Parę słów o Życiowej Misji w formie krótkiego wywiadu na łamach magazynu „Sukces”

Przez półtora roku pełniłem rolę eksperta w dziedzinie psychologii biznesu magazynu „Sukces”. Trochę się tego materiału nazbierało. Ostatnio wykorzystywałem niektóre z tekstów w książce, jaką już wreszcie kończę. Pomyślałem, że przypomnę tym, co śledzili te krótkie wywiady ze mną, lub przybliżę tym, którzy do nich nie dotarli, ważne tematy, na jakie rozmawiałem. Zacznę od misji – kluczowego moim zdaniem elementu nie tylko mojej książki, ale przede wszystkim życia każdego z nas. Kluczowego, nie znaczy należycie zadbanego. No właśnie… Przeczytajcie i pomyślcie sobie o tym, bo przecież czego to my nie robimy, żeby o tym nie myśleć : – ) A czego to misja nie robi, by nam o sobie przypominać : – ) Ona wie, że jest dla ciebie ważna. A ty?

misja sukces

Reklamy

Książka o budowaniu świadomej marki osobistej – na finiszu

Nie odzywałem się ostatnio, więc myślę, że kilka słów wyjaśnienia się należy wszystkim, którzy tu zaglądają.

Mam bardzo sprecyzowane terminy wydawnicze mojej książki „True You – marka TY, czyli jak dojrzeć do siebie – Sukces osobisty w sześciu krokach”, więc wtedy, gdy akurat nie prowadzę sesji coachingu indywidualnego, nie realizuję szkoleń i warsztatów z tematów, którymi się zajmuję (coaching, przywództwo, efektywna komunikacja, odkrywanie autentyczności i budowanie świadomej marki osobistej), to piszę, a raczej wygładzam, dopieszczam, poleruję to, co napisałem. To oznacza, że cały czas wolny – mam zajęty : – ) Książka jest gotowa w objętości, a teraz poddaję ją obróbce, abyście z przyjemnością i pożytkiem mogli już wkrótce z niej korzystać.

Piszę też artykuły i będzie ich coraz więcej, jak tylko ześlę wreszcie książkę do wydawnictwa. Mam taki cykl o świadomej marce osobistej w Magazynie Network – niedługo pierwszy artykuł znajdzie się na mojej stronie w zakładce W mediach – póki co znajdziecie go w kioskach, na półkach w rzeczonym magazynie.

A skoro już mowa o stronie www, to zapraszam na http://www.konradwilk.pl Ci, którzy już na niej byli zauważą spore zmiany w formie podania treści i w samej treści. Tych, których jeszcze na stronie nie było, zapraszam z całego serca. Możecie tam:

– poznać mnie lepiej z zakładki Konrad Wilk,

– poczytać o książce Naga Asu w zakładce Moje książki,

– zapoznać się z moim autorskim programem budowania świadomej, autentycznej marki osobistej w zakładce True You,

– dowiedzieć się jak, z kim i nad czym pracuję w business coachingu z zakładki Humanagement,

– zobaczyć w jakich sprawach pomagam w coachingu osobistym, prywatnym – zakładka PPC

– jak pomagam coachom, trenerom rozwoju – zakładka PCC

– jak spełniam marzenia podróżnicze moich klientów – zakładka Life Journey

– poczytać wybrane artykuły przeze mnie napisane i opublikowane – W mediach

– zobaczyć na wybranych referencjach i rekomendacjach kto i jak mnie poleca – Referencje

– jakimi fajnymi rzeczami zajmuje się Media Tracker i kto tę działalność prowadzi – Media Tracker

Moja strona www jest mojego pomysłu i wykonania zarówno od strony graficznej, jak i tekstowej – jestem z niej w obu przestrzeniach dumny, a co najważniejsze oddaje mój styl i charakter, jest ze mną spójna, mówi o tym czym się zajmuję, kim jestem, co jest w tym dla mnie ważne, a co jeszcze ważniejsze jak pomagam innym ludziom radzić sobie z tym, co dla nich jest ważne, na czym im zależy, czego potrzebują i jak pozytywny wpływ na ich życie ma to, co mogą osiągnąć i co osiągają przy mojej pomocy i wsparciui1.jpg.

zapraszam na konradwilk.pl, wszystkiego dobrego i do przeczytania : – )

Coaching by Konrad Wilk – czyli co to jest, dla kogo i po co

Czy jest wśród Was ktoś jeszcze kto nie wie, że zawodowo od 6 lat zajmuję się coachingiem?

Pracuję z klientami pełniącymi stanowiska kierownicze, szefami firm, menadżerami, właścicielami własnych działalności. Pracuję nad tematami zawodowymi i osobistymi, bo obie te role stanowią o każdym z nas. Specjalizuję się w momentach przełomowych, zmianach, okresach na granicy pomiędzy etapami życia. Pracuję z klientami nad nowoczesnym przywództwem, czyli coachingowym modelem zarządzania. Wypracowałem przez ten czas, ponad 1 100 godz. sesji, swój styl i sposób pracy, więc nazywajmy go Coachingiem by Konrad Wilk – oczywiście bazuję na najlepszych szkołach i metodach pracy, mam prawie 700 godz. własnego szkolenia i akredytację ICF.

Dlaczego coaching jest ważny?

Współczesny system edukacji opiera się o zasadę przekazywania gotowej wiedzy. Zasady społeczne składają się z gotowych, niepodważalnych norm, procedur, często zapiekłych systemów wartości osadzonych głęboko w zbiorowej kulturze i mentalności. Takie warunki nie sprzyjają rozwojowi indywidualności, a to są warunki, w których wyrośliśmy, które nas ukształtowały niezależnie od tego, z jak wielkim zaangażowaniem byśmy temu zaprzeczali. Do tego dochodzi wpływ naszego otoczenia, doświadczenia nas kształtujące, rodzice, bliscy, znajomi, nauczyciele, telewizja i inne formy odciągania nas od siebie samych.

Dla kogo taki coaching?

Ludzie poszukujący, osoby otwarte chcą obierać własną drogę rozwoju i kariery zawodowej, by nie musieć zmagać się  z dyktatem gotowych wzorców i nieświadomych wdrukowań. Te, w oparciu o nasze indywidualne doświadczenie, wpływają na nas nieświadomie i sprawiają, że nie wszystko czego sobie życzymy jest dla nas możliwe, choć chcemy, choć się w naszym rozumieniu staramy, coś staje na drodze, przeszkadza, uwiera, blokuje, powstrzymuje. Coaching by Konrad Wilk jest dla tych, którzy czują się gotowi do tego, by spotkać się ze sobą, rozwijać siebie w oparciu o odkryty i uruchomiony własny, wyjątkowy potencjał.

Po co?

Pracuję z tymi, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nadmierne przystosowanie społeczne, gotowe, silnie w nich zakorzenione przekonania stają im na drodze w realizowaniu siebie,  mogą hamować ich kreatywność, indywidualność, samoświadomość, a co za tym idzie osobiste spełnienie, zadowolenie, poczucie sensu, istotności, kierunku, znaczenia, przynosić im sporo problemów, z którymi zmagają się na co dzień.

Pracuję z tymi, którzy chcą mieć głębokie poczucie wpływu na swoje życie, zastanawiają się coraz bardziej nad jego sensem, własną tożsamością, drogami wiodącymi do przynoszącej szczęście samorealizacji. Na pewnym poziomie rozwoju chcą świadomie zacząć wpływać na rozwój swojej kariery, finansów, relacji rodzinnych, wyznawanych wartości i wynikającego z nich stylu życia.

Co z tego możesz mieć?

Coaching by Konrad Wilk przeznaczony jest dla tych, którzy interesują się zindywidualizowanym podejściem do własnego rozwoju, prezentując podejście projektowe nastawione na skuteczność, która generuje trwały, pożądany i osobiście zidentyfikowany przez nich efekt.

Jak to wygląda w praktyce?

Zwykle klient przychodzi z jakimś konkretnym problemem, celem, wyzwaniem, w jakiejś konkretnej sytuacji, w konkretnym momencie swojego życia. Przyglądamy się mu traktując ten konkret z należytym szacunkiem, rozwiązujemy, załatwiamy go, a jednocześnie korzystamy z niego jako wskazówki, od której rozpoczynamy przygodę, podróż przez fascynujący świat osobistego rozwoju w oparciu o określone przez klienta cele i efekty, do których chce dotrzeć.

„Naga Asu” w serii wydawniczej „Naokoło Świata”

Zaczytując się książkami podróżniczymi i reportażami ze świata marzyłem, że kiedyś wydam własną książkę o świecie i moich podróżach. Gdy dostałem maila od Pani Prezes Wydawnictwa Zysk i S-ka, że moja książka zostanie wydana, rozpłakałem się ze szczęścia. „Naga Asu” została wydana w serii „Naokoło Świata”. Gdy zacząłem przeglądać zgromadzone na moich półkach książki podróżnicze okazało się, że większość z nich pochodzi z tej właśnie serii. Dołączyłem do tego zacnego grona autorów, których przez lata czytałem, którzy rozbudzali moją wyobraźnię, entuzjazm do podróży i pisania. Czyje książki publikowano w tej serii? Oto kilka nazwisk: Roald Amundsen, Olgierd Budrewicz, Thor Heyerdahl, Ernest Hemingway, Karen Blixen, Roman Bratny, Melchior Wańkowicz, Arkady Fiedler, Antonio Halik, Krzysztof Baranowski, Ryszard Kapuściński…

Poniżej fragment z podróży po Nepalu dotkniętym wojną domową:

 

Podróż ciągnie się w nieskończoność…

 

…Ze zmęczenia nie myślę, nie pragnę, nie istnieję. Trwam w charakterystyczny na tubylców sposób. Czynności życiowe ograniczone do ledwie zauważalnego oddychania. Ciało poddaje się bezwolnie uderzeniom i wstrząsom rozklekotanego autobusu. Od kilku godzin ciężko to jednak nazwać jazdą. Na niekończących się serpentynach pojazd wlecze się w tempie wygłodniałego, stuletniego żółwia, który podąża za pochodem trochę młodszych, lecz równie zniedołężniałych ślimaków. Ślimaki to ciężarówki, jadące jedna za drugą, aż do kolejnego zakrętu. Na każdym zakręcie trzeba stanąć i czekać w kolejce, bo z przeciwnej strony taki sam wąż ślimaków stoi i syczy powietrzem wypuszczanym z przeciążonych wspinaczką hamulców. Czekać trzeba, bo zakręt jest zbyt wąski, by minęły się na nim dwa wielkie ślimaki. Kilka ciężarówek z naszej kolejki przesuwa się wolno nad kilkusetmetrową przepaścią i znika za skalną ścianą. Zajmujemy ich miejsca i znowu stoimy. Wreszcie i my wjeżdżamy za skałę, a oczom ukazuje się fascynująca przestrzeń dzikiego wąwozu wyrżniętego w ciele ziemi przez płynącą w dole rzekę. Na widok pięknego krajobrazu już jestem gotów się ożywić, gdy spostrzegam, że przed nami jeszcze co najmniej dziesięć takich zakrętów. Zostaje tylko ta przestrzeń, bo fascynacja znów kryje się pod kołdrą otępienia, znużenia, trwania, a w końcu snu.

 

Potężny huk…

 

…szarpnięcie, autobus przechyla się niebezpiecznie na prawo. Słyszę krzyki pasażerów przedzierające się przez piszczący, jednostajny dźwięk w mojej głowie, który włączył się po tym, jak nią uderzyłem o podłokietnik fotela po drugiej stronie przejścia. Stoimy, a raczej leżymy w rowie. Głowa mi krwawi. Dobrze, że nie zjechaliśmy z drogi po drugiej stronie, bo tam rów ma z 500 metrów głębokości. Oddycham z ulgą. W tym momencie otwierają się drzwi obok kierowcy. Do środka wchodzi pięciu mężczyzn z karabinami. Krzyczą na całe gardła i biją kolbami po głowach tych, którzy siedzą bliżej przejścia. Siedzę przy przejściu, ale nie mogę przesiąść się pod okno. Oni krzyczą, a ja nie mogę wydobyć z siebie dźwięku, choć bardzo chcę. Straciłem czucie w członkach, nie mogę wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Podchodzą do mnie, zaczynają się naradzać. Serce mi wali, czekam na werdykt. Ten pierwszy, najbardziej pyskaty i najchętniej bijący kolbą, warknął na swoich towarzyszy, którzy się chyba na coś nie chcieli zgodzić, i wysiada z autobusu tylnymi drzwiami. Założyli mi na głowę czarny, lniany worek. Szczęście, że nie foliowy ─ myślę przerażony tym, co się dzieje. Wiążą mi z tyłu ręce jakimś kablem, wywlekają z autobusu, rzucają na pakę furgonetki, gdzie leży już kilku innych pasażerów, i ruszają dzikim pędem w nieznane. Tym razem zupełnie rozbudzam się z odrętwienia, chociaż zdaje mi się, że śnię.

5 kwietnia na Collegium Civitas

prowadziłem zajęcia z budowania marki osobistej, czym jest, do czego się przydaje, jakie korzyści niesie jej wprowadzenie w swoją codzienność, zorganizowanie, przygotowanie i realizacja własnego, świadomego, autentycznego Projektu Życie

wkrótce kolejne możliwości na spotkanie ze mną i posłuchanie – a kto chce pracować nad budową własnej marki i posiąść klucz do bram osobistego spełnienia : – ), określenia celów krótko i długoterminowych, wyzwolenia zasobów, neutralizacji ograniczeń, poznania najbardziej skutecznych metod komunikacji, dopracowania kwestii własnego  wizerunku, identyfikacji, konfiguracji marki osobistej i marki swojej firmy, uzyskania spójności wewnętrznej i zewnętrznej, określenia i osiągania ambitnych celów finansowych, realizacji marzeń – zawsze może się do mnie zgłosić i rozpocząć proces indywidualnej pracy – „Zainwestuj w budowę swojej marki osobistej. Ty jesteś najbardziej wartościową, najbezpieczniejszą, najwyżej oprocentowaną, najcenniejszą, najtrafniejszą inwestycją swojego życia.”* O szczegółach programu czytaj w zakładce True You na stronie http://www.konradwilk.pl

Spotkania z ludźmi

Pracuję głównie z klientem indywidualnym w coachingu. Konkretny człowiek przychodzi do mnie z konkretnym tematem. Wspieram konkretną osobę w jej procesie zmiany. Jednak ze względu na swoją pasję pracy z ludźmi nad budowaniem ich marek osobistych, zajmuję się również spotkaniami z publicznością podczas konferencji, seminariów, festiwali, zjazdów, gdzie pojawiam się na zaproszenie organizatorów w roli mówcy. Lubię kontakt z liczną widownią, fascynuje mnie taka relacja. Co więcej mam w sobie zapisany aspekt szerzenia wiedzy i świadomości o tym czym jest i co daje nam w życiu budowanie własnej, autentycznej marki osobistej. Ostatnio – 17 marca spotykałem się z liczną, ponad 200 osób grupą słuchaczy na wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Załączam zdjęcia z tego wydarzenia.

Zresztą nie tylko na ten temat opowiadam zebranym. Moją pasją jest jeden z aspektów budowania marki, a mianowicie temat przekonań, schematów myślowych, generalizacji, mitów z jakimi idziemy przez życie. Od nich wszystko się zaczyna i na nich wszystko może się zakończyć, jeśli się z nimi nie spotkamy świadomie. Z przekonaniami jest tak, że jak mówi przysłowie lepiej o nich nie rozmawiać. Ja nie chcę o nich rozmawiać, za to daję możliwość moim klientom w coachingu, słuchaczom i czytelnikom, by pozwolili sobie w świat własnych przekonań wejrzeć. W nim zwykle tkwią wszelkie ograniczenia, jakie spotykają nieświadomie na drodze życia. Coś idzie nie tak, nie po naszej myśli, a powodów tego stanu rzeczy szukamy na zewnątrz nas. Moja, i nie tylko moja, praktyka pracy z człowiekiem pokazuje (choć by to zobaczyć trzeba mieć bogatszy warsztat i doświadczenie niż rozległa przeciętna ludzi zajmujących się pomaganiem innym) że większość naszych problemów jest pochodną przekonań, jakie sami w sobie nosimy. Czemu nie wiemy o tym. Bo wpływ na nas mają przekonania nieświadome, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Co z nimi robić? We wspierającym towarzystwie naprawdę dobrego specjalisty w tym temacie możemy pracować nad tymi przekonaniami, neutralizować je, odpinać od swoich nóg ciężkie kule, które nie pozwalają nam iść swobodnie przez życie w pełni naszego potencjału. Moim zdaniem to jest jeden z najważniejszych czynników jakości naszego życia. Przekonania wpływają na to, jakie życie wybieramy, jak prowadzimy siebie prze życie, co wybieramy, co widzimy, a czego nie zauważamy na naszej drodze. To nasze przekonania decydują o tym, czy mamy ciężkie, pełne nieprzyjemnych doświadczeń życie, czy z pasją i radością spełniamy swoje marzenia i żyjemy pełnią. Od nas zależy co z nimi zrobimy, skoro już wiemy, że to ich sprawka. jakie mamy szanse na to, by samodzielnie poradzić sobie z nimi? Znikome. Ja sam pracuję nad swoimi ograniczeniami w towarzystwie osoby, której ufam i której kompetencje są na tyle duże, by umiała wesprzeć mnie w trudnym procesie odkrywania i kształtowania swoich przekonań.

O marce osobistej pisuję…

…nie tylko jako praktyk. Również w misji mojej jest mocno zaznaczony aspekt krzewienia, szerzenia, rozpowszechniania wiedzy o tym co działa, co jest skuteczne w podnoszeniu jakości naszego życia. Wybaczcie, że do tej pory mało tego było na blogu. Uczę się nowych form komunikacji. Przyzwyczajony od lat byłem do pisania w prasie i na niej się koncentrowałem. Nadal zresztą pojawiają się w mediach drukowanych moje artykuły poświęcone rozwojowi osobistemu, coachingowi, wsparciu dla ludzi biznesu i wszystkich chcących bardziej świadomie stąpać po ścieżkach losu. Dla tych, którzy wolą mieć na niego wpływ i kształtować swoje życie, niż być pod jego wpływem. Zresztą w procesie kształtowania swojego życia również pojawia się temat poddawania się, odpuszczania. Jest jednak ogromna różnica pomiędzy świadomym odpuszczaniem, poddawaniem się nurtowi rzeki, a biernym, nieświadomym kreowaniem swojego losu i niezdolnością stymulowania i leczenia powtarzających się, ograniczających doświadczeń, których jest się twórcą i inicjatorem.

Zapowiadam więc, że i na blogu będę pisywał o stawaniu się bardziej sobą, o poszukiwaniu prawdy własnej i własnej drogi. Jednocześnie będę też ogłaszał jeśli mój artykuł się gdzieś będzie ukazywał. Warto czytać. Czytanie nie pozwoli przepracować tematów, ale może zainspirować, może pozwolić spojrzeć inaczej, po nowemu na tę samą rzecz. Moją rolą jest mniej uczyć, a bardziej oduczać tego, czego nauczyliśmy się w trakcie życia, uznaliśmy za oczywiste, a co teraz ciąży nam, przeszkadza w pełnym rozwinięciu skrzydeł. Przyjecie niektórych nauk, niektórych treści, powstanie wielu przekonań może okazać się dla nas poważnym balastem. Ja zajmuję się pomaganiem tym, którzy zdecydowali się swój uświadomiony, czy nieuświadomiony balast zdjąć ze swoich pleców. Jestem dla tych, którzy czują ciężar i nie wiedzą, jak się z niego wydostać. Pomagam tym, którzy nie myśleli nawet, że ciężar, który noszą można zdjąć i żyć bez niego. Pomyślcie co staje się dzięki takiemu oswobodzeniu możliwe : – )