsb.pl/wroclaw/aktualnosci/19-wrzesnia-dzien-studiow-podyplomowych-zbuduj-swoja-marke-osobista

 

logo true you new małe