MĄDRY CZŁOWIEK PO ŻYCIU, czyli z czym nie warto zwlekać

mickiewicz_adam_east_news_50_zl

Życie nieświadome – ślepa uliczka wprost na gilotynę

Ludzie, którzy znaleźli się u kresu życia i mają możliwość oddania się refleksjom nad tym, co bezpowrotnie minęło, zwykle deklarują, że nie żałują tego, co zrobili, lecz tego, na co się nie odważyli zdobyć. Bolą ich niewykorzystane możliwości, niezgodne z nimi decyzje, marzenia, od których się odwrócili, wyzwania, przed którymi stchórzyli, szanse, jakich w zaślepieniu powtarzalnej codzienności nie potrafili dostrzec. Dla nich jest już niestety za późno, by cokolwiek mogli nadrobić, poprawić, dla nich nie ma już nadziei. TY ją masz, TY możesz jeszcze wszystko, TY stoisz przed szansą doświadczenia tego, co jest istotą twojego życia, jego esencją, najwyższym znaczeniem. Nie pozwól sobie na to, żebyś po czasie jaki został ci dany, z żalem i poczuciem niewykorzystanych możliwości wypowiedział kiedykolwiek takie słowa:

„Stchórzyłem. Rozmieniłem się na drobne. Nie pozwoliłem sobie na to, by pójść drogą swoich pragnień. Utknąłem w codzienności. Chociaż przeżyłem „jakoś” życie, to mam jednak poczucie, że go nie wykorzystałem. Zaprzeczyłem sobie, zaparłem się siebie, odpuściłem, zrezygnowałem. Żyłem „jakość”, a przecież mogłem…”

jezus w betlejem

Cud ponownych narodzin – pasjonująca podróż z głębi siebie

Pozwól sobie rozwinąć swoje życie w fascynującą przygodę świadomego spełniania siebie w dostępie do własnej autentyczności. Spraw, by takie zdania z powyższego cytatu nigdy nie musiały wyjść z twoich ust. Zamiast tego ciesz się życiem przez które kroczysz pewnie, korzystając z dostępu do pełni osobistego potencjału. Twórz spójne z nim okoliczności, czerp i korzystaj z nich dla siebie, dla innych ludzi, dla świata. Książkę „Jak się zabić, by zmartwychwstać…” napisałem dla każdego człowieka, który CHCE, a przynajmniej czuje, że staje się gotowy popełnić symboliczne samobójstwo na sobie dotychczasowym. CHCE  poddać w wątpliwość złudzenie dotychczasowej tożsamości, wyzwolić się ze skorupy ograniczających naleciałości, jakie zbierał od początku tego ziemskiego życia. CHCE nabrać siły, by odszukać, oczyścić i wydobyć z ukrycia skarb kryjący jego własną, osobistą tajemnicę natury i sensu istnienia. Wskazówki jakie tam znajdziesz, pomogą ci wejść na właściwą drogę. Skąd wiem, że właściwą? Bo to będzie twoja droga. Nie musisz mi wierzyć na słowo. Przeczytaj książkę, doświadcz zawartych w niej ćwiczeń, zintegruj ich efekty w sobie i żyj pełnią własnej autentyczności, by przekonać się na własnym przykładzie.

Konrad Wilk

oduczyciel

książka „Jak się zabić, by zmartwychwstać” już niedługo w sprzedaży

Nie osiągniesz mądrości życia, póki nie przeżyjesz świadomie własnej śmierci

when-dying-1

Mógłbym pisać i mówić o rzeczach powszechnie uznanych za praktyczne, życiowe, potrzebne, użyteczne. Mógłbym odnosić się do zagadnień społecznie akceptowalnych, łatwostrawnych, powielanych przez większość. Mógłbym. Mam jednak poczucie, a nawet więcej niż poczucie, wewnętrzny imperatyw dzielenia się z Wami tym, do czego docieram w oparciu o indywidualną pracę z człowiekiem i sobą samym. Mam tu na myśli głębokie, intymne spotkanie, które w przypadku większości moich klientów zaczyna się wtedy, gdy ktoś trafia w swoim życiu na ważny, zwykle bolesny, bywa że powalający go czas. Doświadczenie takie nazywam okresem przejściowym. Mówię o nim, że ma w sobie potencjał śmierci, takiej śmierci za życia, po której człowiek zyskuje szansę osobistego zmartwychwstania.

Dar umierania

Czas śmierci w tym rozumieniu postrzegam jako wielki dar, za który wcale nie chce być wdzięczna osoba go przeżywająca. Jak można być wdzięcznym za coś, czego najbardziej boi się człowiek. Instynkt samozachowawczy wyspecjalizował się w robieniu wszystkiego, co w jego mocy, by chronić życie, unikać wszelkich okoliczności, jakie mogłyby do niej doprowadzić. Na poziomie fizjologicznym objawia się tym, że np. nie będziemy się pchali nad krawędź przepaści, nie będziemy wbijali sobie noża w szyję, unikać będziemy sytuacji stanowiących realne zagrożenie życia. Z tego wymiaru zdajemy sobie sprawę, od dziecka rodzice, opiekunowie, różni reprezentanci porządku społecznego uczyli nas co możemy, a czego nam nie wolno, co mamy robić i jak, by zachować życie. Społeczeństwo uczyło nas również mechanizmów wyparcia, dzięki którym skutecznie odwracamy się od śmierci, mrużymy oczy, zajmujemy uwagę niezliczonymi dystraktorami, robimy wszystko, by tylko nie zdawać sobie sprawy z nieuchronności jej przyjścia. Śmierć w życiu społecznym nie istnieje, jest ukryta za kotarą, zepchnięta poza nawias, usunięta z grafika codzienności. Jakiś kondukt pogrzebowy przemknie czasem po ulicy, jakaś klepsydra zawiśnie na tablicy ogłoszeniowej, jakiś czarnobiały materiał o znanej osobie pojawi się na chwilę w telewizyjnym dzienniku. Może i przemknie przez głowę myśl, że szkoda człowieka, fajnie śpiewał, lub dobry był z niego aktor, taki młody, mógł jeszcze pożyć, albo że zacnego dożył wieku. Za moment jednak jest już inna informacja, politycy się znowu pokłócili, albo masło drożeje, albo ktoś ważny odwiedzi nasz kraj i już znowu rozluźniona percepcja spokojnie płynie po powierzchni rzeki codzienności.

Matka życia

Śmierć innych nie łatwo do nas dociera, śmierć własna dla nas nie istnieje. Spotkanie się z nieuchronnością własnej śmierci na poziomie świadomym ma w sobie ogromny potencjał rozwoju. To, co do tej pory wydawało się nam beznadziejne, frustrujące, blokujące nabierać może nowego, wartościowego znaczenia. Kto pozwoli sobie spojrzeć na życie przez pryzmat śmierci, ten zaczyna dostrzegać wyższe esencje życia, jego istotę ukrywaną dotąd we mgle mechanizmów wyparcia. Droga do świadomego życia wiedzie paradoksalnie przez spotkanie z tą, która wydaje się być jego pozornym zaprzeczeniem. Lęk przed śmiercią sprawia, że zrobimy co w naszej mocy, by nie zdać sobie z niej sprawy. Wewnętrzna integracja świadomości śmierci, czyli jej doświadczenie za życia, jest moim zdaniem jednym z najlepszych sposobów na neutralizację dojmującego, towarzyszącego większości z nas przez całe życie lęku. Jak pokazuje moje doświadczenie w pracy z człowiekiem, ten pierwotny lęk potrafi mieć kluczowe znaczenie w oddzielaniu nas od dostępu do pełni osobistego potencjału. To on odpowiada za poziom naszego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, naszej gotowości do czerpania z nieograniczonej palety barw życia. Jeśli chcesz życia, jeśli go faktycznie pragniesz, potrzebujesz umrzeć, i to nie raz. Potrzebujesz umierać wielokrotnie, im więcej razy, tym lepiej. Ale nie chodzi mi tu jedynie o takie po prostu umieranie. Żeby twoja śmierć miała sens, wartość i przyniosła dobry dla ciebie efekt, potrzebujesz umierać świadomie, albo chociaż coraz bardziej świadomie. Dlaczego? Ponieważ śmierć nieświadoma, jak już wcześniej wspomniałem, wyzwala bardzo silne reakcje lękowe. W takich warunkach, gdy lęk tobą zawładnie, ograniczasz się do reakcji z poziomu pierwotnych obszarów twojego mózgu. Ciało migdałowate zawłaszcza przestrzenie twojej percepcji, blokuje dostęp do bardziej uorganizowanych części tego niezwykłego, fascynującego narządu. Z poziomu ciała migdałowatego nie może być żadnego rozwoju, żadnego zmartwychwstania. W takich okolicznościach, niezalenie od ilości doświadczanych śmierci, możliwa jest tylko jedna droga. Z powrotem, tam skąd przybywasz, do strefy komfortu, do tego co znane, do wzorców z dzieciństwa, do automatyzmów, do schematów, gotowców, pewniaków.

Metafora życia

Pisałem do tej pory o śmierci fizycznej, śmierci ciała, ustaniu funkcji życiowych. Ten sam, rozćwiczony do perfekcji system wyparcia stosujemy również wobec innego, mniej namacalnego wymiaru śmierci i to do niego przeszedłem płynnie przenosząc cię w świat jeszcze mniej ci dostępny, właściwie zupełnie niedostępny na poziomie rozumowym. Możesz to, co od teraz będziesz czytać, potraktować jako swoistą metaforę, wizualizację subtelnych procesów, jakie prawdopodobnie zupełnie niepostrzeżenie zachodzą w twoim życiu. Choć niedostrzegalne dla ciebie, to nie znaczy, że nie dziejące się. Niedostrzegalne to znaczy tylko tyle, że nie masz na nie świadomego wpływu. Brak twojego wpływu sprawia, że to te procesy przejmują nad tobą kontrolę i prowadzą cię w kierunkach wybranych przez twoją uwarunkowaną podświadomość.

Wyobraź sobie dom, w nim pokój w którym właśnie jesteś, rozejrzyj się po tym pokoju, przyjrzyj się temu wszystkiemu, co się w nim znajduje, dostrzeż kształty, kolory, rozmiary. Popatrz na siebie np. w lustrze, kim jesteś, jak wyglądasz, co masz na sobie. A teraz wyobraź sobie, że wychodzisz z tego pokoju i stajesz w korytarzu. Stojąc w korytarzu widzisz różne drzwi, za którymi nie wiesz co może cię spotkać.

Ta metafora to taka próbka, demo, jedna z wielu metafor, jakie możesz stworzyć w temacie wewnętrznej śmierci, o której piszę. Pokój, z którego wychodzisz na korytarz, to twoje dotychczasowe życie, twój świat, w którym doświadczasz swojej codzienności. Zaburzenie powtarzalności, jakaś trudna sytuacja życiowa, coś poruszającego, wybijającego ze schematu, śmierć kogoś bliskiego, rozstanie, zwolnienie z pracy, upadek twojej firmy, poważna choroba, przeładowanie stresem, narodziny dziecka, doświadczenie odrzucenia, przedłużająca się, trudna sytuacja finansowa, problemy relacyjne w związku i wiele innych zdarzeń, sytuacji, okoliczności, mogą wyprowadzić cię z pokoju do korytarza. W tym korytarzu czeka na ciebie potencjalna śmierć. Każde doświadczenie, które mam w zwyczaju nazywać doświadczeniem granicznym, może stać się przyczynkiem do przeżycia swojej śmierci. Wchodząc na korytarz, wychodzisz z pokoju, który niezależnie od tego, czy ci tam było dobrze, źle, a może po prostu różnie, wychodzisz ze swojej strefy komfortu, czyli z okoliczności życia ci znanych, z którymi wiesz jak postępować, z którymi sobie jakoś do tej pory radzisz. W korytarzu twoja podświadomość spotyka się z obiektem największego możliwego lęku, ze śmiercią, zagrożeniem końca dla tego, co było do tej pory. A ona chce żeby wszystko zostało po staremu, do tego służy, żeby wbrew wszystkiemu uchronić swoje status quo, złudzenie niezmienności. Lęk wzrasta do tego stopnia, że zdecydowana większość ludzi w takiej sytuacji pierzcha z powrotem do tego pokoju, z którego wyszli. Wywinęli się ze szponów śmierci. Udało im się uciec przed zagrożeniem ciągłości, niezmienności. Zdołali przetrwać w ramionach wzorców, schematów, automatyzmów, na jakich zbudowali złudzenie własnej tożsamości, złudzenie swojej nieskończonej ciągłości, złudzenie bezpieczeństwa, które im poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa wcale nie daje. Gdzie mogą zbudować to wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, bez którego życie jest tylko namiastką swojego potencjału. Po drugiej stronie korytarza, po śmierci. Oczywiście nie dosłownej, mam nadzieję, że wciąż jesteś w kontakcie ze mną i swoją metaforą.

Za drzwiami śmierci

Człowiek zajęty swoją codziennością, człowiek przeciętny, nieświadomy siebie nie jest w stanie samodzielnie doświadczyć pogłębionego, całkowitego, autentycznego spotkania ze swoją śmiercią przechodząc przez okres przejściowy. Tak, jak już pisałem, przestraszy się, pocierpi trochę, a potem i to cierpienie wyprze i poszuka sobie czegoś co daje przyjemność, znajdzie sobie nowego, wyidealizowanego partnera, zmieni pracę, wyjedzie. Zmieni cokolwiek na zewnątrz siebie, by móc z nową otoczką  wrócić na swoje stare, nieświadome tory życia. Zagubi się na powrót we mgle poznawczej, która przesłania mu widok na to, co w nim ważne, i nazwie to zmianą.

Zdolność przeżywania własnej śmierci i przejścia do nowych wymiarów siebie, tych za zamkniętymi drzwiami, do których przejść trzeba przez metaforyczny korytarz, przychodzi wraz z rozwijaniem w sobie świadomości siebie. Umiejętność wykorzystywania trudnych okresów przejściowych jest warunkiem naszego rozwoju, a za takowy uważam świadome doświadczanie kolejnych Etapów Spójności Osobistej, o których piszę w mojej książce „Jak się zabić, by zmartwychwstać”. Im szersza perspektywa własnej tożsamości, tym bliższa człowiekowi staje się relacja ze śmiercią doświadczaną jako dar, klucz do drzwi wiodących ku kolejnemu Etapowi. To dzięki jej przeżyciu rozwija się w nas zdolność szerszego i głębszego poznawania esencji indywidualnych i społecznych. Śmierć w tym rozumieniu przenosi nas do ukrytego przed ograniczonymi zmysłami świata wieloetapowej transcendencji. W tym świecie lęk przed śmiercią słabnie, a co za tym idzie, rozwija się naturalna radość życia, wdzięczność, otwartość, elastyczność, empatia i co najważniejsze, buduje się bodaj najbardziej deficytowy u przeciętnego człowieka zasób wewnętrznego bezpieczeństwa. Kształtuje się, a może odkształca, bo forma nabiera tu coraz mniejszego znaczenia, konstytucja wysokich wartości, z jakimi człowiek naturalnie idzie przez życie. Pojawia się mądra mądrość, autentyczność i spójność wewnętrzno-zewnętrzna. Im większa otwartość na śmierć własną, tym większy dostęp do zdolności przeżywania śmierci innych ludzi. Im większe doświadczenie w głębokim, wielopoziomowym przeżywaniu własnej śmierci, tym większa umiejętność w prowadzeniu ludzi przez korytarz ich wewnętrznego umierania. Śmierć nie przyniesie zbawczej transformacji temu, kto nie jest do niej przygotowany. Świadoma integracja własnej śmierci staje się w tym świetle niezbędnym warunkiem każdego kolejnego zmartwychwstania.

Zaproszenie do życia

Piszę te słowa w kontekście zbliżającego się święta śmierci sprowadzonego w ostatnich latach do farsy halloweenowej będącej kwintesencją omawianego przeze mnie wyparcia śmierci. Uschematyzowana rytualizacja naszej rodzimej tradycji odwiedzania grobów również niewiele wnosi. Każdy z nas ma jednak możliwość choćby i w tym czasie na spotkanie ze śmiercią w świetle znicza swojego życia. Może trochę inaczej niż dotąd, może bardziej intymnie, osobiście, pod innym kątem zastanowić się nad sensem, wartością, znaczeniem, potencjałem, który wyzwolić może właśnie dzięki świadomemu przeżyciu swojej śmierci za życia. Czy przeżywasz obecnie jakiś okres przejściowy, może jest trudno, może boli, może nie wiesz co zrobić, czujesz się przyparty do muru, tracisz grunt pod stopami, cierpisz? Zamiast się zadręczać, pomstować, zastanawiać za jakie cię to spotkało grzechy, zamiast próbować się wyrwać, chcieć wrócić do tego, jak ci było przedtem, może warto skorzystać z daru i spotkać się ze swoją śmiercią? Ta przecież puka do ciebie co jakiś czas, czasem się nawet dobija, by w końcu, jeśli wciąż niestrudzenie będziesz udawać, że jej nie słyszysz, wyważy drzwi tego twojego pokoju. Wtedy już będzie za późno. Tyle szans bezpowrotnie straconych. Nie lękaj się. Śmierć chce cię zaprosić do życia.

Truly You soon

I znów te przekonania

psc sp 6

Już kilka razy o nich pisałem i to nie tylko tu, na blogu, ale też w różnych magazynach, mówiłem o nich w wywiadach, podczas warsztatów, które prowadzę, w trakcie wystąpień. Dlaczego? Nie mam o czym mówić?

Wracam do nich, bo moje doświadczenie w indywidualnej pracy z człowiekiem, wnioski z warsztatów, pracy z grupami i zespołami pokazują, że jest to kluczowy czynnik naszego powodzenia w życiu, jego jakości, charakteru relacji jakie budujemy z innymi, naszej skuteczności, poziomu satysfakcji, poczucia spełnienia, sytuacji finansowej, rodzinnej itp. itd.

Mówię i piszę o przekonaniach również dlatego, że zauważam, iż ludzie wciąż potrzebują elementarnej wiedzy na ich temat. Tak wiele osób nie zdaje sobie z nich sprawy, nie jest w stanie ich identyfikować, nie poświęca im uwagi żyjąc życiem nieświadomym, reaktywnym, do bólu zautomatyzowanym w oparciu o te właśnie przekonania. Wyobrażenia o sobie, świecie i innych ludziach nazywają rzeczywistością, albo prawdą. Skoro tak, to w nią wierzą, nią się posługują. I jest im to na rękę, bo te ich prawdy wiążą się ściśle z tzw. strefami komfortu, w jakich żyją i chcą żyć niezależnie od tego czy ten komfort im służy, czy nie. Dużo wygodniej jest przecież odpowiedzialność za trudności jakie się im przytrafiają znajdować w czynnikach zewnętrznych, czynić innych odpowiedzialnymi za swoje emocje…

Przekonania składają się u nas na cały, rozległy system naszego pojmowania świata. Kształtują naszą percepcję od początku naszego życia. Uwielbiają się potwierdzać, więc zmuszają nas do tego, byśmy niezwykle wybiórczo kierowali naszą percepcję ku temu, co jest z nimi zgodne. Zamykamy swoje uszy i oczy na to, co do nich nie pasuje, co mogłoby im zaprzeczać. Dostrzegamy w tym co nas otacza zwykle to, co chcemy bądź raczej jesteśmy w stanie dostrzec. Korzystamy w ten sposób tylko z mocno ograniczonej palety stających przed nami możliwości. Nie potrafimy wyłowić szans nawet wtedy, gdy leżą centralnie na naszej drodze. Pomijamy, wypieramy, obchodzimy to wszystko, co nie pasuje do naszej, zwykle nieświadomej układanki, z jakiej opacznie wydaje nam się, że jesteśmy zbudowani. Jeśli przekonania mają charakter ograniczający, stają się metaforycznymi kulami  u naszych nóg.

Dopóki nie zdajemy sobie z nich sprawy, to właśnie one rządzą naszym życiem. Pamiętaj, że przyczyny są wewnątrz ciebie, na zewnątrz, w twoim życiu doświadczasz tylko ich efektów. Jakie przyczyny, takie życie. Dobra wiadomość jest taka, że nad przekonaniami można pracować, można je identyfikować, neutralizować, gdy są ograniczające i wyzwalać te, które mogą sprawić, że zaczniesz iść przez życie w oparciu o dostęp do pełni swojego potencjału.

I o tym chcę pisać. Zachęcam do odwiedzin na moim blogu, bo w najbliższych dniach trochę pojawi się treści na ten temat. Oczywiście wiedza nie zastąpi własnego doświadczenia pracy w towarzystwie osoby wspierającej ale myślę, że lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, choć wielu może mieć zupełnie odmienne przekonania na ten temat : – ) Dlaczego? O tym też wkrótce napiszę.

Wyzwól w sobie świadomego przywódcę cz. VI

Żyjesz po to, by stawać się sobą

Póki żyjesz, na rozwój osobisty nigdy nie jest za późno. Urodziłeś się po to, by się rozwijać. Skonstruowany jesteś do tego właśnie, by wewnętrznie i zewnętrznie wzrastać. Masz w sobie wszystko, co jest ci potrzebne do tego, co możesz w życiu osiągnąć. Twoje szczęście objawia się wtedy, gdy świadomie uwalniasz i rozwijasz swój potencjał. Twoja wartość dla innych rośnie wtedy, gdy ty wzrastasz i dzielisz się z nimi tym, co w tobie wyjątkowe. Jeśli nie jesteś szczęśliwy w życiu to znak, że nie idziesz swoją drogą, to znak, że brak ci dostępu do twojego życiowego potencjału. Jeśli masz wątpliwości, to znaczy, że potrzebujesz się z sobą spotkać i zweryfikować to co robisz obecnie. Jeśli chcesz czegoś nowego, bliższego tobie, to czas to w sobie odkryć i pójść za tym. Jeśli się boisz, a każdy się boi, to pozwól sobie spotkać się z tym lękiem. Spotkanie we wspierającym towarzystwie pozwoli ci się z lęku wydostać i na nim zbudować odwagę potrzebną ci do spełnionego życia.

Złudna tożsamość zaślepia

Nie jesteś tym, co w tobie ukształtowano, nie jesteś tym, co ci wmówiono. Jesteś tym, kto potrzebuje wyzwolić się z tej formy, w jaką cię próbowano włożyć. Twoja autentyczność jest twoją wolnością, twoją siłą, twoim drogowskazem, twoją zdolnością kreowania spójnego z tobą życia. Sięgnij po nią. Bez niej życie nie ma sensu, albo ma zastępcze sensy, które mu nadajesz, by móc się okłamywać nimi i trwać w tym pozorze. Ty wybierasz. Decyzja uruchamia proces. Decyzję możesz podjąć tylko ty, w każdym swoim tu i teraz. Co tracisz? Złudzenia, pozór wygody, pozór bezpieczeństwa? Nietrwałe błyskotki, którym nadajesz znamiona wartości? Żeby nie wiem ile było tych pozorów, to autentyczności z nich nie ulepisz. Można stworzyć sztuczny, manipulacyjny wizerunek osobisty i dużo się tego wokół nas robi (popatrz w media, na ludzi wokół) ale nie można stworzyć sztucznej marki osobistej, ponieważ autentyczność jest jej sednem, jej istotą, jej tożsamością.

Po co ci świadoma marka osobista

Gdybyś tylko w ważnych momentach swojego dotychczasowego życia miał dostęp do tego, do czego możesz dotrzeć w ramach procesu odkrywania własnej autentyczności i budowania świadomej marki osobistej, jak zupełnie inaczej by ono wyglądało. Ileż trafniejszych wyborów byś dokonywał. Z jak dużo większą świadomością i efektywnością kierowałbyś swoim losem, komunikacją z innymi ludźmi, twoimi relacjami. O ile sprawniej rozwijałbyś to, co masz w sobie najlepsze, co sprawia ci radość i pozwala się dzielić sobą z innymi. Z jaką radością i przekonaniem realizowałbyś to, co jest twoją największą pasją. Jak dużo więcej zarabiałbyś robiąc na co dzień to, co daje ci  satysfakcję i poczucie spełnienia. O ile bardziej świadomie kreowałbyś spójny ze sobą osobisty sukces odpowiadający twoim oczekiwaniom i marzeniom oraz potrzebom innych ludzi.

Dar życia

Na odkrycie swojej autentyczności masz całe życie. Nigdy nie jest za późno, choć zrozum i poczuj w sobie, że nie warto zwlekać. Szkoda życia na nieświadome miotanie się w oddaleniu od siebie i swojego potencjału. Zamiast tego możesz już teraz żyć w pełni, dla siebie i innych, z wdzięcznością, odpowiedzialnością i pasją korzystać z najwspanialszego daru, jaki kiedykolwiek dostałeś – twojego życia. Nie marnuj tej szansy, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że może się już nie powtórzyć.

O tym jak możesz wyzwolić swoją autentyczność i budować świadomą markę osobistą dowiadywać się będziesz z kolejnych artykułów.

 

Jeśli pojawiły Ci się jakieś pytania, wątpliwości, chcesz się ze mną podzielić swoim doświadczeniem, napisz do mnie:

konrad@konradwilk.pl www.konradwilk.pl

#konradwilk #orangetreeoflife #trueyou #markaosobista #personalbranding #personalbrand #świadomość #przywództwo #świadomeprzywództwo #sukces #coach #coaching #businesscoaching #executivecoaching #lifecoaching #autentyczność

Kawiarnia Terapeutyczna / Przystań Psychologiczna – Mój warsztat

Drodzy

Zapraszam osoby zainteresowane najistotniejszym czynnikiem decydującym o jakości naszego życia, czyli naszymi Przekonaniami, na jednodniowy warsztat, który przeprowadzę w Kawiarni Terapeutycznej / Przystań Psychologiczna 11.10. Okazja tym większa, że koszt uczestnictwa jest symboliczny, a wartość bezcenna. Od lat pracuję z ludźmi w coachingu, prowadzę warsztaty, a moi klienci świetnie wiedzą jak dużą wagę przykładamy do identyfikacji i neutralizowania ograniczających przekonań oraz wyzwalania tych wspierających. Wiedzą też jaki wpływ ma ta praca na korzystne zmiany jakie u nich w wyniku tej pracy zachodzą. Poniżej link do wydarzenia. Zapraszam : – )

https://www.facebook.com/events/1489277941382510/

#przystanpsychologiczna #kawiarniaterapeutyczna #przekonania #coaching #rozwojosobisty #konradwilk #zmiana

Żyjesz w mocy własnych przekonań

W pracy coachingowej, w procesach odkrywania własnej autentyczności i budowania marki osobistej jakie przechodzę z moimi klientami, spotykamy się przede wszystkim z potrzebą neutralizacji przekonań ograniczających, które mają hamujący wpływ na ich dostęp do własnego potencjału, czerpania z możliwości, jakie przynosi im życie, dostrzegania szans, realizacji siebie w zgodzie z tym, co ma dla danej osoby sens, wartość i znaczenie. Ograniczające przekonania, z których nie zdają sobie sprawy stają najczęściej na drodze spełniania ich osobistego sukcesu. Temat jest niezwykle rozległy. W krótkiej rozmowie opowiadałem o przekonaniach na łamach magazynu Sukces, w którym przez półtora roku pełniłem rolę eksperta psychologii biznesu.

Marzenia to sny na jawie, Wizja to życie z pełni potencjału

Ostatnio pisałem o życiowej Misji zapowiadając, że pojawi się również kolejna rozmowa ze mną opublikowana w magazynie „Sukces”, w którym przez półtora roku pełniłem rolę eksperta w dziedzinie psychologii biznesu. Dzisiaj kilka słów o Wizji. Czym różni się od Misji i jakie ma znaczenie i wpływ na życie tych, którzy pozwolili sobie ją odkryć i zmierzać z determinacją ku jej realizacji. Zagadnienia Misji i Wizji są moim zdaniem kluczowymi aspektami budowania świadomej marki osobistej, dlatego dużo miejsca poświęcam im w mojej książce „True You, marka TY, czyli jak dojrzeć do siebie – sukces osobisty w sześciu krokach”, która w tym roku ukaże się w sprzedaży.

Przypominam, że w tę sobotę 16 maja w Łodzi możesz posłuchać mnie na żywo. Będę w roli eksperta uczestniczył w panelu dyskusyjnym na zakończenie konferencji poświęconej Budowaniu Marki Osobistej na Uniwersytecie Łódzkim. Zainteresowanych zapraszam. Do zobaczenia : – )

http://konferencjactd.pl/o-konferencji/panele-dyskusyjne/

wizja sukces