Nie osiągniesz mądrości życia, póki nie przeżyjesz świadomie własnej śmierci

when-dying-1

Mógłbym pisać i mówić o rzeczach powszechnie uznanych za praktyczne, życiowe, potrzebne, użyteczne. Mógłbym odnosić się do zagadnień społecznie akceptowalnych, łatwostrawnych, powielanych przez większość. Mógłbym. Mam jednak poczucie, a nawet więcej niż poczucie, wewnętrzny imperatyw dzielenia się z Wami tym, do czego docieram w oparciu o indywidualną pracę z człowiekiem i sobą samym. Mam tu na myśli głębokie, intymne spotkanie, które w przypadku większości moich klientów zaczyna się wtedy, gdy ktoś trafia w swoim życiu na ważny, zwykle bolesny, bywa że powalający go czas. Doświadczenie takie nazywam okresem przejściowym. Mówię o nim, że ma w sobie potencjał śmierci, takiej śmierci za życia, po której człowiek zyskuje szansę osobistego zmartwychwstania.

Dar umierania

Czas śmierci w tym rozumieniu postrzegam jako wielki dar, za który wcale nie chce być wdzięczna osoba go przeżywająca. Jak można być wdzięcznym za coś, czego najbardziej boi się człowiek. Instynkt samozachowawczy wyspecjalizował się w robieniu wszystkiego, co w jego mocy, by chronić życie, unikać wszelkich okoliczności, jakie mogłyby do niej doprowadzić. Na poziomie fizjologicznym objawia się tym, że np. nie będziemy się pchali nad krawędź przepaści, nie będziemy wbijali sobie noża w szyję, unikać będziemy sytuacji stanowiących realne zagrożenie życia. Z tego wymiaru zdajemy sobie sprawę, od dziecka rodzice, opiekunowie, różni reprezentanci porządku społecznego uczyli nas co możemy, a czego nam nie wolno, co mamy robić i jak, by zachować życie. Społeczeństwo uczyło nas również mechanizmów wyparcia, dzięki którym skutecznie odwracamy się od śmierci, mrużymy oczy, zajmujemy uwagę niezliczonymi dystraktorami, robimy wszystko, by tylko nie zdawać sobie sprawy z nieuchronności jej przyjścia. Śmierć w życiu społecznym nie istnieje, jest ukryta za kotarą, zepchnięta poza nawias, usunięta z grafika codzienności. Jakiś kondukt pogrzebowy przemknie czasem po ulicy, jakaś klepsydra zawiśnie na tablicy ogłoszeniowej, jakiś czarnobiały materiał o znanej osobie pojawi się na chwilę w telewizyjnym dzienniku. Może i przemknie przez głowę myśl, że szkoda człowieka, fajnie śpiewał, lub dobry był z niego aktor, taki młody, mógł jeszcze pożyć, albo że zacnego dożył wieku. Za moment jednak jest już inna informacja, politycy się znowu pokłócili, albo masło drożeje, albo ktoś ważny odwiedzi nasz kraj i już znowu rozluźniona percepcja spokojnie płynie po powierzchni rzeki codzienności.

Matka życia

Śmierć innych nie łatwo do nas dociera, śmierć własna dla nas nie istnieje. Spotkanie się z nieuchronnością własnej śmierci na poziomie świadomym ma w sobie ogromny potencjał rozwoju. To, co do tej pory wydawało się nam beznadziejne, frustrujące, blokujące nabierać może nowego, wartościowego znaczenia. Kto pozwoli sobie spojrzeć na życie przez pryzmat śmierci, ten zaczyna dostrzegać wyższe esencje życia, jego istotę ukrywaną dotąd we mgle mechanizmów wyparcia. Droga do świadomego życia wiedzie paradoksalnie przez spotkanie z tą, która wydaje się być jego pozornym zaprzeczeniem. Lęk przed śmiercią sprawia, że zrobimy co w naszej mocy, by nie zdać sobie z niej sprawy. Wewnętrzna integracja świadomości śmierci, czyli jej doświadczenie za życia, jest moim zdaniem jednym z najlepszych sposobów na neutralizację dojmującego, towarzyszącego większości z nas przez całe życie lęku. Jak pokazuje moje doświadczenie w pracy z człowiekiem, ten pierwotny lęk potrafi mieć kluczowe znaczenie w oddzielaniu nas od dostępu do pełni osobistego potencjału. To on odpowiada za poziom naszego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, naszej gotowości do czerpania z nieograniczonej palety barw życia. Jeśli chcesz życia, jeśli go faktycznie pragniesz, potrzebujesz umrzeć, i to nie raz. Potrzebujesz umierać wielokrotnie, im więcej razy, tym lepiej. Ale nie chodzi mi tu jedynie o takie po prostu umieranie. Żeby twoja śmierć miała sens, wartość i przyniosła dobry dla ciebie efekt, potrzebujesz umierać świadomie, albo chociaż coraz bardziej świadomie. Dlaczego? Ponieważ śmierć nieświadoma, jak już wcześniej wspomniałem, wyzwala bardzo silne reakcje lękowe. W takich warunkach, gdy lęk tobą zawładnie, ograniczasz się do reakcji z poziomu pierwotnych obszarów twojego mózgu. Ciało migdałowate zawłaszcza przestrzenie twojej percepcji, blokuje dostęp do bardziej uorganizowanych części tego niezwykłego, fascynującego narządu. Z poziomu ciała migdałowatego nie może być żadnego rozwoju, żadnego zmartwychwstania. W takich okolicznościach, niezalenie od ilości doświadczanych śmierci, możliwa jest tylko jedna droga. Z powrotem, tam skąd przybywasz, do strefy komfortu, do tego co znane, do wzorców z dzieciństwa, do automatyzmów, do schematów, gotowców, pewniaków.

Metafora życia

Pisałem do tej pory o śmierci fizycznej, śmierci ciała, ustaniu funkcji życiowych. Ten sam, rozćwiczony do perfekcji system wyparcia stosujemy również wobec innego, mniej namacalnego wymiaru śmierci i to do niego przeszedłem płynnie przenosząc cię w świat jeszcze mniej ci dostępny, właściwie zupełnie niedostępny na poziomie rozumowym. Możesz to, co od teraz będziesz czytać, potraktować jako swoistą metaforę, wizualizację subtelnych procesów, jakie prawdopodobnie zupełnie niepostrzeżenie zachodzą w twoim życiu. Choć niedostrzegalne dla ciebie, to nie znaczy, że nie dziejące się. Niedostrzegalne to znaczy tylko tyle, że nie masz na nie świadomego wpływu. Brak twojego wpływu sprawia, że to te procesy przejmują nad tobą kontrolę i prowadzą cię w kierunkach wybranych przez twoją uwarunkowaną podświadomość.

Wyobraź sobie dom, w nim pokój w którym właśnie jesteś, rozejrzyj się po tym pokoju, przyjrzyj się temu wszystkiemu, co się w nim znajduje, dostrzeż kształty, kolory, rozmiary. Popatrz na siebie np. w lustrze, kim jesteś, jak wyglądasz, co masz na sobie. A teraz wyobraź sobie, że wychodzisz z tego pokoju i stajesz w korytarzu. Stojąc w korytarzu widzisz różne drzwi, za którymi nie wiesz co może cię spotkać.

Ta metafora to taka próbka, demo, jedna z wielu metafor, jakie możesz stworzyć w temacie wewnętrznej śmierci, o której piszę. Pokój, z którego wychodzisz na korytarz, to twoje dotychczasowe życie, twój świat, w którym doświadczasz swojej codzienności. Zaburzenie powtarzalności, jakaś trudna sytuacja życiowa, coś poruszającego, wybijającego ze schematu, śmierć kogoś bliskiego, rozstanie, zwolnienie z pracy, upadek twojej firmy, poważna choroba, przeładowanie stresem, narodziny dziecka, doświadczenie odrzucenia, przedłużająca się, trudna sytuacja finansowa, problemy relacyjne w związku i wiele innych zdarzeń, sytuacji, okoliczności, mogą wyprowadzić cię z pokoju do korytarza. W tym korytarzu czeka na ciebie potencjalna śmierć. Każde doświadczenie, które mam w zwyczaju nazywać doświadczeniem granicznym, może stać się przyczynkiem do przeżycia swojej śmierci. Wchodząc na korytarz, wychodzisz z pokoju, który niezależnie od tego, czy ci tam było dobrze, źle, a może po prostu różnie, wychodzisz ze swojej strefy komfortu, czyli z okoliczności życia ci znanych, z którymi wiesz jak postępować, z którymi sobie jakoś do tej pory radzisz. W korytarzu twoja podświadomość spotyka się z obiektem największego możliwego lęku, ze śmiercią, zagrożeniem końca dla tego, co było do tej pory. A ona chce żeby wszystko zostało po staremu, do tego służy, żeby wbrew wszystkiemu uchronić swoje status quo, złudzenie niezmienności. Lęk wzrasta do tego stopnia, że zdecydowana większość ludzi w takiej sytuacji pierzcha z powrotem do tego pokoju, z którego wyszli. Wywinęli się ze szponów śmierci. Udało im się uciec przed zagrożeniem ciągłości, niezmienności. Zdołali przetrwać w ramionach wzorców, schematów, automatyzmów, na jakich zbudowali złudzenie własnej tożsamości, złudzenie swojej nieskończonej ciągłości, złudzenie bezpieczeństwa, które im poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa wcale nie daje. Gdzie mogą zbudować to wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, bez którego życie jest tylko namiastką swojego potencjału. Po drugiej stronie korytarza, po śmierci. Oczywiście nie dosłownej, mam nadzieję, że wciąż jesteś w kontakcie ze mną i swoją metaforą.

Za drzwiami śmierci

Człowiek zajęty swoją codziennością, człowiek przeciętny, nieświadomy siebie nie jest w stanie samodzielnie doświadczyć pogłębionego, całkowitego, autentycznego spotkania ze swoją śmiercią przechodząc przez okres przejściowy. Tak, jak już pisałem, przestraszy się, pocierpi trochę, a potem i to cierpienie wyprze i poszuka sobie czegoś co daje przyjemność, znajdzie sobie nowego, wyidealizowanego partnera, zmieni pracę, wyjedzie. Zmieni cokolwiek na zewnątrz siebie, by móc z nową otoczką  wrócić na swoje stare, nieświadome tory życia. Zagubi się na powrót we mgle poznawczej, która przesłania mu widok na to, co w nim ważne, i nazwie to zmianą.

Zdolność przeżywania własnej śmierci i przejścia do nowych wymiarów siebie, tych za zamkniętymi drzwiami, do których przejść trzeba przez metaforyczny korytarz, przychodzi wraz z rozwijaniem w sobie świadomości siebie. Umiejętność wykorzystywania trudnych okresów przejściowych jest warunkiem naszego rozwoju, a za takowy uważam świadome doświadczanie kolejnych Etapów Spójności Osobistej, o których piszę w mojej książce „Jak się zabić, by zmartwychwstać”. Im szersza perspektywa własnej tożsamości, tym bliższa człowiekowi staje się relacja ze śmiercią doświadczaną jako dar, klucz do drzwi wiodących ku kolejnemu Etapowi. To dzięki jej przeżyciu rozwija się w nas zdolność szerszego i głębszego poznawania esencji indywidualnych i społecznych. Śmierć w tym rozumieniu przenosi nas do ukrytego przed ograniczonymi zmysłami świata wieloetapowej transcendencji. W tym świecie lęk przed śmiercią słabnie, a co za tym idzie, rozwija się naturalna radość życia, wdzięczność, otwartość, elastyczność, empatia i co najważniejsze, buduje się bodaj najbardziej deficytowy u przeciętnego człowieka zasób wewnętrznego bezpieczeństwa. Kształtuje się, a może odkształca, bo forma nabiera tu coraz mniejszego znaczenia, konstytucja wysokich wartości, z jakimi człowiek naturalnie idzie przez życie. Pojawia się mądra mądrość, autentyczność i spójność wewnętrzno-zewnętrzna. Im większa otwartość na śmierć własną, tym większy dostęp do zdolności przeżywania śmierci innych ludzi. Im większe doświadczenie w głębokim, wielopoziomowym przeżywaniu własnej śmierci, tym większa umiejętność w prowadzeniu ludzi przez korytarz ich wewnętrznego umierania. Śmierć nie przyniesie zbawczej transformacji temu, kto nie jest do niej przygotowany. Świadoma integracja własnej śmierci staje się w tym świetle niezbędnym warunkiem każdego kolejnego zmartwychwstania.

Zaproszenie do życia

Piszę te słowa w kontekście zbliżającego się święta śmierci sprowadzonego w ostatnich latach do farsy halloweenowej będącej kwintesencją omawianego przeze mnie wyparcia śmierci. Uschematyzowana rytualizacja naszej rodzimej tradycji odwiedzania grobów również niewiele wnosi. Każdy z nas ma jednak możliwość choćby i w tym czasie na spotkanie ze śmiercią w świetle znicza swojego życia. Może trochę inaczej niż dotąd, może bardziej intymnie, osobiście, pod innym kątem zastanowić się nad sensem, wartością, znaczeniem, potencjałem, który wyzwolić może właśnie dzięki świadomemu przeżyciu swojej śmierci za życia. Czy przeżywasz obecnie jakiś okres przejściowy, może jest trudno, może boli, może nie wiesz co zrobić, czujesz się przyparty do muru, tracisz grunt pod stopami, cierpisz? Zamiast się zadręczać, pomstować, zastanawiać za jakie cię to spotkało grzechy, zamiast próbować się wyrwać, chcieć wrócić do tego, jak ci było przedtem, może warto skorzystać z daru i spotkać się ze swoją śmiercią? Ta przecież puka do ciebie co jakiś czas, czasem się nawet dobija, by w końcu, jeśli wciąż niestrudzenie będziesz udawać, że jej nie słyszysz, wyważy drzwi tego twojego pokoju. Wtedy już będzie za późno. Tyle szans bezpowrotnie straconych. Nie lękaj się. Śmierć chce cię zaprosić do życia.

Truly You soon

Reklamy

„Jak się zabić, by zmartwychwstać…” – okresy przejściowe

TY OKŁADKA

Moi drodzy

W książce sporo będzie o etapach, jakie każdy z nas przechodzi w swoim życiu, jedni bardziej świadomie, inni mniej, a zdecydowana większość nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Etapy są ważne, tak ważne, że w oparciu o moje doświadczenia w pracy z ludźmi, o wiedzę, jaką od lat w tym zakresie zdobywam, o moje rozważania przy okazji tworzenia autorskiego programu TY®, stworzyłem model, który nazwałem Etapami Spójności Osobistej. Nie myślę o nich dzisiaj pisać, chcę jednak zwrócić waszą uwagę na to, że pomiędzy etapami występują okresy przejściowe. Wyszczególniłem w programie 6 okresów przejściowych. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami opisem jednego z nich, którego sam właśnie doświadczam, o którym metaforycznie pisałem w ostatnim moim wpisie.

Przeczytajcie poniżej fragment książki. Jutro wrócę do tematu i wspomnę o jeszcze jednym okresie przejściowym, a raczej zbiorze okoliczności, jakie stanowią potencjał okresu przejściowego, na którym można przeżywać jeden z okresów występujących między etapami. Brzmi zawile? Jutro się wyjaśni : – )

A teraz zapowiadany fragment:

„(…)Etapy Spójności Osobistej są jak metaforyczne pokoje, a łączące je okresy przełomowe są jak korytarz, który potrzebujesz przejść w drodze z pokoju do pokoju. Te dwa zestawienia wzajemnie się uzupełniają i wspólnie tworzą obraz twojego wewnętrznego domu, istnienia, które na wyższym poziomie świadomości przenika się w pełni ze światem, który cię otacza.

Od lat pracuję z ludźmi, którzy znaleźli się w przełomowych okresach życia. Energia czasu przełomowego jest potencjalną siłą, z której możemy skorzystać w procesie. To dobry czas, nawet jeśli przejawia się trudnościami, kłopotami, załamaniem, bolesnym doświadczeniem utraty. To dobry czas, bo gdy coś się kończy to znak, że jesteś blisko drzwi, za którymi może się zacząć coś nowego, z moją pomocą bardziej świadomego, bliższego ci i z tobą spójnego.

(…)

3. 42 rok życia (+/- 3 lata)

(…)dorośli, którzy mogą mieć wrażenie, że coś osiągnęli, że dotarli, zdobyli. Faktycznie część z nich dociera na poziom szczytowy swoich karier, by dostrzec, że to do czego zmierzali nie przyniosło tej satysfakcji, jakiej się po tym spodziewali. Pojawia się silna wewnętrzna weryfikacja drogi życia, jaką zwykle podświadomie wybrali. (…) Ten czas ma silny potencjał przemiany, dlatego nazywam go „fazą śmierci”. Zresztą zupełnie niedawno w historii dziejów człowieka na ziemi był to czas, kiedy faktycznie ludzie zbliżali się ku końcowi życia. (…) Co teraz? Teraz właśnie pojawia się przestrzeń na nowe zupełnie rozdanie. Im bardziej świadomie do tego podejdziesz, tym lepiej. Bez rozwoju własnej świadomości często skończy się „ogłupieniem”, jakie zazwyczaj określa się kolokwialnie mianem „kryzysu wieku średniego”. Skąd bierze się cały ten zamęt? W życiu prywatnym, jego genezą są zwykle rodzinne uwarunkowania. Czujesz podskórnie, że mogłoby być inaczej. Słyszysz tykanie zegara, który z każdym dniem tyka coraz głośniej. W pracy też do ciebie dociera, że to nie to, że mogło być inaczej, że być może z pobudek konformistycznych, lęku, wygody, wewnętrznych ograniczeń, zdecydowałeś się realizować nie swój scenariusz życia. Jeśli nie swój, to czyj? Podrzucony przez innych, wtłoczony, pozornie bezpieczny, skądś znany. Bywa i tak, że ktoś nieświadomie próbował spełnić marzenia rodziców, bądź rodzica, który swoją auto-zdradę postanowił powetować sobie popychając dziecko do realizacji własnej niespełnionej legendy. W ten sposób taki rodzic załatwia swojemu dziecku powtórkę z jego własnej nietrafionej historii. A może po prostu pracujesz w jakimś miejscu, bo tam dostałeś pracę. Może powodem była specjalizacja na studiach, lokalizacja, albo fajny socjal, a może kumpel pomógł się wkręcić i tak już jakoś zostało. Wiadomo przecież, że nie jest lekko na rynku. Trzeba się cieszyć tym, co się ma i nie wybrzydzać. A że już patrzeć się nie mogę na to wszystko? A że już sił brakuje, by to znosić? Czy tak musi pozostać? Czy do końca życia mam żyć nieswoim życiem? Wygoda, przyzwyczajenie, lęk przed zmianą, to wszystko czynniki, które mogą wygrać. Kto w takiej grze przegrywa? Po co się nad tym zastanawiać? Może lepiej jest wyprzeć takie myśli, nie myśleć, myśleć o czym innym, odurzać się niezliczonymi narkotykami pozornego zadowolenia podrzuconymi przez zagubione społeczeństwo? Co z tobą? Jaka jest twoja historia? Jak to sobie tłumaczysz? Czy da się z tym coś zrobić? Czy tego chcesz? Ile żyć ci jeszcze zostało, byś mógł to życie lekką ręką poświęcić? Jak się teraz przed sobą tłumaczysz? Jakich racjonalizacji używasz, by przedstawić się sobie w korzystnym świetle? Jak długo jesteś się w stanie oszukiwać, by nie zdawać sobie sprawy? Jak mamić, by nie czuć się źle? Czym jest rozwijanie własnej świadomości? Co staje się dzięki temu możliwe? To idealny czas na to, by targnąć się na swoje dotychczasowe życie i popełnić świadome samobójstwo. Znaczna część moich klientów rekrutuje się właśnie z tego przełomowego okresu życia. (…)”

Sam również wkroczyłem do tego korytarza, a choć z tyloma osobami pracowałem na sesjach indywidualnych, choć znam dobrze te mechanizmy, tworzę teorię, techniki pracy, ćwiczenia, choć umiem wspierać ludzi w jak najbardziej spójnym z nimi i ekologicznym przejściu takiego czasu i ponownym narodzeniu, lub jak kto woli, zmartwychwstaniu, to sam sobie nie pomogłem, nie potrafiłem sobie pomóc. Zwróciłem się po wsparcie do osoby jakiej ufam i jaką cenię. To z tą osobą ruszyłem w podróż po moich korytarzach, ku drzwiom za jakimi czeka już na mnie nowy Etap Spójności Osobistej (jakby się ktoś zastanawiał czym są te kręgi na powierzchni okładki książki, to już ma chyba jasność w sprawie : – )). Przekraczam próg, uchylam drzwi, jeszcze tylko ten jeden krok… iiiii…

Truly You soon

Wyzwól w sobie świadomego przywódcę cz. IX O etapach życia i odpowiedziach, które mają wielką moc.

Jeśli chcesz dobrze wejść w nowy etap życia, pozwól sobie na domknięcie tego, z którego wychodzisz.

Proponowany przeze mnie proces pracy nad odkryciem własnej autentyczności i zbudowaniem świadomej marki osobistej trafia szczególnie do tych, którzy zgodnie z poszczególnymi etapami swojego życia trafili na okres przejściowy i w oparciu o siłę tego okresu stali się gotowi na służącą im, spójną z nimi zmianę. Od lat pracuję z ludźmi, którzy właśnie znaleźli się  na granicy etapów swojego życia. Energia przełomu jest potencjalną siłą, z której możemy skorzystać w procesie. To dobry czas nawet, jeśli przejawia się trudnościami, kłopotami, załamaniem, bolesnym doświadczeniem utraty. To dobry czas, bo gdy coś się kończy to znak, że jesteś blisko drzwi, za którymi może się zacząć coś nowego, z moją pomocą bardziej świadomego, bliższego ci i z tobą spójnego. Nie otworzysz drzwi do nowego pomieszczenia, dopóki nie domkniesz za sobą drzwi przez które wychodzisz z tego, co było do tej pory. Pomogę ci je zamknąć.

 

Kiedy takie okresy przejścia pojawiają się w naszym życiu:

  1. Młodzi ludzie po studiach
  2. Po paru latach w korporacji lub po kilku latach prowadzenia swojego biznesu
  3. Koło 40 tki
  4. Wyjście dzieci z domu
  5. Emerytura
  6. Trudne, mocne, będące wyzwaniem wydarzenia, doświadczenia życia: utrata lub zmiana pracy, rozwód, zmiana partnera, śmierć osoby bliskiej, zmiana miejsca zamieszkania, awans, przebranżowienie, założenie swojej firmy, potrzeba rozwoju firmy, frustracja dotychczasowym życiem, niespełnione wyobrażenia, brak wartości wyższych w życiu, nuda, pustka, brak wizji przyszłości, utrata poczucia sensu, pójście za potrzebą rozwoju osobistego itp.

 

Jaka jest Wartość pytań tego, który myśli że wie?

Niewielka, bo ma gotowe odpowiedzi.

Żebyś mógł się rozwijać, potrzebujesz pytać i pozostawać otwartym na przychodzące odpowiedzi.

W procesie odkrywania własnej autentyczności i budowania świadomej marki osobistej pozwalasz sobie na zadawanie ważnych pytań. Pytasz się min. o to:

Jak się postrzegałeś do tej pory, a jak chciałbyś się widzieć?

Gdzie jesteś teraz, a gdzie chcesz się znaleźć w przyszłości?

Co myślą o tobie inni, a jakie emocje w ludziach chcesz zacząć wyzwalać?

Jak możesz odkryć Misję swojego życia i gdzie masz szukać siły do tego, by za nią podążyć?

Jak możesz zarabiać na robieniu tego, co kochasz?

Jak rozwinąć w sobie cechy świadomego przywódcy i sprawiać, by ciągnęli do ciebie właściwi ludzie?

Jest wiele pytań, na które nie masz odpowiedzi. Większości z ważnych pytań nie zadajesz sobie w swoim życiu, pomijasz je celowo, bądź nieświadomie. Ich moc jest ogromna. Gdy już je zadasz, nie będziesz mógł uniknąć tego, że odpowiedzi zaczną w tobie kiełkować, ukorzeniać się, rosnąć, a z czasem owocować. Wraz z nimi rozwijał się będzie twój potencjał. To co do tej pory wydawało się niemożliwe, zacznie się stawać częścią twojego życia.

O celach, jakie realizujesz dzięki procesowi odkrywania własnej autentyczności i budowania świadomej marki osobistej, dowiesz się z kolejnego artykułu, który opublikuję już jutro.

 

Jeśli pojawiły Ci się jakieś pytania, wątpliwości, chcesz się ze mną podzielić swoim doświadczeniem, napisz do mnie:

konrad@konradwilk.pl www.konradwilk.pl

#konradwilk #orangetreeoflife #trueyou #personalbrand #personalbranding #markaosobista #coach #coaching #businesscoaching #executivecoaching #sikces #success #świadomość #przywództwo #świadomeprzywództwo #autentyczność #rozwójosobisty #konkurencyjność #przedsiębiorczość