Jak „robienie laski” wpływa na odkrywanie własnej świadomości?

psc sp 3

W tym tekście nie chodzi  mi wcale o dołożenie politykom, ani przełożonym, nie kieruję zarzutów do rodziców swoich dzieci, nauczycieli swoich uczniów, a nawet do coachów swoich klientów. Piszę o tym do siebie, bo jako istota niezwykle ludzka w swoim człowieczeństwie podlegam działaniu mechanizmów, strategii i procesów, jakich dekodowaniu poświęciłem ostatnie lata swojego życia. Skąd pomysł na to, by je odkrywać, poznawać, wyciągać z nich wnioski, tworzyć skuteczne sposoby pracy nad ich neutralizacją? Z własnego, osobistego doświadczenia. Po co to robię? Bo taką, w oparciu o trudne życiowe doświadczenia, odkryłem dla siebie misję.

W jednym z ostatnich wywiadów, jakiego udzieliłem dla portalu Kasa na Obcasach, dziennikarka zapytała mnie o cechy jakimi powinien moim zdaniem charakteryzować się „dobry” coach. Dla mnie „dobry” coach to po prostu człowiek świadomy, który dodatkowo dysponuje znajomością narzędzi i technik sprzyjających efektywnej pracy nad rozwojem osobistym drugiego człowieka. Znajomość rzeczonych technik i narzędzi, posiadanie certyfikatów, akredytacji, nie są wystarczającym zestawem gwarantującym to, że coach jest „dobry”. Niezbędny jest warunek świadomości tego człowieka. Jak rozumiem świadomość? Czynników jest wiele i będę jeszcze o nich pisał. Dzisiaj chcę skoncentrować się na jednym z nich, na AKCEPTACJI.

Czym jest akceptacja? Posługujący się swoim ułomnym umysłem człowiek, w dobrej wierze, w oparciu o bazujący na zmysłach wzroku, słuchu, dotyku system poznawczy, tworzy największą halucynację jaką jest polaryzacja, podział na to co dobre, a co złe, co słuszne, co niesłuszne, co cenne, co bezwartościowe, co przyjemne, co nieprzyjemne, co bezpieczne, a co groźne… Opiera swoje myśli, emocje i działania na tym, co nauczył się uważać za takie, a nie inne. Stworzył schematyczny system ocen, osądów i interpretacji, którymi nadaje znaczenie temu, czego doświadcza, ludziom, zdarzeniom, zachowaniom, a nawet swoim wyobrażeniom na temat intencji ludzi, losu, świata, na różne sposoby rozumianej siły wyższej. „Moje zdanie jest PRAWDĄ” – uważa człowiek i w oparciu o to nieprawdziwe wyobrażenie, przepełniony zawsze „pozytywnymi” intencjami brnie na oślep przez gąszcz iluzji walcząc beznadziejnie o to, by innych ludzi i świat dopasowywać do swojej „niewidzącej wizji”. Umysł lęka się odmienności. Umysł szuka podobieństw, bo tylko wśród podobieństw potrafi zaznać ułudy bezpieczeństwa. O nic mu tak nie chodzi, jak o to właśnie, by to nietrwałe bezpieczeństwo sobie wywalczyć, zdobyć, a potem znów walczyć o to, by go nie utracić. Jeśli jesteś do mnie podobny – mówi nieświadomy umysł – to dostaniesz moją akceptację. Jeśli się ode mnie różnisz, to będę walczył o to, by cię na właściwą drogę nawrócić. Albo jesteś do mnie podobny i wtedy czuję się z tobą bezpiecznie, albo jesteś dla mnie groźny i muszę cię przerobić, albo odrzucić. Chcesz mojej akceptacji, to się zmień. Czy są od tego jakieś wyjątki? Dla umysłu nieświadomego nie ma, bo tak jest zaprogramowany. Jedno to potrzeba bezpieczeństwa, a drugie to potrzeba przynależności. Chcesz przynależeć? Dostosuj się. Chcesz akceptacji? Dostosuj się. Zmień się, bądź taki jak ja, albo jesteś zły. Zgadzaj się ze mną i tymi, co mówią, myślą i robią jak ja. Ubieraj się tak jak my, rób to co my, tak jak my. Rezygnuj z siebie, ze swoich marzeń, swojej wyjątkowości, a dostaniesz nagrodę akceptacji.

Czy to jest akceptacja? Akceptacja to głębokie doświadczenie tego, że życie, drugi człowiek, zdarzenia, zjawiska, wszystko co cię otacza jest takie, jakie jest i już. To świadomość siebie, świadomość człowieka, mechanizmów, strategii i procesów jakie powodują nim w życiu. Jestem świadomy, więc przyjmuję, otwieram się, uelastyczniam swoje poglądy, przeświadczenia, pewniki i dogmaty, jakie we mnie wtłoczono w procesach wychowawczych, socjalizacyjnych, społecznych. Czy akceptacja jest postawą bierną? Nie , jest działaniem świadomym, w którym z zaangażowaniem, pasją, radością, spokojem przeżywam swoje spójne wewnętrzno – zewnętrznie życie. Jestem świadkiem siebie, realizuję swoją misję, z poczuciem sensu żyję dla dobra swojego i innych ludzi. Nie chcę zmieniać drugiego człowieka, nie chcę poprawiać świata, nie chcę by ludzie byli lepsi niż są, nie chcę kreować ich na kogoś kim nie są, nie mam najmniejszego zamiaru stwarzać nikogo na swój obraz i podobieństwo. W stwarzaniu innych na swój obraz i podobieństwo nie ma nic boskiego. Jest w tym dużo nieświadomości, lęku, opresji, czyli cech nieświadomego umysłu. Każda, nawet najbardziej niewinna moim zdaniem próba zmiany drugiego człowieka, jest nieświadomym aktem gwałtu. Odpowiedzią na gwałt jest uruchamianie mechanizmów obronnych, do których należą: ucieczka, atak lub okopanie się, ukrycie w skorupie. Kto z was nie doświadczył próby gwałtu na sobie ze strony członków rodziny, przedstawicieli społeczeństwa? Jeśli jest ktoś taki, to proszę o kontakt. Popracujemy nad tym co usunąłeś/łaś z pamięci, co wyparłeś/łaś, co przeformułowałeś/łaś i dołączysz do pozostałych.

Przez większość swojego życia krzywdziłem w ten sposób innych ludzi, również swoich bliskich, tak bliskich, że bliżej się nie da. I co? Zrozumienie stało się impulsem do uruchomienia procesu otwierania się na świadomą akceptację. To pozwoliło mi na pracę z drugim człowiekiem, pracę, która opiera się na świadomej akceptacji, która jest motorem naturalnego, głębokiego rozwoju. Czy to znaczy, że jestem w pełni świadomy? Skądże. Dąż do świadomości siebie, ale jednocześnie zachęcam cię byś unikał/a ludzi, którzy mówią o sobie, że są. Ja po prostu jestem na drodze. Upadam, by się podnieść i kroczyć nią dla siebie i innych.

Próba zmiany siebie, drugiego człowieka, jakiegokolwiek przejawu życia skończy się zawsze tym samym. Poczuciem bycia nieakceptowanym. Tak jak jest, jest dobrze, zawsze. To, że się z tym nie zgadzasz jest tylko i wyłącznie wynikiem twojej nieświadomości, uwikłania, niezrozumienia istoty życia. Świadoma akceptacja jest najmocniejszym czynnikiem rozwoju własnego i rozwoju drugiego człowieka. Dojrzewanie do wyzwolenia w sobie doświadczenia świadomej akceptacji jest pięknym aktem stanowiącym kwintesencję człowieczeństwa. Po to jesteśmy na świecie. Temu służy nasze życie. Z tego możemy czerpać i dawać z siebie innym.  Zresztą inni są inni tylko na poziomie percepcji naszego, ograniczonego zmysłami umysłu, który myśli że wie, bo nie jest świadomy. Ale to jest już temat na kolejną opowieść.

A jak „robienie laski” wpływa na odkrywanie własnej świadomości? Zobaczcie : – )

Reklamy